Kolejny z cyklu odcinek podkastu Prawo dla Biznesu poświęcony prawnym aspektów marketingu. Z tego odcinka dowiesz się jak wygląda kwestia praw autorskich w mediach społecznościowych oraz prawnych aspekty content marketingu. Dla tego, jeśli chcesz wiedzieć jak legalnie działać w social mediach albo jak legalnie robić content marketing koniecznie posłuchaj tego odcinka.

Prawo dla marketingowców i agencji kreatywnych część 5 – https://tiny.pl/tr9w8

Prawo dla biznesu podcast skierowany do wszystkich przedsiębiorców, którzy prowadząc firmę chcą w łatwy sposób zrozumieć zasady działania prawa w biznesie. Każdy kolejny odcinek pozwoli w prosty sposób dowiedzieć Ci się jak wznieść biznes na wyższy poziom. Zaprasza radca prawny Piotr Kantorowski. Podcast nie jest poradą prawną ani nie stanowi opinii prawnej, ponieważ indywidualne rozwiązania powstają w konkretnych sytuacjach.

Cześć. Z tej strony Piotr Kantorowski. A to kolejny odcinek podcastu Prawo dla biznesu. Kontynuujemy zagadnienia dotyczące prawnych aspektów w marketingu. Ten cykl jest skierowany w głównej mierze do marketingowców agencji kreatywnych. Więc jeżeli należysz do tej grupy docelowej, to myślę, że z całą pewnością znajdziesz tu coś dla siebie. Może jeszcze dla tych, którzy po raz pierwszy słuchają podcastu, powiem, że jest to chyba 4  z cyklu podcastów dotyczących prawnych aspektów w marketingu. Do każdego z podcastów możesz znaleźć też pdf-a, który możesz pobrać na stronie prawodlabiznesu.eu. Zapisując się na newstletter to będziesz miał dostęp do jeszcze obszernej wiedzy, bo tak jak już wspominałem, stali słuchacze pewnie słyszeli to tyle razy, dokładnie ile razy pojawił się odcinek o prawnych aspektach marketingu, natomiast biorąc pod uwagę feedback od Was odcinki są pół godzinne. Nie rozwijam jakoś bardzo szczegółowo określonych wątków, żebyście nie czuli się przytłoczeni informacjami ode mnie. Jeśli ktoś będzie chciał to czytać to po prostu zapraszam do pobrania pdf-a z odpowiednią wiedzą dotyczącą tego co poruszam w konkretnym odcinku podcastu Prawa dla biznesu. Oczywiście tych odcinków w zakresie prawnych aspektów w marketingu, ponieważ to pierwsza tak duża z mojej strony ilość wiedzy, którą właśnie w formie pdf-em chciałem Ci przekazać. Wcześniej już były pdf-y, ale zdecydowanie jakby ich łączny rozmiar biorąc pod uwagę całość tematu był po prostu mniejszy. Dla tych, którzy nie słuchali jeszcze przypomnę, że do tej pory mówiliśmy o takich zagadnieniach związanych z marketingiem jak tworzenie marki klienta i marki produktów tworzenie stron internetowych, wykorzystanie zdjęć i muzyki, wykorzystywanie wizerunku, prawo cytatu, domena publiczna, Creative Common, pozyskiwanie leadów, konkurs, w tym konkurs w social mediach. Natomiast dzisiaj na pewno chciałem na temat praw autorskich w social mediach, prawnych aspektów content marketingu. Ci, którzy słuchają podcast od początku to pewnie już tą kwestię znają, ale w trochę innym ujęciu, a ona jest jednak w dalszym ciągu w mojej ocenie istotna. Myślałem o tym, żeby mówić, w zasadzie nawet nie myślałem, a poprzednio mówiłem, że będę chciał poruszyć kwestie dotyczące prawnych aspektów reklamy. Ale jak już tak sobie pomyślałem bardziej pod kątem nagrania, to nie ma opcji żebym tyle tematów zmieścił. Więc dzisiaj jeżeli czas pozwoli to jeszcze tutaj chce powiedzieć o prawnych aspektach SEO i Google Adds. Bo tych prawnych aspektów trochę jest. To są tematy, które jak najbardziej chciałem poruszyć w dniu dzisiejszym. Żeby nie przedłużać to zaczynamy.

