W firmach temat luki płacowej często bywa sprowadzany do prostego pytania: „czy kobiety zarabiają u nas mniej niż mężczyźni?”. To pytanie jest ważne, ale za wąskie.
Po wejściu w życie nowych regulacji pracodawca będzie musiał odpowiedzieć na znacznie więcej pytań. Jak liczona jest luka? Czy liczymy wynagrodzenie roczne, godzinowe, podstawowe, zmienne, medianę, kwartyle, czy różnice w kategoriach pracowników? Komu dane przekazujemy? Co publikujemy? Kto potwierdza ich rzetelność? Co robimy, jeśli luka przekracza 5%? I wreszcie: czy umiemy wykazać, że różnica jest obiektywnie uzasadniona?
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 wyznacza europejski standard przejrzystości wynagrodzeń. Polski projekt ustawy z 29 kwietnia 2026 r. ma ten standard wdrożyć. Ale między dyrektywą a polskimi projektami jest kilka praktycznie istotnych różnic. Nie chodzi o różnice spektakularne, tylko o takie, które zdecydują o tym, jak firma będzie musiała zorganizować dane, procesy HR, komunikację z pracownikami i reakcję na wykazaną lukę.
To nie jest więc wyłącznie temat compliance. To temat zarządzania wynagrodzeniami.
7 kluczowych wniosków dla tych, którzy nie mają czasu czytać całości
- Dyrektywa wskazuje, jakie informacje o luce płacowej mają być przekazywane, a polski projekt ustawy buduje do tego procedurę. Dyrektywa wymienia m.in. lukę płacową, lukę dla składników zmiennych, medianę, kwartyle i dane w kategoriach pracowników. Polski projekt powtarza tę logikę, ale dodaje krajowy mechanizm: organ monitorujący, elektroniczne narzędzie, terminy, publikację i obowiązki wobec pracowników.
- Polski projekt rozporządzenia doprecyzowuje wzory obliczania wskaźników. Dyrektywa opisuje rodzaje danych, ale nie daje tak szczegółowej instrukcji kalkulacyjnej. Polski projekt rozporządzenia wprowadza m.in. wzory dla rocznej i godzinowej luki płacowej oraz mediany luki płacowej.
- W polskim projekcie istotne znaczenie ma podział na dane publikowane i niepublikowane. Organ monitorujący ma publikować informacje z art. 20 pkt 1–6, natomiast dane dotyczące luki w podziale na kategorie pracowników z art. 20 pkt 7 nie mają być publikowane publicznie, choć mają być przekazywane m.in. pracownikom, związkom zawodowym oraz na wniosek PIP i organu do spraw równości.
- Terminy są podobne co do pierwszego raportowania, ale polski projekt dodaje stały krajowy termin 31 marca. Dyrektywa wskazuje terminy 7 czerwca 2027 r. i 7 czerwca 2031 r. dla pierwszego raportowania poszczególnych grup pracodawców. Polski projekt zachowuje te daty w przepisach przejściowych, ale docelowo przewiduje przekazywanie sprawozdań do 31 marca danego roku.
- Polski projekt przewiduje narzędzie informatyczne GUS. To praktyczna różnica względem dyrektywy. Dyrektywa pozwala państwom członkowskim na różne modele zbierania danych, natomiast polski projekt wskazuje, że informacje będą przekazywane przez stronę organu monitorującego z narzędziem dostarczonym i utrzymywanym przez Prezesa GUS.
- Próg 5% jest wspólny, ale polski projekt ubiera go w konkretną krajową procedurę. Dyrektywa wiąże wspólną ocenę wynagrodzeń z różnicą co najmniej 5% w kategorii pracowników, brakiem uzasadnienia lub brakiem naprawy. Polski projekt wskazuje terminy: działania zaradcze do 30 września, weryfikacja przesłanek do 31 października, a wspólna ocena wynagrodzeń do 30 listopada.
