Metod na przeciwdziałanie opóźnieniom w transakcjach handlowych jest niewątpliwie wiele. Niemniej jednak niezmiennie najlepszą z nich była i pozostaje przedpłata. Jeśli jednak ten model płatności z jakiś względów nie został wdrożony w Twojej firmie koniecznie dowiedz się jak wykorzystać przepisy prawa do zapobiegania po terminowym płatnością.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że z dniem 1 stycznia 2020 r. ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych zmieniła swoją nazwę i obecnie nazywa się ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Z jednej strony warto zauważyć, choć mój głos daleki jest od lobbystycznych postulatów, że obecny tytuł ustawy jest dość niefortunny. Wydaje się, że ustawodawca nie powinien przeciwdziałać jedynie nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, ale jakimkolwiek opóźnieniom w tego rodzaju transakcjach. Rzecz jasna, na tym zmiany w ustawie się nie kończą, a pozostałą ich część należy oceniać zdecydowanie bardziej pozytywnie.

W tym miejscu chciałbym się jednak skupić się przede wszystkim na uprawnieniu, które z jednej strony daje znaczącą mobilizację dla dłużników do terminowych płatności, a z drugiej bywa niekiedy rażąco nadużywane przez firmy windykacyjne. Chodzi tu o tak zwaną ustawową rekompensatę za nieterminową płatność, która – co warto podkreślić – jest czymś zgoła odmienny niż odsetki za opóźnienie w tym także odsetki za opóźnienie w transakcjach handlowych.

Otóż, do dnia 1 stycznia 2020 r. było tak, że wierzycielowi, od dnia nabycia uprawnienia do odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych przysługuje od dłużnika, bez wezwania, równowartość kwoty 40 euro przeliczonej na złote według średniego kursu euro ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie pieniężne stało się wymagalne, stanowiącej rekompensatę za koszty odzyskiwania należności. Co warte podkreślenia, ustawowa rekompensata przysługiwała wierzycielowi w tej wysokości niezależnie od tego na jaką kwotę opiewała faktura VAT, która została uiszczona po terminie. Obecnie, ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie pewnej gradacji w tym zakresie. Zgodnie z obecną treścią artykułu 10 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych wierzycielowi, od dnia nabycia uprawnienia do odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych przysługuje od dłużnika, bez wezwania, rekompensata za koszty odzyskiwania należności, stanowiąca równowartość kwoty:

1) 40 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5000 złotych;

2) 70 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest wyższa niż 5000 złotych, ale niższa niż 50 000 złotych;

3) 100 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest równa lub wyższa od 50 000 złotych.

Można więc odnieść wrażenie, że ustawodawca zauważył fakt, że skutki nieterminowej płatności mogą być zgoła odmienne zależnie od tego, czy mowa jest o nieznacznej kwocie, czy o kwocie znaczącej i dostosował wysokość rekompensaty do różnych sytuacji biznesowych.

Jeśli chodzi o sposób obliczania rekompensaty to zgodnie z ustawą równowartość kwoty rekompensaty, o której mowa w ust. 1, jest ustalana przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie pieniężne stało się wymagalne. W tym zakresie więc, poza zmianą redakcyjną, nic się nie zmieniło.