Prawa autorskie w social mediach

Prawa autorskie w social mediach. Na ten temat to jakby to jak wziąć wszystkie rzeczy, które gdzieś tam w Internecie można poczytać to naprawdę bardzo ciekawych rzeczy można by było się dowiedzieć. Te wręcz wiralowo rozsyłane łańcuszki, Bogu dzięki do mnie one nie docierają, dotyczące jakichś sprzeciwów, nie sprzeciwów, które powinnyśmy zakomunikować w social mediach. To są tylko jedne z licznych emanacji wprowadzania w zasadzie ludzi w błąd jeżeli chodzi o prawa autorskie w social mediach, bo w zasadzie praktycznie wszystkie tego typu informacje to są informacje nieprawdziwe i których nie należy po prostu słuchać. Jakby przede wszystkim w kontekście działań, które podejmujesz czy to dla siebie jako marketingowca, dla Twojej agencji kreatywnej czy też dla klienta, musisz wiedzieć przede wszystkim to jeśli decydujesz się na promocję w social mediach, wybierasz określony social media, to niestety ale akceptujesz regulamin danego serwisu społecznościowego. Musisz liczyć się z konsekwencjami, które z tego wynikają. Jeżeli nie masz ochoty akceptować regulaminu i to w każdym jednym drobnym jego aspekcie, oczywiście do momentu, w którym te regulaminu mogą przynajmniej potencjalnie być sprzeczne z przepisami prawa, to jeżeli nie mam takiej ochoty to po prostu nie korzystaj z social mediów. Jest to usługa i jest to usługa świadczona na podstawie umowy, tak zwanej adhezyjnej, czyli zawieranej poprzez przystąpienie do wzorca umowy. Tym wzorcem umowy jest regulamin.

Regulamin platform internetowych

Przepraszam Cię za takie prawniczenie w tym zakresie, ale chciałem zwrócić po prostu uwagę na to, że to nie jest tak, że ten Facebook czy Instagram czy YouTube czy LinkedIn to jest jakaś oderwana od stosunku umownego rzeczywistość gdzie nie wiadomo na jakiej podstawie się rzeczy dzieją. To jest normalny regulamin, który akceptuje. Jak chcemy korzystać z usługi to na zasadach, które są nam proponowane, a proponowane nam są w regulaminie. Więc to jest jakby kwestia przed szereg. Teraz tak, nie chcę tutaj popadać w jakieś niuanse i drobiazgi, bo to chyba nie o to chodzi. Takie niuanse i drobiazgi, a w szczególności wyciąg z regulaminów, co najmniej YouTube, Instagrama, Facebooka, zresztą Instagram i Facebook mają bardzo z pewnych określonych przyczyn podobne te regulaminy, oraz Linkldn znajdziesz w pdf-ie, który tak jak wspominałem możesz pobrać do tego odcinka. Natomiast tu przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę na rzeczy podstawowe. Po pierwsze wrzucając cokolwiek do social mediów nie przekazujesz majątkowych praw autorskich na rzecz podmiotu, który nim zarządza.

Prawa autorskie do treści publikowanych w social mediach

Tu wrócę do kwestii o której już mówiłem wcześniej. Po pierwsze przeniesienie majątkowych praw autorskich. Tu jest obligatoryjnie forma pisemna do tego żeby takie przeniesienie było skuteczne. Więc nawet jakby regulamin jakiejś startupowej, nowej rozwijającej się dopiero platformy tak wskazywał, to jeżeli oczywiście te usługi będą podlegać prawu polskiemu, a raczej jeżeli będziesz z nich korzystał na terytorium Polski i będzie możliwość wybrania polskiej wersji językowej to tak właśnie będzie, to nie ma opcji żebyś jakieś majątkowe prawa autorskie przeniósł na rzecz innego podmiotu. Jest to po prostu prawnie niemożliwe. Wszystkie te platformy natomiast mówią o czymś innym.

