Radosław Budnicki

Wstęp

Ten odcinek podcastu to zapis mojej rozmowy z Radosławem Budnickim w ramach podcastu LepiejTeraz, który niewątpliwie jest jednym z najbardziej popularnych podcastów w Polsce. Z Radkiem znam się już od dłuższego czasu i wyraźnie słychać to w rozmowie co czyni ją inną od wszystkich wywiadów, które miałem przyjemność udzielić w ostatnim czasie. Rozmawiamy zarówno o tym jak to się stało, że zostałem prawnikiem, jak i o tym co mnie skłoniło do nagrywania podcastu. Nie zabraknie jednak także tematów dotyczących dnia codziennego i dziennych rutyn i nawyków, które towarzyszą mi na co dzień. Jeśli więc chcesz dowiedzieć się o mnie więcej, koniecznie posłuchaj tego odcinka.

Zapisz się na newsletter -> https://mailchi.mp/cc5a6cdc6fb8/newsletter-dla-biznesu

Radosław Budnicki
LepiejTeraz -> https://lepiejteraz.pl/
Po Ludzku o pieniądzach -> https://union-investment.pl/contents/pl/klient-indywidualny/po-ludzku-o-pieniadzach
Facebook -> https://www.facebook.com/radekradekb
LinkedIn -> https://www.linkedin.com/in/rados%C5%82awbudnicki/

Kancelaria Prawna Kantorowski, Głąb i Wspólnicy
https://www.facebook.com/prawodlabiznesu/
https://kancelariakantorowski.pl/podcast-prawo-dla-biznesu/
http://kancelariakantorowski.pl/przedsiebiorczosc-biznes/
https://kancelariakantorowski.pl/e-commerce-i-start-up/
https://vatmonitor.eu/
https://prawodlabiznesu.eu/

Słuchaj podcastu

Transkrypcja – podcast “Lepiej Teraz” z Radkiem Budnickim

Cześć, z tej strony Piotr Kantorowski, a to kolejny odcinek podcastu “Prawo dla Biznesu”. Tak jak zapowiadałem, będzie to kolejny wywiad ze mną, ale nie zapowiadałem, gdzie był on pierwotnie udzielony. 

Kolejny wywiad pochodzi z podcastu “Lepiej Teraz” i miałem przyjemność udzielić go Radkowi Budnickiemu, którego znam nie tylko z podcastów. 

Miałem przyjemność poznać go osobiście i mogę powiedzieć śmiało i bez ogródek, że od dłuższego czasu utrzymujemy koleżeński, przyjacielski kontakt. 

Co prawda niecodzienny, bo jest to trudne w dzisiejszych czasach, ale na pewno nie ogranicza się on do nagrania kilku odcinków podcastu. 

Trzy razy miałem przyjemność pojawić się w podcaście “po ludzku o pieniądzach”, który także prowadzi Radek. 

Nie przedłużając, bo rozmowa z Radkiem jest długa zapraszam Cię do przesłuchania tej rozmowy. Na koniec krótka puenta z mojej strony.

Na wstępie kilka słów od Roberta.

Robert: Chciałbym Was zaprosić do rozmowy z podcasterem, ale nie ze zwykłym podcasterem. Z podcasterem, który prowadzi własną kancelarię prawną. 

Jednak zanim porozmawiam z moim gościem, chciałbym przedstawić Wam kolejny odcinek “po ludzku o pieniądzach”. Czeka już tam na Was rozmowa z Pauliną Mazur o employer brandingu. 

Jest to też pierwszy tydzień od momentu, kiedy uruchomiłem na nowo mój profil na Patronite. Powitałem nowych patronów i pierwszych słuchaczy w tajnej grupie patronów na facebooku, którzy mieli okazję już wysłuchać specjalny odcinek. Jednogodzinny odcinek, który jest integralną częścią kursu “Lepiej Teraz”, który ukaże się już wkrótce i będziecie mięli okazję się z nim zapoznać. 

Planuję też do tej grupy dodawać wkrótce pojedyncze transkrypty moich solowych odcinków, a być może też jakieś wywiady, jeżeli ktoś z moich gości zgodzi się na taką publikację, ale raczej wolałbym się skupić na moich solowych odcinkach. 

Wkrótce pojawi się też mój solowy odcinek specjalnie dla patronów. Jeszcze raz wszystkim osobom, które zdecydowały się wesprzeć kanał “Lepiej Teraz” na Patronite serdecznie dziękuje i pozdrawiam Was. 

Moi drodzy, jak wiecie już wkrótce wyjeżdżam z Polski, nie wiem na jak długo. Chciałbym przez jakiś czas podróżować i pracować zdalnie, zobaczyć jak to jest. Mam już dość mówienia tylko o tych cyfrowych no made’ach, z których można powiedzieć zacząłem prowadzenie “Lepiej Teraz” trzy lata temu. 

Zawsze fascynował mnie ten styl życia, a teraz mam okazję, mam możliwość. 

Wiem, że wiele osób ma różnego rodzaju zobowiązania i ja starałem się te zobowiązania w jakiś sposób ograniczyć, do tego stopnia, żeby pozwolić sobie właśnie na taki wyjazd. Nie wiem jak długo potrwa, czy miesiąc, czy więcej – zobaczę. 

Chciałbym odwiedzić kilka miejsc i stamtąd nagrywać podcasty i nie tylko. 

Bardzo chciałbym Wam pokazywać też to, jak wygląda moja podróż i moja praca zdalna na moim kanale na YouTubie na kanale “Lepiej Teraz”

Jeżeli jeszcze nie zasubskrybowaliście to serdecznie Was zapraszam na kanał podcastu “lepiej teraz” na YouTubie. Już wkrótce pojawią się nowe filmy. 

Początkiem maja wyruszam w drogę, wyprowadzam się z Warszawy, nie wiem czy na stałe, w każdym razie mieszkanie oddaję i już nie będę mieszkał w Warszawie. Nie będę miał stałego adresu, także jakbyście się chcieli ze mną umówić w Warszawie to na pewno nie w najbliższym czasie. 

Dowiedziałem się też z wielu listów, które otrzymałem od Was – serdecznie dziękuję za zaproszenia do Waszych krajów. Otrzymałem zaproszenia do przeróżnych krajów, ale zauważyłem w listach, że mam sporo słuchaczy na wschodzie, których serdecznie pozdrawiam, słuchaczy z Ukrainy i z Rosji. 

Jeżeli mieszkacie w jakimś mieście na wschód od Polski, to napiszcie do mnie. Chętnie Was poznam, dowiem się, dlaczego mnie słuchacie, jakie tematy Was interesują, postaram się sprostać waszym oczekiwaniom. 

Teraz przechodzę do mojego dzisiejszego gościa. Otóż tym gościem jest nie kto inny, jak Piotr Kantorowski. Piotr Kantorowski, którego z przyjemnością mogę nazwać moim przyjacielem. Piotr na co dzień mieszka i pracuje w Rzeszowie. Jest przedsiębiorcą, jest prawnikiem i jest podcasterem. Od 5 lat prowadzi kancelarię prawną “Kantorowski, Głąb i wspólnicy” i przede wszystkim od ponad roku prowadzi swój podcast “prawo dla biznesu”. 