- Największa różnica dla biznesu polega na poziomie konkretyzacji. Dyrektywa mówi: zapewnijcie przejrzystość i raportowanie. Polski projekt mówi: policzcie konkretne wskaźniki, przekażcie je konkretnym kanałem, potwierdźcie rzetelność, udostępnijcie metodę, opublikujcie część danych i wyjaśnijcie różnice.

Porozmawiaj z ekspertem 🎯
Borykasz się z zagadnieniem, które tutaj poruszyłem? Skontaktuj się ze mną i ustalimy termin 15-minutowej konsultacji. Wspólnie znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla Twojego biznesu!
Spis treści
- Dlaczego sama informacja o luce płacowej nie wystarczy
- Co w sprawie luki płacowej mówi dyrektywa 2023/970
- Co dodaje polski projekt ustawy z 29 kwietnia 2026 r.
- Najważniejsze różnice między dyrektywą a polskim projektem
- Wzory i metodologia, czyli gdzie polski projekt idzie dalej niż dyrektywa
- Publikacja danych: co zobaczy rynek, a czego nie zobaczy
- Próg 5% i działania zaradcze
- Co to oznacza dla biznesu
- Wniosek końcowy
1. Dlaczego sama informacja o luce płacowej nie wystarczy
Największy błąd polega na myśleniu, że luka płacowa to jeden wskaźnik. Firma policzy procent, wyśle raport i zamknie temat.
Tak to nie będzie działać.
Luka płacowa w nowym modelu regulacyjnym jest raczej systemem wskaźników. Ma pokazać nie tylko ogólną różnicę między średnim wynagrodzeniem kobiet i mężczyzn, ale także różnice w premiach i innych składnikach zmiennych, medianę, rozkład kobiet i mężczyzn w przedziałach wynagrodzeń oraz lukę w kategoriach pracowników.
To ważne, bo jedna liczba może ukrywać realny problem. Firma może mieć niewielką ogólną lukę płacową, ale dużą różnicę w premiach. Może mieć względnie dobre dane na poziomie całej organizacji, ale problem w konkretnej kategorii pracowników. Może też mieć lukę wynikającą z obiektywnych przyczyn, na przykład struktury zatrudnienia, wymiaru czasu pracy albo stażu, ale bez dokumentacji nie będzie umiała tego wyjaśnić.
Uzasadnienie polskiego projektu pokazuje, że problem nie jest teoretyczny. Wskazuje, że w 2023 r. luka płacowa w Polsce wynosiła 7,8%, przy średniej UE na poziomie 12,0%. Jednocześnie zaznaczono, że luka jest wyraźnie wyższa w sektorze prywatnym oraz w elastycznych składnikach wynagrodzeń, takich jak nagrody.
W praktyce oznacza to, że raportowanie luki płacowej może uderzyć szczególnie w te obszary, które dotąd były najmniej uporządkowane: premie, bonusy, nagrody, uznaniowe dodatki, awanse płacowe i różnice historyczne.
2. Co w sprawie luki płacowej mówi dyrektywa 2023/970
Dyrektywa 2023/970 tworzy ramę unijną. W art. 9 wskazuje, że pracodawcy mają dostarczać informacje dotyczące m.in. luki płacowej, luki w składnikach uzupełniających lub zmiennych, mediany luki płacowej, odsetka kobiet i mężczyzn otrzymujących składniki zmienne, udziału kobiet i mężczyzn w kwartylach wynagrodzenia oraz luki w podziale na kategorie pracowników.
To jest minimalny katalog danych, który ma pozwolić spojrzeć na wynagrodzenia z kilku stron.
Dyrektywa określa także progi pracodawców i terminy. Pracodawcy zatrudniający co najmniej 250 pracowników mają raportować do 7 czerwca 2027 r., a potem co roku. Pracodawcy zatrudniający od 150 do 249 pracowników — do 7 czerwca 2027 r., a potem co trzy lata. Pracodawcy zatrudniający od 100 do 149 pracowników — do 7 czerwca 2031 r., a potem co trzy lata. Dyrektywa nie blokuje dobrowolnego raportowania przez pracodawców poniżej 100 pracowników i pozwala państwom członkowskim wprowadzić wobec nich obowiązki krajowe.