Licencja na treści w social mediach

Mówią mianowicie o tym, że udzielasz im licencji na dystrybuowanie Twoich treści wewnątrz tej platformy, w tym najczęściej także na korzystanie z ich fragmentów w celach reklamowych. Zwróćmy tu uwagę choćby YouTube w sposób namacalny z tego prawa korzysta, ponieważ jak oglądamy jakiś film na YouTube, który ma określoną liczbę wyświetleń to te reklamy nam się wyświetlają wcale nie przed filmem czy po filmie, tylko w jego trakcie również. Czyli ingerują w utwór, który myśmy tam zamieścili. To jest rzecz podstawowa, że tam dochodzi tylko i wyłącznie do zawarcia umowy licencji i to licencji niewyłącznej, bo tutaj znowu licencja wyłączna wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności. Więc nie ma opcji żebyś taką licencję był nawet w stanie udzielić bez swojej wiedzy i bez wyraźnej woli. Kolejną kwestią jest to, że wszystkie platformy zwracają uwagę na to, że mogą usunąć treść, jeżeli one naruszają cudze prawa. Tu szczególnie polecam odcinku podcastu dotyczący prawa cytatu.

Na czym polega prawo cytatu?

Z niego dowiesz się jak można zamieszczać w swoich utworach cudze utwory we fragmentach lub czasami nawet w całości. Natomiast bynajmniej to powiem w tym momencie. Nie jest tak, że jak zamieścisz tylko króciutki fragmencik cudzego utworu to już jest ok, bo to jest prawo cytatu. Ci, którzy słuchali odcinka na temat prawa cytatu, a nawet jeszcze wcześniejszego odcinka dotyczącego prawa dla twórców internetowych, gdzie też o tym mówiłem, z pewnością już wiedzą o co chodzi. Natomiast jeżeli nie słuchałeś tego odcinka to zachęcam Cię do tego, żebyś rzucił okiem na te zagadnienia, bo tu łatwo dopuścić się naruszenia cudzych praw i to ze wszelkimi sankcjami z tym związanymi. Kolejna kwestia, jakby wynikającą już  tego co powiedziałem to to, że nie można absolutnie pobierać poza daną platformę społecznościową treści tam zamieszczonych i wrzucanie ich jakby niejako od siebie. Wynika to przede wszystkim z tego, że po pierwsze regulaminy tych platform jedynie dotyczą licencji, ale na rzecz podmiotu, który tą platformą zarządza, czyli  Facebook będzie sobie mógł z tej licencji korzystać. Ale ta licencja Ciebie będzie dotyczyła tylko w pewnym określonym zakresie o którym zaraz powiem. To nie ma jakby dużo do mówienia. Mianowicie możesz z tych treści korzystać w zasadzie tylko wewnątrz aplikacji i tylko w ramach funkcji, która ona umożliwia, czyli krótko mówiąc możesz linkować w ramach aplikacji i możesz szerować w ramach aplikacji. To będzie prawnie dopuszczalne, zgodne z regulaminem danej platformy i nie będzie naruszało cudzych praw majątkowych jak i osobistych. Inaczej na to patrząc nie można zrobić w ten sposób, że jeżeli ktoś wrzucił ciekawe zdjęcie dotyczące czegokolwiek, dajmy na to, że prowadzisz na Facebooku Fanpage z newsa i ktoś na swoim prywatnym profilu wrzucił zdjęcie, które idealnie będzie ilustrować news, który właśnie stworzyłeś, nie możesz tego zdjęcia pobrać od tej osoby i wrzucić od siebie na swoim Fanpage.