Piotr zawsze pasjonował się biznesem i można powiedzieć, że to zamiłowanie do biznesu jest widoczne na wszystkich polach jego działalności. W kancelarii na co dzień zajmuje się obsługą przedsiębiorców. Generalnie w swoich odcinkach stara się wyjaśnić osobom zaczynającym własny biznes jak odnaleźć się w gąszczu przepisów, jak wykorzystać te przepisy na swoją korzyść. Na co dzień zajmuje się wszystkimi kwestiami dotyczącymi prawnych aspektów marketingu, e-commerce oraz IT i prawem nowych technologii. Już nie będę więcej przedłużał – serdecznie Was zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy z Piotrem Kantorowskim. 

-Cześć Piotrze, witam Cię serdecznie w moim podcaście, w podcaście “lepiej teraz”.Tutaj jeszcze nie występowałeś. 

Piotr:  Cześć Radku, faktycznie tutaj jeszcze nie występowałem. Miałem przyjemność wystąpić w “Po ludzku o pieniądzach” już dobre kilka miesięcy temu, natomiast “lepiej teraz” do teraz było cały czas przede mną. To, że dzisiaj mam okazję porozmawiać z Tobą w “lepiej teraz” bardzo mnie cieszy. Odsłaniam karty – jestem fanem Twojego podcastu.

-O, jesteś fanem. Właśnie mam jedno z takich pytań, ale potem do tego dojdziemy. Bardzo mi miło, że jesteś fanem i słuchaczem podcastu “lepiej teraz”. 

Przedstaw się może słuchaczom, którzy nie słuchali Cię w “po ludzku o pieniądzach”. Pierwszy raz słyszą Twój głos i nie wiedzą kim jesteś. Czym się zajmujesz na co dzień?

Piotr kilka słów o sobie.

– Nazywam się Piotr Kantorowski i biorąc pod uwagę to, że mamy tu zebranych bardzo licznych słuchaczy podcastów, to zacznę od tego, że jestem podcasterem i prowadzę podcast “Prawo dla Biznesu”. 

Powiedziałbym, co robię hobbystycznie, jednak zawodowo jestem radcą prawnym i prowadzę kancelarię prawną kantorowski, Głąb i Wspólnicy. Zajmujemy się obsługa prawną firm. To w wielkim skrócie, głównie sektor MŚP, ale może o szczegółach w trakcie rozmowy.

-Piotrze właśnie chciałem Cię zapytać czy to była Twoja pierwsza praca? Co robiłeś wcześniej zawodowo?

– Moją pierwszą pracą była pomoc przy inwentaryzacji, historycznie patrząc. Realnie, zawodowo i w ramach koncepcji na siebie samego faktycznie, od kiedy zacząłem myśleć o pracy zawodowej, cały czas myślałem o tym, żeby zostać prawnikiem. Natomiast nie jest też tak, że całe życie marzyłem i myślałem o tym, żeby zostać prawnikiem. 

Wracając do samego początku –  w podstawówce przyznam szczerze, że w życiu do głowy nie przyszłoby mi, aby zostać prawnikiem.

Zawsze najmocniejszy byłem z matematyki, fizyki, informatyki. Zdarzyło mi się nawet na koniec podstawówki zostać laureatem olimpiady z chemii, więc chyba przyznasz Radek, że to nie są rzeczy, o których się myśli przyszły prawnik.

– Dokładnie, zaskoczyłeś mnie teraz szczerze mówiąc. 

– Potem była klasa matematyczno – fizyczna, bo jakoś chemii nie mogłem dopchnąć z tego względu, że do biologii miałem jakąś straszną awersję w swoim życiu. U mnie było w ten sposób, że traciłem zainteresowanie matematyką.

Pamiętam to jak dzisiaj, to była 3 klasa liceum, z 4 klas, lekcja fizyki, pewnie nie powinienem się przyznawać. Rozmawiam z kolegą, pani zwraca mi uwagę mówiąc: “Piotrek uważaj, przyda Ci się na maturze”, a ja w pierwszym odruchu odpowiedziałem – “nie, nie, ja będę zdawał na prawo”. 

– Dziwne. 

– Dziwne, to nie było tak, że ta myśl mi się pojawiła pierwszy raz w życiu wtedy, aczkolwiek wtedy ją pierwszy raz zwerbalizowałem. Gdy sam ją usłyszałem, to zaczęło to we mnie poważnie kiełkować i dojrzewać. Jeszcze dopełniając tę historię, może część osób, które słuchają “lepiej teraz” jest na etapie wyboru studiów, może rozważa studia prawnicze. 

Nigdy nie byłem fanem przedmiotu pt. historia, a wszyscy pozostali znajomi, którzy szli na prawo właśnie pasjonowali się historią. Jak się okazało, wcale nie było tak, że ta wiedza historyczna w studiach prawniczych, nie mówiąc w zawodzie, jest niezbędna. Wręcz kilku moich znajomych, którzy poszli na prawo tylko i wyłącznie dlatego, że się pasjonowali historią – albo równolegle zrobili studia w zakresie historii, albo w ogóle zmienili studia i zajęli się historią. 

Okazało się że to zupełnie dwa różne kierunki bez praktycznie żadnego związku jeden z drugim. 

Jeżeli chodzi o Twoje pytanie czy zawsze chciałem być prawnikiem – na pewno nie zawsze, jednak na pewnym etapie życia zaczęło to we mnie kiełkować.

-Piotrze, kiedy zacząłeś utrzymywać się z prawa? 

Pierwsze pieniądze zarobione jako prawnik.

– Radek powiem tak. Zarabiać z prawa zacząłem jeszcze na 5 roku studiów. Nazwałbym to zrządzeniem losu, ponieważ kończyłem studia w 2008 roku. Wtedy nie było tak,że praktykantom czy studentom ktoś chciał płacić za to, że w trakcie studiów się uczą. 

Chodziłem po kancelariach, trafiłem do jednej i bardzo szybko zacząłem zarabiać pieniądze. Po drugie w związku z przyjściem do kancelarii dostałem propozycje pracy jako “in house” u jednego z klientów kancelarii, na pół etatu, za minimalną krajową. 

Pół etatu za minimalną dla studenta 5 roku, praca w zawodzie – myślę, że całkiem nieźle i to w 2008 roku. 

Potem było trochę gorzej z utrzymywaniem się z bycia prawnikiem, z tego powodu, że poszedłem na aplikację, a opłaty za aplikacje są dość duże biorąc pod uwagę zarobki na starcie. Całe szczęście opłaty się nie zmieniały drastycznie z roku na rok, bo aplikacja trwała 3,5 roku, teraz trwa 3 lata. Natomiast moje zarobki się zwiększały, więc może nie w pełni, ale czasem zdarzyło mi się wspomóc dobrocią rodziny, ale utrzymanie z prawa w mniejszym lub większym stopniu, bardziej w większym – od 5 roku studiów miało u mnie miejsce. 

– Mniej więcej na jakim etapie myślisz, że jesteś, jeśli chodzi o swój rozwój zawodowy. Jaki to jest etap, jakie firmy obsługujesz, ilość klientów, czy możesz o takich rzeczach opowiedzieć? 