Już na poziomie dyrektywy widać więc trzy założenia.
Po pierwsze, im większy pracodawca, tym szybciej i częściej raportuje.
Po drugie, raportowanie dotyczy nie tylko wynagrodzenia podstawowego, ale także składników zmiennych.
Po trzecie, dane mają być użyteczne nie tylko dla państwa, ale także dla pracowników, przedstawicieli pracowników, organów i opinii publicznej.
Dyrektywa przewiduje również, że kierownictwo pracodawcy potwierdza rzetelność informacji po konsultacji z przedstawicielami pracowników, a przedstawiciele muszą mieć dostęp do metodologii stosowanej przez pracodawcę.
To jest ważne. Już dyrektywa zakłada, że raport nie może być wyłącznie plikiem wygenerowanym przez HR, nie mówiąc już o pliku wygenerowanym przez AI. Ma być informacją, za którą odpowiada organizacja.
Co dodaje polski projekt ustawy z 29 kwietnia 2026 r.
Polski projekt ustawy wdraża dyrektywę, ale nie ogranicza się do jej prostego przepisania. Wprowadza krajową architekturę raportowania.
Projektowany art. 18 przewiduje, że pracodawca zatrudniający co najmniej 100 pracowników sporządza sprawozdanie z luki płacowej, a pracodawca zatrudniający mniej niż 100 pracowników może je sporządzić dobrowolnie.
Projektowany art. 20 określa, co ma zawierać sprawozdanie. Są to informacje o luce płacowej, luce dla składników uzupełniających lub zmiennych, medianie luki, medianie luki dla składników zmiennych, odsetku kobiet i mężczyzn otrzymujących takie składniki, odsetku kobiet i mężczyzn w przedziałach wynagrodzenia oraz luce wśród pracowników w podziale na kategorie.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak powtórzenie dyrektywy. Ale znaczenie polskiego projektu jest większe, bo kolejne przepisy określają, kto potwierdza rzetelność danych, kiedy i gdzie raport się przekazuje, kto go publikuje, które dane trafiają do pracowników, a które do organów.
Projektowany art. 22 wymaga potwierdzenia rzetelności informacji zawartych w sprawozdaniu w terminie 30 dni od jego sporządzenia. U pracodawcy będącego jednostką organizacyjną ma to robić osoba lub organ zarządzający. Jeżeli działają związki zawodowe, potwierdzenie rzetelności następuje po konsultacji z nimi, a pracodawca ma zapewnić związkom dostęp do metody sporządzania sprawozdania.
Z perspektywy biznesu to nie jest detal. To oznacza, że odpowiedzialność za dane o luce płacowej nie powinna zostać zamknięta w dziale kadr. Zarząd, HR, finanse i prawnicy będą musieli mówić jednym językiem.
4. Najważniejsze różnice między dyrektywą a polskim projektem
Najprościej można powiedzieć tak: dyrektywa tworzy obowiązek, polski projekt tworzy ścieżkę wykonania tego obowiązku.
Po pierwsze: dyrektywa mówi o raportowaniu, polski projekt mówi o sprawozdaniu
Dyrektywa posługuje się sprawozdawczością w zakresie luki płacowej i wskazuje kategorie informacji. Polski projekt przekłada to na „sprawozdanie z luki płacowej”, które ma być sporządzane i przekazywane w konkretnym trybie.
To ważne, bo „sprawozdanie” w praktyce oznacza dokument albo zestaw danych, który musi mieć właściciela, metodę, termin i potwierdzenie rzetelności.
Po drugie: dyrektywa wskazuje daty graniczne, polski projekt dodaje krajowy rytm raportowania
Dyrektywa wskazuje terminy pierwszego raportowania według progów zatrudnienia: 250+, 150–249 i 100–149 pracowników. Polski projekt zachowuje te daty przejściowe, ale w art. 23 dodaje stały termin krajowy: do 31 marca danego roku kalendarzowego. Pracodawcy zatrudniający co najmniej 250 pracowników mają raportować corocznie, a pracodawcy zatrudniający co najmniej 100 pracowników — co trzy lata.