Korzystanie z cudzych treści w social mediach

Takie działanie będzie już sprzeczne z prawem. Oczywiście, tu podpowiadam, bo czasami najprostsze rozwiązanie czymś co w pełni będzie wystarczające, możesz tej osoby spytać czy mógłbyś tak zrobić ewentualnie pod jakimi warunkami i wtedy dokonać dokładnie tego o czym mówiłem. Wtedy to już będzie w pełni legalne. Jeśli chodzi o udzielenie licencji niewyłącznej, czyli po prostu, że ktoś nam się zgadza na to, że jego zdjęcie zostanie zamieszczone także u nas na Fanpage nie ma wymaganej formy pisemnej pod rygorem nieważności. Możemy tę zgodę utrwalić nawet w o firmie wiadomości na Messengerze i to będzie wszystko jak najbardziej ok. To tak realnie są główne kwestie dotyczące praw autorskich w social mediach. Mówię o tym głównie dlatego, że czasami kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą i jak wierzę w to, że na pewno wiedziałeś, że tych rzeczy nie można robić, tak tyle jest tych łańcuszków różnorakich krążących po Facebooku, po Linkdln przyznam nie widziałem, a z innych platform nie ukrywam i przyznaje się bez bicia nie korzystam, że wolałem po prostu o tym powiedzieć.

Zasady prawne tworzenia content marketingu

Kolejna kwestia, którą chciałem omówić dotyczy prawnych aspektów content marketingu. Tu może pojawić się kwestia o której nie słyszałeś albo z której po prostu nie do końca możesz zdawać sobie sprawy. Ze względu na to, że pasuje od razu przejść do meritum i do sedna. To zdradzę od razu sekret, że może być nie kiedy tak, że content marketing będzie stanowić prasę w rozumieniu przepisów prawa prasowego. Tu wyjaśniam, że zgodnie z tą ustawą, prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe. Prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego, środki masowego przekazywania, w tym w szczególności rozgłośnie oraz tele i radiowęzły zakładowe upowszechniające publikację periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania. Uspokajam Cię nie mam aż dobrej pamięci, posłużyłem się tutaj notatki dotyczącą tego przepisu, żeby go sprawnie i szybko zacytować, czyli krótko mówiąc go odczytałem. Przechodząc do rzeczy. Być może jest tak, że z całej tej definicji zapadło Ci w pamięć, że dzienniki i czasopisma. Natomiast jakby bardziej istotna w kontekście contentu internetowego jest druga część, czyli to, że prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym za pomocą wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania. No i tak, nagrywając podcast, zacznę od tego, bo akurat go nagrywam, można spokojnie postawić tezę, że jest on przekazywany za pomocą fonii, ewentualnie w zależności jakby na to popatrzeć, bo technicznie może to być też inna technika rozpowszechniania. Nagrywając YouTube sytuację mamy bardzo podobną. Pisząc bloga to także mieścimy się w tej definicji, ale mieścimy się w niej pod warunkiem, że mamy publikację periodyczną, która nie tworzy zamkniętej jednorodnej całości. Czyli krótko mówiąc, jeżeli opracowujemy dany temat to najczęściej, jeżeli jest to publikacja zamknięta i jednorodna dotycząca tylko jednego tematu nie będzie to prasa. Natomiast przyznam, że nie spotkałem się z dłużej funkcjonującym blogiem, blokiem czy podcastem, który by się tak stricte trzymał jednego tematu i tworzył zamkniętą i jednorodną całość. Najczęściej przy dłuższych projektach gdzieś uciekamy od tego, że jest to zamknięta i jednorodna całość. Powiedziałbym wręcz, że bałbym się postawić takiej tezy, że ten mój cykl Prawo w marketingu taką zamkniętą i jednorodną całość by stanowił.

Kiedy tworzone przez nas treści uznamy za prasę?

