Autoryzacja w podkastach w świetle prawa

Czym jest autoryzacja?

Autoryzacja – tak przyjęło się określać zgodę naszego gościa na opublikowanie podkastu w stworzonej przez nas formie. Autoryzacja to termin pochodzący z prawa prasowego, a jak już pisałem na początku – zagadnieniem dyskusyjnym pozostaje to, czy podkasty będą stanowić prasę, a jeśli tak, to które z nich.

Jeżeli ten termin rozpatrywać będziemy w kontekście przepisów prawa prasowego, to kwestia ta jest uregulowana i wynika wprost z przepisów. Przede wszystkim autoryzacja dotyczy bezpośrednio cytowanej wypowiedzi – z takimi jednak w zasadzie zawsze będziemy mieli do czynienia, gdy w naszym podkaście występują goście. Autoryzacja dotyczy też tylko tych wypowiedzi, które nie były uprzednio publikowane lub wygłoszone publicznie. W szczególności więc autoryzacji nie będzie wymagało jedynie przytoczenie cudzej wypowiedzi. Jeśli nasz podkast jest prasą, to po pierwsze – o prawie autoryzacji podkastu powinniśmy poinformować naszego gościa. Po drugie – prawo to będzie mu przysługiwać wtedy, gdy oświadczy, że chce z niego skorzystać.

Zgoda na opublikowanie nagrania

Na gruncie prawa prasowego jest też szczególna regulacja dotycząca nagrań. Mianowicie publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji. Wydaje się, że ten przepis będzie bardziej adekwatny dla podkastingu. Trzeba jednak podkreślić, że nawet jeśli nasz gość nie będzie korzystał z prawa do autoryzacji, to zgoda na opublikowanie nagrania audio jest czymś zupełnie odmiennym i w każdym przypadku będziemy musieli ją posiadać.

Tak jak wspomniałem na początku, autoryzacja jest terminem prawa prasowego. Jeśli jednak nasz podkast nie stanowi w rozumieniu tej ustawy prasy i nie został zarejestrowany jako dziennik lub czasopismo, termin ten nabierze zupełnie innego znaczenia – potocznego. Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że w świetle prawnym, jeśli dany podkast nie mieści się w terminach prawa prasowego, a tym samym nie jest prasą, to trudno jednoznacznie określić jako „co” należy go uznać w kontekście autoryzacji. Wydaje się, że najbardziej adekwatne będzie tu stwierdzenie, że jest to nagranie wypowiedzi lub rozmowy w zależności od wybranej przez nas dla naszego podkastu konwencji, która może także zawierać wizerunek, o którym pisałem już powyżej.

Czy w takim przypadku potrzebujemy autoryzacji naszych nagrań? Nie usiłując jeszcze odpowiedzieć na to pytanie w sensie prawnym, odpowiem na nie najpierw jako podkaster, który miał okazję występowania także w innych podkastach. Moim zdaniem niezależnie od tego, co w tym zakresie wynikać będzie z przepisów prawa, niewątpliwie jest to dobra praktyka, której powinniśmy się trzymać!

Akceptacja materiału przed opublikowaniem

Jeśli natomiast chodzi o kwestie prawne, to wydaje się, że w przypadku, gdy nasza rozmowa z gościem nie będzie miała charakteru na tyle twórczego, kreatywnego, żeby samoistnie (jako wypowiedź) móc tworzyć utwór w rozumieniu praw autorskich, to podstawową kwestią dotyczącą zgody na publikację nagrania będzie tu kwestia ochrony dóbr osobistych naszego rozmówcy, a w szczególności jego prawa do prywatności i wizerunku. Jak się jednak wydaje, już z samego faktu przystąpienia z nami do nagrywania podkastu nasz gość w sposób co najmniej dorozumiany wyraża zgodę na emisję tego nagrania w podkaście. Zgoda ta jednak dotyczyć będzie samej rozmowy, a nie ujęcia jej w określone ramy podkastu. Warto jednak zauważyć, że taką zgodę można domniemywać wyłącznie w zakresie podstawowego tematu rozmowy z gościem. Jeśli od niego odbiegamy, to musimy się liczyć z tym, że może nie zostać udzielona, a w każdym razie nie zawiera się w pierwotnej zgodzie, którą otrzymaliśmy. Tak może być w szczególności wówczas, gdy jeszcze przed nagraniem nasz gość będzie wymagał ustalenia tematu rozmowy. Wydaje się więc całkowicie zasadne zwrócenie się po taką zgodę już po „obróbce” podkastu, szczególnie jeśli dokonaliśmy jakichkolwiek zmian w pierwotnym nagraniu. Nie budzi wątpliwości, że niekiedy wycięcie czy też dodanie kilku słów lub określonego komentarza, a nawet samego tytułu nagrania może diametralnie zmienić wydźwięk rozmowy. Tym samym to właśnie końcowy materiał powinien zostać zaakceptowany.

Podsumowując ten wątek, trzeba zaznaczyć, że jeśli ktoś udziela nam wywiadu, to już sam ten fakt stanowić będzie najczęściej zgodę na publikację – trzeba wiedzieć, że taka zgoda nie musi mieć formy pisemnej. Dla własnego bezpieczeństwa warto jednak zadbać o to, aby została ona udzielona w sposób wyraźny, czyli choćby w formie mailowej czy podpisanego oświadczenia o jej wyrażeniu. Z drugiej natomiast strony, jeśli nasz gość po przeprowadzonym wywiadzie oświadczy, że nie wyraża zgody na publikację, a nie mieliśmy uprzednio podpisanej z nim umowy dotyczącej zasad wykorzystania przez nas nagrania, powinniśmy zrezygnować z jego upublicznienia jeśli nie chcemy ryzykować ewentualnych nieprzyjemności.