To jest różnica praktyczna. Dla firm terminem operacyjnym nie będzie tylko unijne „7 czerwca”. Docelowo trzeba będzie przygotować dane do końca marca.
Po trzecie: dyrektywa dopuszcza różne modele zbierania danych, polski projekt wskazuje narzędzie GUS
Dyrektywa pozwala państwom członkowskim samodzielnie organizować system zbierania danych, także na podstawie danych administracyjnych. Polski projekt przewiduje przekazywanie informacji przez stronę internetową organu monitorującego, na której ma być udostępnione narzędzie informatyczne dostarczone i utrzymywane przez Prezesa GUS.
To oznacza, że raportowanie będzie miało wymiar technologiczny. Firma będzie musiała nie tylko policzyć dane, ale też przygotować je w formacie zgodnym z narzędziem.
Po czwarte: dyrektywa mówi o publicznym dostępie do danych, polski projekt rozdziela dane publikowane i niepublikowane
Dyrektywa przewiduje publikowanie danych z art. 9 ust. 1 lit. a–f oraz przekazywanie danych z lit. g pracownikom, przedstawicielom pracowników, inspektoratowi pracy i organowi do spraw równości.
Polski projekt powtarza tę logikę, ale konkretyzuje ją w art. 25–28. Pracodawca może publicznie udostępnić informacje z art. 20 pkt 1–6. Organ monitorujący publikuje te dane do 31 maja w sposób umożliwiający porównania między pracodawcami, sektorami i regionami. Natomiast dane z art. 20 pkt 7, czyli luka w podziale na kategorie pracowników, nie podlegają publicznej publikacji, choć mają być przekazywane pracownikom, związkom zawodowym oraz na wniosek PIP i organu do spraw równości.
To jest bardzo ważne reputacyjnie. Rynek może zobaczyć ogólne wskaźniki. Pracownicy i organy mogą zobaczyć więcej.
Po piąte: polski projekt rozporządzenia dopowiada, jak liczyć wskaźniki
Dyrektywa wskazuje, jakie informacje mają być raportowane. Polski projekt rozporządzenia ma natomiast określić szczegółowe informacje o wskaźnikach, sposób ich obliczania i wzory. OSR projektu rozporządzenia wprost wskazuje, że projekt określa „szczegółowe informacje”, „sposób obliczania” i „wzory do obliczenia wskaźników”.
To może być najbardziej praktyczna różnica. Dyrektywa mówi, co ma być widoczne. Polski projekt rozporządzenia mówi, jak to policzyć.
5. Wzory i metodologia, czyli gdzie polski projekt idzie dalej niż dyrektywa
Polski projekt rozporządzenia przewiduje liczenie m.in. rocznej i godzinowej luki płacowej. W uzasadnieniu wskazano wzór dla rocznej luki płacowej jako różnicę między średnim poziomem wynagrodzenia kobiet i mężczyzn, odniesioną do średniego poziomu wynagrodzenia mężczyzn, a następnie wyrażoną procentowo. Analogicznie projekt opisuje godzinową lukę płacową.
To ma bardzo praktyczny skutek.
Po pierwsze, firma nie może poprzestać na danych rocznych. Musi też umieć przejść na poziom godzinowy.
Po drugie, projekt rozróżnia wynagrodzenie zasadnicze i składniki uzupełniające lub zmienne. A właśnie tam często kryje się realny problem. Premie, bonusy, nagrody i dodatki bywają mniej przejrzyste niż wynagrodzenie podstawowe.
Po trzecie, projekt rozporządzenia przewiduje także mediany.. Mediana jest ważna, bo średnia może być zniekształcona przez kilka bardzo wysokich wynagrodzeń. W organizacji, w której kilku mężczyzn zajmuje najwyżej opłacane stanowiska, średnia może pokazywać duży problem, ale mediana i kwartyle pomogą zobaczyć, czy problem jest powszechny, czy skoncentrowany w określonej części struktury.