Natomiast nie to są jedyne przesłanki do uznania danych publikacji za prasę, bo ponadto musi być jeszcze spełniony warunek, żeby ukazywały się te publikacje częściej niż raz w roku. W przypadku twórczości internetowej trudno mi sobie wyobrazić, że jeśli ktoś ciągle nagrywa, żeby to było rzadziej niż raz w roku. Muszą być one opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą. Powiem tak, szczególnie zwróciłbym uwagę na te ostatnie wymogi. Jeżeli nie chcemy nieświadomie stać się prasą to strońmy od numerów bieżących i daty, przy czym podkreślał łącznie numeru bieżącego i daty. Zwracam też uwagę, że część miejsc, w których możemy publikować content to jakby sama dodaje przy publikacji datę tej publikacji. Na przykład numer zamieszczamy na okładce. Tak jak w przypadku podcastu. Zresztą moje okładki były przez długi czas numerowane. Przestałem je numerować akurat z zupełnie innych przyczyn. W zasadzie to powiem tak przestałem je numerować, bo mój wspólnik, który szatą graficzną się zajmuje przy tworzeniu podcastu, po prostu zmienił zupełnie branding podcastu. Stwierdził, że nie pasuje już mu teraz numery kolejnych odcinków do jego koncepcji, a że jego koncepcja mi się podoba to. Zresztą nie widziałem problemu, żeby tych numerów bieżących nie było. Jeżeli chcemy się trzymać tego, że nie jesteśmy świadomie prasą to koniecznie przynajmniej tych dwóch elementów nie wprowadzajmy łącznie, bo wszystkie inne możemy prędzej czy później spełnić. Oczywiście nie uważam, że jest tak, że powinniśmy tą prasą nie być robiąc content do Internetu. Uważam tylko, że powinniśmy nią być świadomie, ponieważ takie nieświadome publikowanie prasy to może nas doprowadzić do pewnej sankcji. To z tego powodu, że wydawanie dziennika lub czasopisma bez zgłoszenia, bez rejestracji jest po prostu sankcjonowane i podlega karze grzywny. O tym koniecznie pamiętajcie, bo jest to ważne. Często jako marketingowcy czy jako agencje kreatywne tworzycie content marketing dla swoich klientów i to może gdzieś być tutaj taką kością niezgody, gdyby po takim content marketingu klient na przykład poprzez uprzejme doniesienie przez i jego konkurencje spotkał się z wymierzeniem w stosunku do niego kary grzywny. Zgłoszenie czy blogacz podcastu jako prasa nie jest szczególnie skomplikowane, opłata wynosi 40 złotych. Zgłasza się to do właściwego Sądu Okręgowego. Podaje się tytuł dziennika lub czasopisma oraz siedzibę i dokładny adres redakcji, dane osobowe redaktora naczelnego, to jest i imię i nazwisko, datę i miejsce urodzenia, numer PESEL, a w przypadku jego braku imiona rodziców i dokładny adres, określenie wydawcy i jego siedziby i dokładny adres i częstotliwość ukazywania się dziennika lub czasopisma. Problem polega dopiero na tym, że bycie prasą wymusza zamieszczanie pewnych dodatkowych treści w tym co publikujemy i to musimy się tego wręcz restrykcyjnie trzymać. Jeśli więc elementem marketingu waszego klienta jest to, żeby mieć ten dziennik czy czasopismo, to myślę, że tutaj poprzez prosty zabieg techniczny, czyli nie wskazywanie numeru bieżącego i daty wydania można jednak od tego odejść. Powiem jeszcze tak w krótkich słowach, że ustawodawca miał wyłączyć wszystkie te, na tym etapie bardziej, blogi czy podcasty, chociaż jedno i drugie już gdzieś tam istniało. Tak się stało, że nie wyłączył i w dalszym ciągu mogą one być także. To są formalne aspekty content marketingu na które chciałem zwrócić Ci uwagę. Jeśli byś tego typu usługi wykonywał dla swojego klienta jako marketingowiec czy jako agencja kreatywna są to aspekty istotne.