– Mogę powiedzieć, przy czym nie wiem czy będę to w stanie przedstawić klarownymi puktami odniesienia. Myślę że jestem na takim etapie, że trzeba pójść w rozwój firmy, naszej firmy, bo działam ze wspólnikiem, w skalowanie i autoryzację – to są bardzo modne procesy obecnie. 

Natomiast chcąc zwiększyć skalę własnego działania to są procesy, których się nie da ominąć. Mimo, że nie liczyłem tego dawno, myślę, że klientów na stałej obsłudze mamy kilkunastu – około dwudziestu. 

Dodatkowo są jeszcze klienci, którzy korzystają z naszych usług jak mają potrzebę. Podkreślam, bo prawnik większości osób kojarzy się z osobą, która prowadzi rozwody. 

My jako kancelaria zdecydowaliśmy się na model, w którym w zasadzie wyłącznie obsługujemy przedsiębiorców. Rynek jest w pewnym znaczeniu mniejszy, niż rynek ogółu osób, które mogą potrzebować pomocy prawnej. Staramy się klientów dobierać w ten sposób, żeby obsługa grała, żeby każda strona była zadowolona. 

My obecnie specjalizujemy się w obsłudze e-commerce, marketingu IT, w tych rejestrach szukamy.

Natomiast zaczynaliśmy od obsługi zupełnie innych branż i nie pożegnaliśmy się z nimi. Zaczynaliśmy od obsługi firm budowlanych, wynikało to chyba z tego, że pracując u kogoś w kancelarii, miałem głównie styczność z tym rynkiem. Krótko mówiąc jakoś naturalnie w pewnym momencie zaczęliśmy wchodzić w bardziej nowoczesne branże. 

Skalowanie i automatyzacja – na czym to polega?

– Piotrze, czy mógłbyś wyjaśnić słuchaczom, co to znaczy skalowanie i automatyzacja w kancelarii prawnej?

– Zupełnie szczerze to są dwa ideały, które mam w głowie. 

Przez skalowanie będę rozumiał tworzenie jakiś mniej lub bardziej zamkniętych produktów. W sensie, abyśmy oferowali klientowi dany zakres usług, co możemy zrobić dla klienta, jako kompletny zakres usługi. 

Przykładowo bezpieczny e-commerce, czyli usługa związana z rejestracją spółki, ze stworzeniem regulaminu sklepu internetowego i wszystkich pozostałych dokumentów, które są potrzebne. Rodo pod e -commerce. Dokumenty dotyczące bezpieczeństwa firmy, szczególnie w e-commerce będzie to np. rejestracja znaku towarowego. 

W e-commerce kwestia powiedziałbym podkupywania domen i wykorzystywania ich w różnych celach, to jest w chwili obecnej dość powszechne zjawisko. Jest wiele osób, które działa w modelu trollingowym i tworząc zamknięty pakiet, ale jednocześnie zapewniający kompletne zabezpieczenie firmy w danym obszarze. Możemy usługę zbliżyć do produktu. O czymś takim myślę. W tym momencie na trochę mniejszych skalach zaczęliśmy to wdrażać. 

Natomiast automatyzacje to są procedury. To nie bedzie moglo miec takiego wydźwięku, jak przy firmie produkcyjnej, czyli po prostu lepsza maszyna, która jeszcze bardziej oderwie proces od konieczności indywidualnej ingerencji człowieka na danym etapie. 

Automatyzacja w przypadku kancelarii będzie polegała na zupełnie czymś innym. Na pewno już po kilku dobrych latach działania jako kancelaria i w jeszcze wcześniejszych latach pracy w zawodzie myślę, że wypracowanie porządnych standardów działania stwarza przy usługach coś, co można by było nazwać automatyzacją. 

Na początku powiedziałem, że użyję słów obecnie “modnych”, jednak w branży usługowej one siłą rzeczy będą znaczyły co innego, niż w produkcji czy sprzedaży.  

-Możesz podać przykład takiej automatyzacji? Co można zautomatyzować w kancelarii prawnej?

Przykład automatyzacji w kancelarii prawnej. 

Można zautomatyzować procedurę obróbki danej sprawy. Mówię specjalnie obróbki, żeby w język bardziej produkcyjny.

– Są pewne schematy pewne też, które zauważacie i możecie je zautomatyzować.

Jak wygląda automatyzacja?

– Ostatnio spotkałem się ze stwierdzeniem i to nie jednej, a kilku osób, że ludzie nie mają poczucia, że prawnik może ich obsłużyć bez osobistego spotkania. W chwili obecnej większość spraw załatwiamy z klientami online

Mamy firmy, gdzie pierwszy kontakt osobisty był po 3 latach obsługi i wynikał z konkretnej potrzeby. Ustalamy z klientem co go interesuje. Zazwyczaj odbywa się to tak, że klient określa jaki skutek chciałby osiągnąć. My do tego dodajemy jakieś rozwiązanie i wdrażamy je poprzez przygotowanie regulaminu sklepu internetowego czy pozwu o zapłatę. 

Automatyzacja procesu może wyglądać tak, że przyjmujemy sprawę i mamy przygotowaną listę pytań, które zadać klientowi. Tak, by niezależnie od tego, na jakim poziomie kariery jest prawnik, wiedział że jeśli będzie do zrobienia regulamin sklepu internetowego, to ma zadac takie konkretne pytania. 

To jest istotne z perspektywy finalnego produktu pt. regulamin sklepu internetowego.

Jeśli przygotowujemy dokumentację dotyczącą ochrony danych osobowych dla sklepu, też mamy stworzoną listę pytań, które klientowi musimy zadać. Tworzy to swego rodzaju automatyzm działań. 

Oczywiście wychodzi bardzo często tak, że te pierwsze odpowiedzi wymuszają wejście w indywidualna interakcję. U danego klienta coś zupełnie odbiega od schematu, który spotkaliśmy przy 50 wcześniejszych sprawach, ale już gdzieś kawałek procesu mamy w pewnym sensie i stopniu zautomatyzowane. 

Wiadomo, że automatyzacja usługi wygląda zupełnie inaczej niż automatyzacja sprzedaży produktów w sklepie stacjonarnym czy w e-commerce. 

Jak sztuczna inteligencja może wpłynąć na zawód prawnika?

– Wiesz co, jak powiedziałeś o automatyzacji, to ja od razu przypomniałem sobie rozmowę z kimś na temat sztucznej inteligencji. Być może w przyszłości zawód prawnika zostanie zastąpiony przez tego typu sytuacje, że będą różnego typu schematy do których będzie mogła sztuczna inteligencja się odnosić. Co ty o tym sądzisz, myślisz że twój zawód jest zagrożony?

– Powiem Ci szczerze, że już dostałem kiedyś takie pytanie i bardzo chętnie na nie odpowiem po raz kolejny, bo to jest bardzo ciekawe zagadnienie. 

Powiedziałbym może nie na poziomie filmów pt. “Terminator” czy “Star Trek”, gdzie ze sztuczną inteligencją mogliśmy się osłuchać, ale na zasadzie bardzo niedalekiej przyszłości, która może nas spotkać. 