Po czwarte, w polskich materiałach pojawia się istotne wyjaśnienie dotyczące porównywalności danych. Uzasadnienie projektu rozporządzenia wskazuje, że poziom wynagrodzenia nie jest przeliczany tylko po to, aby zneutralizować różnice w okresie zatrudnienia, wymiarze czasu pracy czy nadgodzinach. Jednocześnie dla częściowego zniwelowania takich różnic mają być liczone wskaźniki oparte na godzinowych poziomach wynagrodzenia.
To jest bardzo praktyczne. Firma może mieć lukę roczną wynikającą z tego, że część osób pracowała krócej albo na część etatu. Ale wtedy trzeba umieć pokazać, co wynika z danych rocznych, a co z godzinowych. Samo powiedzenie „to przez pół etatu” nie wystarczy, jeżeli dane godzinowe nadal pokazują różnicę.
E-book: Wartościowanie pracy 2026 –dla pracodawców i HR | Dyrektywa 2023/970
Praktyczny przewodnik dla pracodawców, działów HR, kadry zarządzającej i partnerów społecznych.
Ten e-book pokazuje, jak przygotować się do nowych obowiązków
6. Publikacja danych: co zobaczy rynek, a czego nie zobaczy
Z punktu widzenia zarządu i działu komunikacji kluczowe będzie pytanie: które dane staną się publiczne?
Polski projekt przewiduje, że organ monitorujący publikuje informacje z art. 20 pkt 1–6 niezwłocznie, nie później niż do 31 maja każdego roku, na swojej stronie internetowej, w sposób umożliwiający porównania między pracodawcami, sektorami i regionami.
To oznacza realny efekt reputacyjny.
Dane nie będą tylko informacją dla urzędu. Mogą stać się informacją dla kandydatów, pracowników, mediów, konkurencji, kontrahentów, inwestorów i organizacji społecznych. W praktyce firmy będą porównywane nie tylko pod względem poziomu wynagrodzeń, ale także pod względem struktury nierówności.
Jednocześnie polski projekt chroni najbardziej wrażliwy poziom danych. Informacje o luce płacowej wśród pracowników w podziale na kategorie pracowników nie mają być publikowane publicznie. Mają jednak trafić do pracowników i zakładowych organizacji związkowych, a na wniosek także do Państwowej Inspekcji Pracy oraz organu do spraw równości.
To rozsądne rozróżnienie, ale nie powinno uspokajać pracodawców nadmiernie.
Dane niepubliczne nadal mogą stać się podstawą pytań, sporów, żądań wyjaśnień i działań kontrolnych. Właśnie dane w kategoriach pracowników będą często najważniejsze, bo pokazują, czy różnice występują tam, gdzie ludzie wykonują jednakową pracę albo pracę o jednakowej wartości.
7. Próg 5% i działania zaradcze
Dyrektywa przewiduje mechanizm wspólnej oceny wynagrodzeń, gdy różnica w średnim poziomie wynagrodzenia między kobietami i mężczyznami wynosi co najmniej 5% w danej kategorii pracowników, a pracodawca nie przedstawi obiektywnego, neutralnego pod względem płci uzasadnienia albo nie zaradzi tej różnicy w określonym czasie.
Polski projekt przekłada to na konkretną sekwencję.
Projektowany art. 30 przewiduje, że jeżeli ze sprawozdania wynika luka co najmniej 5% w którejkolwiek kategorii pracowników i jest ona nieuzasadniona obiektywnymi, neutralnymi kryteriami, pracodawca podejmuje skuteczne działania zaradcze do 30 września roku, w którym przekazano sprawozdanie.
Projektowany art. 31 przewiduje wspólną ocenę wynagrodzeń, gdy łącznie spełnione są trzy przesłanki: luka co najmniej 5%, brak uzasadnienia oraz brak skutecznych działań zaradczych w terminie. Weryfikacja tych przesłanek ma nastąpić najpóźniej do 31 października.
Z uzasadnienia wynika też, że wspólna ocena wynagrodzeń ma być przeprowadzana do 30 listopada roku, w którym przekazano sprawozdanie.