SEO i Google Ads, a prawo

Ostatnią kwestią, którą chciałem dzisiaj poruszyć to będą prawne aspekty SEO i Google Adds, ale też wszystkich innych rozwiązań, które pozwalają pozycjonować naszego klienta na określone frazy kluczowe. Od razu powiem, że ten temat nie jest ani łatwy ani prosty. Więc raczej go jedynie zasygnalizuje, niż będę starał się wysunąć jakąś totalnie jednoznaczną tezę. Będę się tutaj odwoływał w pewnej mierze do orzeczeń. Zacznę może i od SEO i meta takingu. Są tu orzeczenia, która wskazują na to, że użycie cudzego oznaczenia firmy czy oznaczenia produktu, albo znaku towarowego zarejestrowanego w formule meta takingu może być uznane za działanie sprzeczne z prawem, naruszające zasady uczciwej konkurencji czy nawet prawo do firmy. Krótko mówiąc, jeżeli efektem działań, które stanowią meta taking, mówię do osób zajmujących się marketingiem pewnie sami lepiej wiecie czym jest meta taking niż ja bym  był w stanie wytłumaczyć, więc jeżeli ktoś nie wierze w broszurze jest to wyjaśnione, prowadzi do wypozycjonowania danej strony na oznaczenie konkurenta.

Czyny nieuczciwej konkurencji w zakresie content marketingu

To może być takie działanie uznane za czyn nieuczciwej konkurencji. Z drugiej strony też podkreśla się, że korzystanie z reklamy contetstowej, tu będzie mowa najbardziej o Google Adds, na cudzy znak towarowy jest co do zasady dopuszczalne, jeśli nie dotyczy sprzedaży podróbek i jeśli w ogóle jakby nacisk idzie w kierunku i dotyczy sprzedaży określonych produktów. Delikatniej już stawiam tezę, że są też orzeczenia, którą mówią  o tym, że w ogóle możemy się na cudzy znak towarowy pozycjonować. Oczywiście z wyjątkiem tutaj sprzedaży podróbek, bo jest to jakby zestawiane, porównywane do tego jakby postawić wielką reklamę naszej firmy zaraz na przeciwko gmachu naszego konkurenta. Natomiast tu już chciałem zwrócić uwagę na to, że kwestia nie jest taka prosta i rzeczywista. Jest wiele orzeczeń, które stawiają tezę odmienną, chociaż nie kładą tak dużego nacisku na znak towarowy, a na oznaczenie przedsiębiorcy. Mowa jest w nim o tym, że jeżeli pozycjonujemy daną firmę na oznaczenie indywidualizujące innej firmy, to może to stanowić czyn nieuczciwej konkurencji wprowadzając w błąd finalnych odbiorców usług czy produktów. Szczególnie jeśli jest tak, że jeszcze w treści reklamy użyjemy sformułowań, które mają wprost frazy dotyczące tego właśnie oznaczenia, czyli mieli na celu wprowadzenie w błąd odbiorcy, że to jest strona firmy, której szukaliśmy. Ale też są orzeczenia, które mówią o tym, że takie pozycjonowanie się na cudzą firmę, a nie na własną jeśli działa się na konkurencyjnym rynku, w ogóle stanowi naruszenie prawa do firmy poprzez korzystanie z cudzej firmy w celu promocji własnej firmy. Ja ujmę to w tych kategoriach.