Moje zdanie na ten temat jest takie, że zmieni to rynek prawniczy – to niewątpliwie

Jednak nie uważam, żeby doprowadziło to, do wyeliminowania tego zawodu. Nie uważam tak dlatego, że ktoś będzie musiał jednak to oprogramowanie, które nazwiemy później sztuczną inteligencją tworzyć. Aby ono dobrze implementowało prawo, nie wyobrażam sobie, żeby praca mogła ograniczać się wyłącznie do działań osób z IT. Oni oczywiście napiszą wszystkie aplikacje, które będa finalnie to prawo w ramach sztucznej inteligencji stosować. 

Natomiast weryfikacja, czy implementacja prawa do sztucznej inteligencji została przeprowadzona poprawnie, wydaje mi się że w dalszym ciągu powinna pozostać po stronie osób, które się tym prawem zajmują. 

Jednak gdzieś już zaczyna się o tym dużo mówić. Wydaje mi się że może temat nie jest aktualny na tu i teraz, ale może być to rewolucja w każdej branży. Także w branży prawniczej, która zupełnie zmieni swój obraz.
Krótko mówiąc świat się rozwija, więc na zmiany trzeba być przygotowanym i kto się szybciej i lepiej do tego przygotuje, tem finalnie będzie w lepszej sytuacji. 

Pytanie bardzo dobre i bardzo na czasie. Cieszę się, że już je kiedys dostalem, wiec mogłem mieć to już ułożone w głowie. 

Jakie są plany dla kancelarii prawnej Kantorowski, Głąb i Wspólnicy?

 -Piotrze, ja nie chcę cały czas mówić o kancelarii, ale mam jeszcze pytanie na koniec, dotyczące prawa i zawodu, który wykonujesz. Jaki jest model, do którego zmierzasz? jaki jest Twój cel? Ja, gdy myślę o kancelarii prawnej, to od razu mi się przypomina  “firma”, Tom Cruise, wielka kancelaria, wielkie pieniądze, wielki fuzje i problemy prywatne właścicieli miliarderów. Znasz na pewno film “firma” z Tomem Cruisem. Pytanie, czy Twój cel to właśnie taka skala? Jak sobie wyobrażasz przyszłość, do której zmierzasz, ta zawodowa oczywiście ?

– Opowiadanie o takiej skali, z perspektywy miejsca, w którym jesteśmy, gdzie nie jesteśmy małą kancelarią, ale do takiej skali, nie oszukujmy się, wcale nie trochę nam brakuje. 

Wyobrażam sobie kancelarię w takim punkcie szczytowym, jako zespół kilkudziesięciu osób, myślę, że zaangażowanych bardzo w kwestie dotyczące IT, sztucznej inteligencji również, bo to się będzie na pewno bardzo rozwijać. Osób skupionych na kwestiach e – commerce’u, bo to też jest przyszłość. 

Przede wszystkim grupa osób, która wspiera biznes nie tylko prawnie. 

Jaki jest cel Kancelarii Prawnej Kantorowski, Głąb i Wspólnicy?

Można sobie wyobrazić, że przychodzimy do prawnika, zadajemy pytanie, a on mówi, że artykuł taki i taki, kodeksu cywilnego mówi to i to. 

My od zawsze podchodziliśmy do prowadzenia kancelarii, żeby dawać wsparcie powiedziałbym biznesowe. 

Chcemy zrozumieć biznes naszego klienta i pomóc mu przy użyciu naszych środków i metod, czyli prawnie. Pomóc tak załatwić sprawę, jak on sobie wyobrażał. Pomóc mu pewne rzeczy przemyśleć, ułożyć w głowie, ewentualnie wskazać, które elementy jego pomysłu naszym zdaniem są dobre, gdzie ewentualnie widzimy luki i zagrożenia prawne. 

Naszym celem jako kancelarii jest wspieranie klienta przy użyciu metod i środków prawnych, ale wspieranie go jak najbardziej biznesowo.  Chciałbym, żebyśmy podchodzili do sprawy na najwyższym poziomie, ale tylko wykonawstwa. Nawet kiedy klient przychodzi ze sprawą, która istnieje i trzeba tylko w sądzie w odpowiedni sposób przedstawić argumenty, to też zawsze dążymy do tego, żeby wskazać ewentualne niedostatki procesu w jego firmie. 

Na co powinien zwrócić uwagę, chcąc uniknąć sprawy sądowej podobnej w przyszłości. Tak widzę kancelarię zarówno co do ideologii nas samych i naszych usług, jak i co do poziomu rozwoju. 

Może za 10 lat jak znowu porozmawiamy w “lepiej teraz” to powiem, że to nie będzie kilkadziesiąt osób tylko kilkaset osób, ale to za 10 lat, może za 5, jak mnie znowu będziesz chciał zaprosić to mogę mieć na to inny obraz. Na razie z miejsca tu i teraz tak sobie wyobrażam kancelarie za kilka lat. 

– Mam nadzieję, że to się wydarzy, że za 10 lat spotkamy się w “lepiej teraz”. Naprawdę mam nadzieję. Pracujesz jako prawnik, ale kiedy zapytałem Cię, czym się zajmujesz, powiedziałeś, że jestem podcasterem i to mnie zastanowiło. Od kiedy zacząłeś tak o sobie mówić, bo ja przyznam się, że mnie się to podoba, że kiedy ktoś mnie pyta na evencie, czym Ty się zajmujesz, to nie muszę długo tłumaczyć. Wcześniej mówienie “jestem dyrektorem”, bycie dyrektorem – niewiele znaczy. Teraz mam ułatwioną sprawę, mówię – jestem podcasterem. To jest świetne, a powiedz, od kiedy Ty tak mówisz? 

Jak to jest nazywać się podcasterem?

– Najpierw wyjaśnię, dlaczego najpierw powiedziałem, że jestem podcasterem. Słyszymy się w podcaście i pomyślałem, że ta kolejność będzie bardziej zaskakująca dla wszystkich. Jak po podcasterze padnie prawnik, a nie na odwrót. Czuję się podcasterem i jestem jak najbardziej skłonny się tak określać obecnie. Potrzebowałem na to, myślę, że prawie roku, od kiedy zacząłem nagrywać swój pierwszy podcast. 

Myślę, że od 2019 roku przychodzi mi to naturalnie przez gardło, że jestem radcą prawnym i podcasterem. Nie widzę tu nawet żadnego zgrzytu. 

Są to dla mnie dwie role. Pierwsza – radca prawny, na pewno zawodowa. Druga, to dla mnie duża przyjemność, hobby i traktuję to jako element mojego zawodu i tak się czuję. Nie widzę żadnego zgrzytu między jednym, a drugim określeniem. 

Akurat w przeciwieństwie do Ciebie bardziej spotykam się z zaciekawieniem lub lekką konsternacją, gdy wymienię te dwa zajęcia, jedno po drugim. 

Jednak jest stosunkowo niewielu, chociaż są prawnicy podcasterzy. Nie mówiąc o tym, że część z moich klientów nie wie, czym są podcasty, a tym samym, kim jest podcaster. 

Jeden z moich klientów, zresztą też mój dobry znajomy, gdy zacząłem nagrywać i wywiązała się rozmowa na ten temat i nie mógł sobie przypomnieć tego słowa, określił mnie youtuberem bez wideo. 

Jak zrodził się pomysł na nagrywanie podcastów?