To ważne, bo polski projekt zmienia abstrakcyjny obowiązek w kalendarz działań. Po raporcie zaczyna biec czas. Nie można odkładać problemu na „kolejny cykl budżetowy”, jeżeli luka wymaga reakcji.
8. Różnice w jednym miejscu

9. Co to oznacza dla biznesu
Najważniejszy praktyczny wniosek jest prosty: raportowanie luki płacowej trzeba zacząć zanim powstanie obowiązek wysłania sprawozdania.
Firma, która dopiero w marcu będzie próbowała ustalić, jakie ma kategorie pracowników, jakie składniki wynagrodzenia uwzględniać, jak rozumie premie, gdzie są dane o etatach, kto potwierdza rzetelność i jak wyjaśnić różnice, będzie działała pod presją.
A presja jest złym doradcą przy danych płacowych.
Pracodawcy powinni przygotować co najmniej pięć rzeczy.
Po pierwsze, mapę danych płacowych. Trzeba wiedzieć, gdzie znajdują się dane o wynagrodzeniu podstawowym, premiach, dodatkach, czasie pracy, wymiarze etatu, okresie zatrudnienia, absencjach i nadgodzinach.
Po drugie, podział na kategorie pracowników. Bez tego nie da się sensownie analizować luki płacowej w najważniejszym przekroju, czyli wśród osób wykonujących jednakową pracę albo pracę o jednakowej wartości.
Po trzecie, metodologię obliczeń. Trzeba ją mieć nie tylko dla siebie. Projekt wymaga dostępu do metody dla organizacji związkowych, a dyrektywa zakłada dostęp przedstawicieli pracowników do metodologii.
Po czwarte, procedurę wyjaśniania różnic. Jeżeli luka przekroczy 5%, firma nie może dopiero wtedy zaczynać zastanawiać się, skąd się wzięła. Powinna wcześniej wiedzieć, jakie czynniki mogą obiektywnie uzasadniać różnice.
Po piąte, plan komunikacji. Część danych będzie publiczna. Nawet jeżeli dane w kategoriach pracowników nie będą publikowane, trafią do pracowników, związków i potencjalnie organów. To wymaga spójnego języka, nie tylko tabeli.
W praktyce największym ryzykiem nie będzie sama luka. Największym ryzykiem będzie luka, której firma nie rozumie.
Wniosek końcowy
Dyrektywa 2023/970 mówi pracodawcom: wynagrodzenia mają stać się bardziej przejrzyste, a luka płacowa ma być mierzalna i możliwa do egzekwowania.
Polski projekt ustawy i projekt rozporządzenia z 29 kwietnia 2026 r. mówią coś bardziej konkretnego: policzcie określone wskaźniki, przekażcie je w określonym terminie, przez określone narzędzie, potwierdźcie ich rzetelność, udostępnijcie metodę, opublikujcie część danych i zareagujcie, jeżeli luka w kategorii pracowników przekracza 5% i nie ma obiektywnego uzasadnienia.
To nie jest tylko różnica legislacyjna. To różnica operacyjna.
Dla biznesu oznacza ona, że temat luki płacowej nie powinien być traktowany jak jednorazowy raport. To będzie test całego systemu wynagrodzeń: jego logiki, spójności, danych, dokumentacji i zdolności do wyjaśnienia decyzji płacowych.
Bo w nowym modelu nie wystarczy powiedzieć: „u nas nie ma problemu”. Trzeba będzie umieć to policzyć, pokazać i obronić.
Doceniasz tworzone przeze mnie treści?
Piotr Kantorowski
RADCA PRAWNY
Przedsiębiorcom służę pomocą w kwestiach związanych z prawem własności intelektualnej szczególnie w obszarze digital marketingu i IT. Tworzę też umowy tak, aby oddawały Twoje plany biznesowe i zabezpieczały firmę w najwyższym stopniu. Jeśli trzeba pomagam też poprowadzić spory korporacyjne lub z kontrahentami.
Skontaktuj się ze mną, chętnie odpowiem na Twoje pytania dotyczące naszej oferty i przedstawię rozwiązania dostosowane do Twojego biznesu.