Co istotne, choć także nie stanowi to zmiany, jeżeli strony transakcji handlowej ustaliły w umowie, że świadczenie pieniężne będzie spełniane w częściach, uprawnienie do kwoty ustawowej rekompensaty oraz zwrotu poniesionych kosztów odzyskiwania należności, przysługuje w stosunku do każdej niezapłaconej części. Tym samy, nawet jeśli określona liczba faktur VAT wynika z jednej i tej samej umowy to ustawowa rekompensata przysługuje od każdej z nich z osobna. Warto w tym miejsce zwrócić uwagę na fakt, że zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 r. III CZP 94/15 rekompensata za koszty odzyskiwania należności w wysokości 40 euro, przewidziana w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz.U. z 2013 r., poz. 403), przysługuje wierzycielowi bez konieczności wykazania, że koszty te zostały poniesione. Roszczenie o rekompensatę w wysokości 40 euro powstaje po upływie terminów zapłaty ustalonych w umowie lub ustalonych zgodnie z przepisami tej ustawy. Co prawda orzeczenie to zapadło jeszcze pod rządami poprzedniej ustawy to jednak nie sposób odmówić mu aktualności. Wynika z niego, mówiąc wprost, że roszczenie o zapłatę ustawowej rekompensaty powstaje niejako automatycznie z chwilą przekroczenia terminu do uregulowania danej należności. Warto jednak wspomnieć, że ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych przyjmuje także swoiste terminy do obliczania wymagalności świadczeń – co jednak zostanie omówione w odrębnym artykule – więc nie koniecznie jest tak, że każda płatność po terminie wskazanym w umowie jest równoznaczna z koniecznością zapłaty ustawowej rekompensaty.

W tym kontekście warto ostatecznie wiedzieć, że na tym roszczenia wierzyciela się nie kończą. Otóż art. 10 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych wprowadza jeszcze inny rodzaj rekompensaty. Otóż, zgodnie z tym przepisem, oprócz kwoty, o której pisałem powyżej wierzycielowi przysługuje również zwrot, w uzasadnionej wysokości, poniesionych kosztów odzyskiwania należności przewyższających tę kwotę. Rzecz jasna wprowadzenie tej regulacji jest ze wszech miar słuszne, ale jest też niekiedy nadużywane przez firmy windykacyjne. Otóż, często zdarza się tak, że firmy windykacyjne tworzą pozorne koszty, które miałyby być zwrócone na podstawie tego przepisu poprzez wprowadzanie niezmiernie wysokich wynagrodzeń za windykacje świadczenia, które jednak będą finalnie ulegać pomniejszeniu w przypadku, gdy nie uda się ich odzyskach od dłużnika.

W tym kontekście warto więc pamiętać jednak, że zgodnie z orzecznictwem  wyrażono między innymi pogląd, ze (…) rola powoda jako windykatora sprowadziła się do wystosowania do pozwanego wezwania do zapłaty, na które ten zareagował, spłacając w całości zadłużenie. W takiej sytuacji zdaniem Sądu Okręgowego powodowi nie należą się jakiekolwiek inne, niż wymienione w art. 10 ust. 1 ustawy koszty postępowania windykacyjnego (Sąd Okręgowy w Katowicach XIX Ga 111/15).  W innym orzeczeniu podkreślono natomiast, że (…) powód – w świetle ugodowej postawy pozwanego – miał kilka możliwości prawnych tańszego rozwiązania problemu zatem uwzględniając współpracę dłużnika przy spłacie zobowiązań, brak było uzasadnionych przesłanek do skierowania przez powoda zlecenia windykacji do firmy windykacyjnej za wysokim wynagrodzeniem. Taka postawa wierzyciela jest nadużyciem prawa w rozumieniu art. 5 k.c. (Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z dnia 12 maja 2016 r. I ACa 110/16). Tym samym, w tym przypadku Sądy nie patrzą już w tak mechaniczny sposób na tego rodzaju roszczenia.

Ostatecznie trzeba więc powiedzieć, że zmiany poszły ogólnie w dobrym kierunku. Mimo niefortunnego – co najmniej moim zdaniem – tytułu ustawy wydaje się, że zwiększenie kwot ustawowej rekompensaty będzie wpływać pozytywnie na terminowość płatności. Na chwilę obecną jest jednak zbyt wcześnie żeby to przesądzać, ale z całą pewnością to najlepszy moment żeby wiedzieć o tym jak bardzo wzrosły koszty ustawowej rekompensaty wynikające z braku terminowej płatności w transakcji handlowej.