-Piotrze, powiedz skąd pomysł na podcast?

-Radek byłeś jedną z dwóch inspiracji do nagrywania podcastu, bo nie będę mówił, że podcast to nie jest element marketingu, bo jest. 

Natomiast to że zacząłem nagrywać podcast wzięło się z wewnętrznej potrzeby. Słuchałem w 2017 roku bardzo dużo podcastów, w tym “lepiej teraz” . 

Nie trafiłem na Ciebie jak zacząłeś nagrywać, trochę później na Ciebie trafiłem. Był taki moment, że dziennie po dwa odcinki słuchałem nawet, oczywiście w zależności od możliwości, ale mam psa, chodzę z nim na spacery, nic mi nie mówi, że słucham podcastów, więc trochę mogłem sobie nadrabiać. 

Słuchając podcastów poczułem, że też chciałbym w tę formę przekazu wejść i podzielić się tym co ja wiem i co mogę dać słuchaczom, czyli w moim przypadku wiedza.

Zawsze staram się tłumaczyć te zawiłe kwestie prawne w maksymalnie prosty sposób. 

Przy czym tu odsłonie rąbka tajemnicy, w tym roku podjąłem się nowego wyzwania jako podcaster. Jestem po nagraniu dwóch wywiadów z przedsiębiorcami. One będą opublikowane pewnie w maju, bo aktualnie w moim podcaście jest seria dotycząca prawnych aspektów marketingu, a przedsiębiorcy z którymi rozmawiałem właśnie w tej branży, ale zupełnie różnych jej obszarach działają. 

To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Nie ukrywam, że przed nagraniem pierwszego wywiadu byłem lekko zaniepokojony jak mi to wyjdzie. 

Wiem, że wielu podcasterów chciało być dziennikarzami i mają w sobie zacięcie dziennikarskie. Natomiast ja nigdy nie chciałem być dziennikarzem. Nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, żeby być dziennikarzem. Dla mnie to było duże wyzwanie. Odsłuchiwałem podcastów, które nagrałem i wydaje mi się, że ten temat jest całkiem okej. 

-A kiedy to będzie, to już jest, czy będzie?

-To dopiero będzie, dokładnie nie określę, to jest kwestia maja, w tym momencie od końca lutego mam serię 7 odcinków dotyczących prawnych aspektów marketingu, a zaraz po tej serii będą dwa, lub 3 wywiady z przedsiębiorcami działającymi w marketingu w różnym obszarach działki. 

Jeżeli ktoś chciałby zweryfikować jak się zmierzyłem z prowadzeniem wywiadów, które nie dotyczą prawa, bo takie miałem okazję w podcaście dwukrotnie przeprowadzić to zapraszam do “Prawa dla Biznesu” ale w maju będą wywiady. 

Jakie są korzyści z prowadzenia podcastu?

-Piotr powiedz, co dało Ci robienie podcastu zawodowo, na zasadzie biznesowej. Czy podcast pomógł Ci znaleźć klientów, czy czujesz, że pomaga w tym?

– Czuję, że to ten moment, kiedy zaczyna się to intensyfikować. Na początku było to głównie coś, co zaczęło mnie wyróżniać, zaczynały pojawiać się zapytania, ale wychodziło tak, że na messengerze rozwiązywaliśmy te problemy. Była to 2-3 minutowa konwersacja na messengerze. 

Z podcastu zaczęły się pojawiać inne propozycje, np. wystąpienia na konferencji, a z konferencji pojawiali się klienci

Z podcastu pojawiały się propozycje napisania artykułu do portalu, do czasopisma, a stamtąd pojawiali się klienci. 

W tym tygodniu nawet słuchałem w innym podcaście wywiadu z trzema prawnikami, blogerami. Wszyscy potwierdzili, że klienci zaczęli się pojawiać po roku.

Ja jestem właśnie świeżo po roku podcastowania i czuję, że zaczyna się to dziać. Klienci zaczynają się pojawiać. W ciągu tego pierwszego roku, głównie było tak, że pojawiały się propozycje jakiejś współpracy, różnej, czyli konferencje, pisanie do kogoś i stamtąd się pojawiali klienci. Tak czy inaczej podcast miał wpływ na to, że klienci się pojawiali. 

-Masz wrażenie, że robienie podcastu sprawiło, że Twoje życie stało się bardziej ciekawe i kolorowe? Ja mam przynajmniej takie wrażenie. Jeżeli chodzi o mnie, pytanie do Ciebie, jak u Ciebie z tym jest?

-Tu nie mam najmniejszych wątpliwości, tak, to nie jest wrażenie. Podcasty czynią życie bardziej kolorowym. 

– Tworzenie podcastów, nie tylko słuchanie. 

– Tak, mam na myśli tworzenie, chociaż słuchanie pewnie też, chociaż to nie jest ta pełna paleta barw.Tworzenie podcastów jest czymś, co stwarza mi niesamowitą frajdę. 

Przyznam szczerze, że teraz jest moment, gdzie mam nagrane podcasty do czerwca. Odcinki są co dwa tygodnie. Zupełnie zmieniłem konwencję zapowiedzi, bo wcześniej trwały jakieś 3, 4 minuty, a teraz jak zacznę mówić to nie mogę przestać. Taką mi to przyjemność sprawia. 

– Robi Ci się podcast z zapowiedzi.

-Tak trochę wychodzi, zresztą ostatnio miałeś odcinek o masterminds, to ja aktualnie mam mastermind dwuosobowy, w sumie wyszedł przy okazji z jednym z podcasterów. Robimy go w ten sposób, że sobie nagrywamy i wysyłamy sobie nagrania. 

-O, bardzo ciekawy koncept.

 – Dzisiaj nawet rozmawialiśmy o tym, żeby rozpropagować ten format, więc jak Radek pozwolisz, to powiem z kim mam mastermind i jaki to jest Podcast. 

– Oczywiście, zapraszam, mów.

Paweł Kwiatkowski – “cały ten biznes”. Także formuła wynikła zupełnie przypadkowo, ale tak nam się spodobała, że tygodniowo sobie nagrywamy z 3, 4 odcinki. 

Biorąc pod uwagę, że obaj przemieszczamy się samochodami, to zazwyczaj wsiadamy rano do samochodu, jedziemy do pracy, włączamy dyktafon i nagrywamy.

-Słuchaj, to jest jedna z bardziej fajniejszych i wartościowych rzeczy, które powiedziałeś w moim podcaście, za co bardzo Ci dziękuję. Może wielu słuchaczy zacząć korzystać z tego modelu, bo jest bardzo fajny. 

-Na pewno przełamuje bariery mówienia do mikrofonu. Co do tego nie mam wątpliwości, bo co prawda ani Paweł, ani ja nie zaczynaliśmy tej formuły mastermind nie mając doświadczenia przed mikrofonem, ale takie luźne mówienie do mikrofonu ewidentnie podniosło jakość mojej wypowiedzi w podcaście, który prowadzę. 

Bardzo polecam, nawet dla osób, które jeszcze nie prowadzą podcastu. Nie wiem, Radku, czy słuchają Cię osoby, które nie prowadzą podcastu, czy same osoby, które mają do szuflady co najmniej nagrane. Twój podcast jest bardzo inspirujący.