Zgodne z prawem prowadzenie kampanii Google Ads

Jeżeli będziecie mieli wątpliwości co do możliwości stosowania danych metod promocji przy SEO czy przy Add Words to lepiej się skonsultować z prawnikiem, bo tutaj odpowiedzi obawiam się, że nie będą mogły być postawione w abstrakcyjnych sytuacjach. Inaczej na pewno będzie w branżach, gdzie na danym rynku jest tysiące konkurencyjnych firm. Inaczej będzie jak na jakichś wąskich rynkach, gdzie tych firm konkurencyjnych jest raptem kilka. To wszystko pasowałoby rozważyć zanim się tego rodzaju reklamę wprowadzi dla swojego klienta działając oczywiście tutaj z perspektywy agencji marketingowej. Dlatego na to uczulam. Podkreślam też, że w przypadku Google Adds w regulaminie tej usługi Google jest rozdział poświęcony znakom towarowym i idzie to w kierunku takim, że najprawdopodobniej w większości przypadku jeżeli się pokaże Googlowi, że ktoś się pozycjonuje na nasz zarejestrowany znak towarowy, to on tą reklamę contentstową zdejmie. Myślę, że będzie tak głównie z tego powodu, że przez pewien czas była Googlowi bezpośrednio przepisywana odpowiedzialność za tego typu działania. Tam finalnie stanęło na tym i do było już orzeczenie nie sądów krajowych tylko na poziomie Unii Europejskiej, że Google nie mogło naruszyć cudzego znaku towarowego, ponieważ nie posługiwało się nim wewnątrz tej reklamy contentstowej czy wewnątrz tego algorytmu, który tej reklamie służy, w zakresie tych klas na które był znak zastrzeżony. Także to są kwestie, które mogą gdzieś w pewnym stopniu też być istotne. Czyli sama polityka Google co do reagowania na zgłoszenie czy działań stricte i wprost niedopuszczalnych czy tylko takich co do których istnieje ryzyko, że jest niedopuszczalne, to myślę, że ta historyczna przeszłość z reklamy contentstowej, słów kluczowych i problemów jakie Google w związku miało może mieć tutaj znaczenie. Na dzisiaj to już wszystko. Co następnym razem? Myślę, że następnym razem będzie odcinek poświęcony w całości zakazanej reklamie, czyli reklamie, która zgodnie z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jest sprzeczna z prawem. Ten temat jest na tyle szeroki, że jakbym wykluczam możliwość omawiania jeszcze jednego więcej. Mam nadzieję, że uda mi się ten odcinek zmieścić w ramach 30 minut. Natomiast na dzisiaj bardzo Ci dziękuje za Twój czas. Jeżeli ten odcinek dał Ci wartość to podziel się z innymi. To na pewno nie wyjdzie Ci na złe, jeżeli nie tylko ty będziesz przestrzegał przepisów prawa, bo będziesz ich świadom. Dlatego na pewno nie będzie w ten sposób, że konkurencja nie powinna o tym wiedzieć. Niech wie. Niech także ma świadomość ze wszystkich niuansów prawnych, które wiążą się z marketingiem. Dlatego jeżeli uważasz, że odcinek był wartościowy podziel się nim, tym bardziej jeszcze chciałem Cię zaprosić na iTunesa, gdzie jeżeli masz oczywiście taką ochotę, to możesz wystawić ocenę, recenzję podcastu. Finalnie jeżeli chciałbyś poszerzyć swoją wiedzę w tym zakresie, który był dzisiaj umówiony, czy zakresie, który był poruszany w pozostałych odcinkach prawnych aspektów marketingu, to zapraszam Cię na stronę prawodlabiznesu.eu, gdzie będziesz mógł znacznie większą ilość informacji zdobyć pobierając bezpłatnego pdf-a, który pod każdy z odcinków jest przypisany i który możesz sobie po prostu pobrać, poczytać i poszerzyć swoją wiedzę. Jeśli by i tego brakowało, to oczywiście zachęcam Cię do bezpośredniego kontaktu czy ze mną osobiście czy z Kancelarią Prawną Kantorowski, Głąb i wspólnicy. Natomiast pamiętam o tym, że jeśli masz jakieś wątpliwości co do legalności Twoich pomysłów na marketing przygotowane dla Twojego klienta, to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie skonsultowanie się z prawnikiem, ponieważ jednak finał finałów, to ty także możesz ponieść odpowiedzialność, jeśli te działania będą sprzeczne z prawem. Także zachęcam Cię do poszerzania swojej wiedzy prawnej w kontekście marketingu. Jednak ten pierwszy impuls zawsze musi wyjść od Ciebie. To znaczy Ty musisz mieć z tyłu głowy conajmniej ślad pamięciowy, że z daną kwestią wiążą się jakieś aspekty prawne, żeby przyszło Ci potem do głowy to o czym mówię, czyli skontaktowanie się z prawnikiem i omówienie tej kwestii czy nawet sprawdzenie w Google czy to jest ok. Czasami też w ten sposób możemy uzyskać informacje i po prostu zdobyć, a następnie wdrożyć. Także jeszcze raz bardzo Ci dziękuje za Twój czas i do usłyszenia już za tydzień. W zapowiedzi za dwa tygodnie w pełnym odcinku podcastu Prawo dla biznesu.