– Z tego co wiem, jest kilku podcasterów, którzy mnie słuchają, bo jak ich spotkam, to odnoszą się do odcinków, więc wydaje mi się, że podcasterzy też mnie słuchają poza słuchaczami.

– Bardziej się śmieję, bo osobiście wiele inspiracji w “lepiej teraz” znajduję i myślę, że taką inspiracją jedną której nie sposób nie wynieść z podcastu to chęć nagrywania. 

Przynajmniej ja na bazie “lepiej teraz” tej chęci nabrałem jeszcze więcej, finalnie się przełamałem i zacząłem nagrywać. Stąd to może żart zrozumiały bardziej dla mnie, bo bazujący gdzieś na mojej głowie. W każdym razie polecam wszystkim taką formułę nagrywania i wymiany myśli, bo otwiera to człowieka do mówienia do mikrofonu, a to się przydaje w dzisiejszych czasach. 

-To jest fajne, że znalazłeś inspirację we mnie, ja znalazłem inspirację w kimś innym i też podobały mi się podcasty Luisa House’a. Słuchałem, bardzo lubiłem słuchać Joe Rogana i Ci podcasterzy amerykańscy. 

Znalazłem inspirację u innych podcasterów i to jest taki łańcuszek. 

Szukamy i każdy znajdzie coś swojego. 

Ty znalazłeś coś swojego, ja mogę się cieszyć że byłem inspiracją dla Ciebie i jest mi bardzo miło, że o tym mówisz. 

Ja to czuję, pokazujesz to też w social mediach i naprawdę jestem Ci bardzo wdzięczny za to, bo niewiele osób potrafi przyznać się przed innymi, że coś mają od kogoś albo ktoś im coś pokazał lub ich zainspirował. 

Wydaje mi się, że nie powinniśmy tak robić, że sami jesteśmy samorodnymi talentami i nam wszystko samo w naszym cudownym umyśle pojawiło się nagle. To co ja tworzę, to też wynik inspiracji od innych ludzi, innych podcasterów, innych twórców. 

Co można zyskać słuchając podcastów?

-Ja myślę, że włąśnie po to się słucha podcastów, ogląda YouTube, chociaż to nie o mnie, bo do mnie forma wideo nie przemawia. Muszę mieć audio, żeby się dobrze skupić, ale słuchanie podcastów jest właśnie  po to, żeby się inspirować i to temu służy, zdobywać wiedzę, inspirować się. 

To, że zainspirowaliśmy się kimś, wiadomo, że jeśli popełniamy plagiat to jest zupełnie inny wydźwięk. Tto że się zainspirowaliśmy kimś, czyimiś słowami, cudzą myślą, to jeżeli potem robimy coś dobrego, bo powiedzmy potencjalnie można się nie najlepiej zainspirować, ale na tle podcastów nie widzę takiej możliwości. Przynajmniej  tych polskich, to rewelacyjnie. Ty się cieszysz, że ja się zainspirowałem Tobą, Ty się zainspirowałeś kimś innym, ja bym się ogromnie ucieszył, gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że zaczął nagrywać podcast, bo się mną zainspirował. To mega uczucie.

Jak wygląda proces tworzenia podcastu?

-Ja myślę, że już jest ktoś taki, tylko kwestia tego, żeby się przyznał. 

Piotrze, zostańmy przy podcastach. Jeżeli są teraz osoby, które słuchają i widzą że prowadzisz biznes usługowy, nie obrazisz się mam nadzieje za to określenie, bo to są usługi. 

Jak powstaje Twój podcast, kulisy, czyli tak ogólnie, nie chcę żebyś robił tutaj kurs z podcastingu, tylko powiedz jak to wygląda, jak nagrywasz, jak często, w jakich warunkach. 

Teraz, kiedy rozmawiasz ze mną, gdzie jesteś? Jesteś w specjalnym studiu, jesteś w domu, czy jesteś w biurze? 

– Teraz akurat nagrywam w domu, z pokoju, który gdzieś tam na samym początku mojej kancelarii miał być moim gabinetem, ale bardzo szybko się wyniosłem z domu, bo formuła pracy w domu nie pasuje do mnie. 

Zresztą firma się rozrosła, ta usługowa, czyli kancelaria, więc też ten model by odpadł. 

Zacząłem nagrywać korzystając z kursu Marka Jankowskiego, natomiast zrobiłem coś, co robi niewiele osób. Stwierdziłem, że jak zacznę wybierać mikrofon, to za 3 miesiące się ocknę, że dalej nie wybrałem mikrofonu i przeszła mi cała para na nagrywanie podcastów. 

Wziąłem telefon i nagrałem kilka odcinków. Miało być 8 – finalnie wyszło 9 odcinków. Jakość okej, wiem, nie powala. 

Przede wszystkim zacząłem i już miałem te 9 odcinków, kiedy przyszedł mi mikrofon i mogłem nagrywać to w lepszej jakości. Teraz mam kolejny mikrofon i myślę, że ta jakość powinna być całkiem okej. 

Absolutnie nie mam żadnego profesjonalnego studia, nie korzystam z cudzego profesjonalnego studia

Podcasting to coś, co można robić u siebie w domu, z na prawdę z niewielkim nakładem finansowym. To kwestia, czy mamy coś do przekazania innym, a myślę że każdy z nas jest w stanie znaleźć u siebie takie coś, co chciałby innym przekazać. Często bywało tak, że albo gdzieś pisałem artykuł, potem wiedzę przekładałem na formę audio, czyli podcast, albo siadałem robiłem notatki, w ramach notatek nagrywałem podcast. 

Jednak u mnie jest wiedza techniczna, więc tak usiąść bez żadnego rozpisania, o czym chcę powiedzieć od początku do końca, to średnio to widzę. 

Jednak myślę, że to przygotowanie się do nagrywania, żeby nie było to spontaniczne, idące w kierunku nieprzygotowania powinno towarzyszyć wszystkim podcasterom. Przecież gdy przeprowadzasz wywiad, to też masz przygotowane, o czym chcesz rozmawiać z gościem. 

-Nie zawsze. Z Tobą rozmawiam idąc z tropem z głowy, po kolei, wiedziałem, że jesteś prawnikiem, że jesteś podcasterem. 

– Ty masz już tyle odcinków za sobą, że mogłeś się przygotować idąc rano po bułki do sklepu. Przygotowanie to nie znaczy 15 godzinne siedzenie i myślenie. Przygotowanie polega na tym, że ktoś ma złożoną strukturę. A, że obaj mamy doświadczenie z mówienia do mikrofonu, to siłą rzeczy to nabiera w pewnym momencie formy rozmowy. 

Ja uważam, że jesteś przygotowany, bo wiedziałeś o mnie wystarczająco dużo, żebyśmy mogli rozmawiać. Nie zgodzę się z Tobą, uważam, że jesteś przygotowany, a to, że się nie przygotowywałeś przez tydzień przed nagraniem to jest kwestia jedynie Twojego warsztatu.

-Wiedziałem, że jak się z Tobą połączę, to będziemy rozmawiać. Są rzeczy, które mnie ciekawią, o które zawsze chciałem Cię zapytać, poprzez obserwowanie Twoich social mediów i widząc Twój rozwój, rozwój Twojego biznesu, rozwój Twojego podcastu. Wiedziałem, że są rzeczy, które mnie interesują. Skoro mówisz, że robisz solowe podcasty, na pewno, bo kiedy ja robię solowe podcasty, na pewno przygotowuję scenariusz, gdzie sobie rozpisuję. Ty też masz taki scenariusz w punktach? 

– Czy to ma strukturę punktów, czy sobie napiszę ważniejsze treści, jako finalnie punkty. Tak, do solowych nagrań myślę, że jak najbardziej taka formuła jest pożądana. To rozumiem przez przygotowanie się do podcastu.

Chyba też słyszysz słuchając podcastów, że ktoś czyta i to nie jest dobre. Jednak ten podcasting to jest obcowanie z drugą osoba w formie, może na słuchawkach, ale chodzi o przekaz o nas. 

-Przekaz intymny, to jest intymne, bo ten ktoś ma Ciebie bardzo w głowie. Słuchaj, kiedy masz słuchawki i masz ten głos w środku w swojej głowie i słuchasz tą osobę często, to siłą rzeczy czujesz takie połączenie z taką osobą, zaczynasz nawet lubić tę osobę po jakimś czasie. To jest naturalna rzecz. 

Ja kiedy słucham ulubionych podcasterów, to tak, jakbym słuchał swoich przyjaciół. Ja mam takie wrażenie. 

– Ja dokładnie w ten sam sposób to odbieram. Może właśnie nawet wtedy zacząłem się określać jako podcaster. Międzynarodowy dzień podcastów, wtedy, kiedy się na żywo pierwszy raz spotkaliśmy. 

Dla mnie to było mega wydarzenie, bo miałem poczucie, jakbym te wszystkie osoby znał. W zasadzie chyba tylko z Tobą, z Piotrem Buckim w “biznes IT” miałem okazję wcześniej porozmawiać przez telefon czy przy nagywaniu podcastów. 

Natomiast tam było tyle osób, z którymi nigdy nie rozmawiałem i  których nigdy na żywo nie widziałem, a których podcastów słucham i co do wszystkich miałem poczucie, że ich znam. 

Metody promowania podcastów.

-Powiedz mi, jak jest z rozwojem podcastu, jak starasz się go promować, masz jakieś swoje metody?

– Zacząłem się śmiać, bo jeżeli chodzi o moje działania w social mediach, to pół żartem powiem, ale chyba złamałem wszystkie możliwe tematy i konwencje, bo mi nikt nigdy nie uświadomił jak to powinno wyglądać w tym wzorcu przyjętym powszechnie. 

W ogóle Facebooka założyłem początkiem 2018 roku, od promocji podcastów. Wcześniej miałem LinkedIn, ale to był etap w moim social mediowym życiu, że żeby cokolwiek kliknąć, nie mówię napisać, ale kliknąć. 

Zastanawiałem się nad tym, jakby moje życie miało od tego zależeć, bo tyle czasu na to poświęcam, żeby taką codzienną decyzję podjąć. 

Ludzie mówią, że wrzucam dużo rzeczy, gdzieś na początku wrzucałem głównie kwestie dotyczące podcastów, teraz pojawiają mi się od czasu do czasu powiedziałbym bardziej lifestylowe rzeczy. Między innymi, gdy w listopadzie zeszłego roku miałem okazję pierwszy raz w życiu pójść na morsowanie. 

Czyli Ci ludzie, którzy wchodzą do zimnej wody, gdyby ktoś miał wątpliwość gdzie ja byłem. Wtedy z morsów zdjęcie wrzuciłem. 

Ostatnio w ramach przełamania pewnych ograniczeń przebiegłem 16 km, ponoć z całkiem przyzwoitym czasem, szczególnie jak na mój wcale nie młody wiek, śmiejąc się samemu z siebie. Powiedziałbym że uczę się dopiero social mediów. Niektórzy mają facebooka od wielu lat, ja mam nieco ponad rok, jak mi to wychodzi to myślę że ty Radek jesteś w stanie ocenić.

-Ja myślę, że jesteś dość aktywny i jednym z bardziej aktywnych podcasterów, którzy idą po prostu do celu, systematycznie i widzę, że dajesz content. 

Fajne jest to, że Ty nie pokazujesz, jaki to ja jestem super w tym internecie, tylko Ty dajesz wartość. Dajesz konkret. Jeżeli jest jakiś temat, który wiesz, że przedsiębiorców nurtuje to Ty to wrzucasz. Jakieś Twoje wystąpienie dotyczące czegoś, jakiś chociażby przykład tego, gdzie mówiłeś o mnie, o moich podcastach. To był temat tego, w jaki sposób zdobywać wiedzę bezpłatnie. Pamiętam, bo robiłem o tym podcasty. Tak szukałem właśnie swojej ścieżki, swojej drogi, uczęszczając na różnego rodzaju eventy itd. Pewnie o tym także mówiłeś. 

– Ja akurat na tamtym konkretnym wydarzeniu mówiłem w zasadzie tylko o podcastach, czas to 5-10 minut, więc rozwlekanie wątków, że można chodzić na eventy. Jasne że można i to jest wskazane. Natomiast ja skupiłem się tylko i wyłącznie na podcastach.

– Czyli na samym podcaście jako źródle inspiracji i wiedzy. 

– Ja wybrałem kilka podcastów, które uważam, że osobom, które w biznesie zamierzają działać mogą dać wiedzę i inspirację do działania. Twoje oba podcasty jak najbardziej, nie wyobrażam sobie, aby ich w takiej konwencji nie zamieścić. Wystąpienie było kierowane do osób, które jeszcze są na studiach, więc zweryfikowałem przed rozpoczęciem, ile osób działało i działa w biznesie, to około dwóch osób podniosło ręce, gdzie było trochę więcej osób. 

Pozostałe osoby pewnie mogą to rozważać, bo jeszcze nie zaczęły działać w biznesie. 

Chciałem im pokazać gdzie można zainspirować się, zdobyć masę wiedzy i nie zapłacić za to ani złotówki. Dla mnie podcasty są idealnym do tego miejscem. 

Czy podcasty wpływają na wystąpienia publiczne?

-Piotrze, przejdźmy od podcastów do rzeczy, które wynikły z podcastów. Jak Ci się przemawia publicznie?

– Wbrew pozorom, wcale nie uważam, że do bycia prawnikiem trzeba mieć wyjątkowy dar do wystąpień publicznych. Na sali rozpraw nie wygląda to tak, jak widzimy w telewizji. Zdarzają się, ale w większości to nie są płomienne mowy. To są faktycznie mowy, które przedstawiają najważniejsze aspekty danej sprawy, ale mało kto określiłby to wystąpieniem publicznym. 

Szczególnie przy większości sytuacji wygląda to tak, że jest Sędzia i dwóch prawników reprezentujących przeciwne strony, często nawet nie ma klientów bezpośrednio na rozprawie, więc trudno przy 3 osobach mówić o wystąpieniu publicznym. Chociaż ponoć jak się mówi do dwóch osób to niektórzy tak to określają. Ja bym tego tak nie określił. 

Mi podcasty dały ogromne doświadczenie w zakresie wystąpień publicznych. Powiedzenie że bałem się wystąpień to może za dużo, ale miałem wysoki poziom adrenaliny przed wystąpieniami. 

Zawsze miałem taką potrzebę powtórzenia co najmniej kilkanaście razy tego, co mam do powiedzenia. Fajnie, przygotowywałem się, wpływało to na jakość wystąpienia. Natomiast w tym momencie widzę, że żeby osiągnąć ten sam efekt co kiedyś po kilku/kilkunastu powtórzeniach przed wystąpieniem 20 czy 30 minutowym. W tym momencie jestem w stanie dwu czy trzykrotnie ćwicząc sobie do lustra pracując głównie nad mimiką, nie głosem. 

Akurat w podcastingu nie ma wymogu, by mimika i gestykulacja była perfekcyjna, bo nas nie widać. 

W każdym razie ja widzę ogromny progres i z tego powodu, wszystkim, którzy myślą o wystąpieniach publicznych, czy nawet występować w związku ze swoim głównym zajęciem polecam, bo to na prawdę dużo daje. 

Nie wiem, czy wszyscy tak mieli. Ja na przykład na początku, jak zaczynałem mówić do mikrofonu, to miałem ten problem uświadomienia sobie, że mówię do ludzi. 

Cały czas miałem poczucie, że mówię do mikrofonu, a teraz wiem, że mówię do ludzi, wiem, że mnie ludzie słuchają i to też zmienia kompletnie sposób mówienia. 

– Miałem właśnie zadać Ci pytanie, jakie są największe wyzwania, właśnie mi odpowiedziałeś, jeśli chodzi o to wyobrażanie sobie, że mówisz do ludzi. 

– Wydaje mi się, że pokonałem już to wyzwanie, już jakiś czas temu. Natomiast w momencie kiedy startowałem jak nagrywałem pierwszy odcinek, to miałem z tym spory problem. 

– To jest zupełnie co innego, kiedy siedzisz sobie spokojnie w zaciszu biura czy domu i mówisz do mikrofonu, to jest zupełnie co innego, kiedy stajesz na sali i przed Tobą jest 100 osób albo więcej. 

– Niewątpliwie jest duża różnica i jeszcze mam taką myśl w głowie teraz. Jakby ktoś zastanawiał się nad rozpoczęciem nagrywania swojego podcastu albo bardziej nawet sytuacja, kiedy ktoś już zaczął nagrywać, ale cały czas ma wrażenie, że to nie jest to. 

Przynajmniej moje zdanie jest takie, że dopóki się nie zacznie publikować, to nigdy to nie będzie to. Doświadczenie, wprawa, technika przychodzi wraz z czasem, w którym nagrywamy. Zawsze setny odcinek będzie nagrany czy powiedziany lepiej niż pierwszy, chyba że ktoś ma doświadczenie w zakresie występowania publicznego czy w telewizji czy gdziekolwiek indziej. Ale jeżeli ktoś jeszcze nigdy, czy sporadycznie na imprezie szkolnej wystąpił publicznie, a nigdy niczego nie nagrywał do mikrofonu, to inaczej się pierwszy odcinek nagrywa. 

Chciałbym takiej osobie powiedzieć, aby nie dążyła do perfekcji, bo będzie gdzieś ten moment, gdzie zrobi z siebie robota, bo w programie do obróbki audio wytnie wszystkie oddechy i wszystkie “yyy”, bo ma w głowie przekonanie, że tego ma w ogóle nie być. 

Podcast to jest miejsce naturalnej wypowiedzi  i to “yyy” czy oddech to rzeczy, które się zdarzają jak rozmawiamy. 

-Piotrze, przechodzimy dalej. Co myślisz o video. Zauważyłem, że powoli zaczynasz też wrzucać jakieś wideoklipy.

– Wideoklipy – tak bym tego nie określił. Zacząłem wrzucać video. Pierwsze moje video, powiem szczerze, że specjalnie je wrzuciłem, wiedząc, że są kiepskiej jakości, po to tylko, by przełamać w swojej głowie ograniczenia, że ja się nie nadaje do nagrywania wideo. 

Nie czułem się nigdy w tym kierunku dobrze. Lepiej czułem się przygotowany do audio. Jednak z wideo miałem blokadę w głowie, teraz co prawda nagraliśmy tych materiałów nie dużo. Natomiast przymierzam się do zarówno bezpłatnych e-learning’ów w formie video, jak i gdzieś w mniej lub bardziej odległej perspektywie, planujemy zrobić kurs online. 

Produkt z nagraniami video i im więcej ćwiczę i wrzucam materiałów do internetu tym wychodzą one lepiej. Tutaj akurat kwestie warsztatowe mają znaczenie. 

Fajnie mieć chociaż ten mikrofon krawatowy, bo dźwięk jest inaczej zebrany, lub telefon który jest przeznaczony stricte pod obróbkę video i audio. 

Ja mam bardziej telefon przeznaczony do działalności gospodarczej którą prowadzę. Telefon bardziej pod prawnika niż podcastera, a już na pewno nie pod YouTubera. 

Jak wygląda dzień podcastera prawnika.

-Piotrze, było o podcastach, było o kancelarii, rozmawialiśmy o przemówieniach publicznych, rozmawialiśmy o tworzeniu video. Teraz powoli chciałbym przejść do życia prywatnego. Jak wygląda mniej więcej Twój dzień i rozwój Twój poza pracą. Zacznijmy od tego, o której wstajesz zwykle?

-Zwykle wstaję o 5 rano. 

-Okej, dość wcześnie. Jak Ci się to udaje?

– Korzystam z innowacyjnej metody, która nazywa się budzik, ale faktycznie mój mózg walczy z nim jak może. Wstaję o 5 ponieważ od kiedy zacząłem prowadzić biznes brakło mi czasu na sport. 

Niestety trochę wyszło w ten sposób, że mogłem godzinę na bieganie znaleźć tylko i wyłącznie wstając wcześniej. Stąd ta 5 rano, ale to nie jest tak, że wcześniej wstawałem o 8, a teraz wstaję o 5. Wcześniej wstawałem o 6. Mam dwójkę dzieci, mam psa, nie wychodzę z założenia, że jak się jest szefem w firmie, to można sobie przyjść na którą się chce. Przede wszystkim egzekwuję punktualność na sobie. Otwieramy kancelarię o 8 rano, więc do tej godziny muszę wyjść z psem, musimy razem z żoną przygotować dzieci do przedszkola, zaprowadzić je do przedszkola, tu akurat mam łatwiej, bo przedszkole mamy trzy klatki od naszej klatki w bloku. Godzinka snu jest odjęta, by znaleźć czas, aby sobie pobiegać. Powiem szczerze, że chyba nie chciałbym wracać do poświęcenia godziny na sen, bo świetnie się czuję zaczynając dzień od biegania. 

– Na którą idziesz do pracy?

– Po bieganiu jeszcze coś jest, bo od tego roku zacząłem medytować. 

– Jak to wygląda, ile czasu trwa?

– To tak 10-20 minut. Podchodzę do tego w ten sposób, żeby wyciszyć się na chwilę przed pracą. Nie szukałbym tutaj jakiejś wielkiej metafizyki. Jest to dla mnie w dużej mierze narzędziowy proces, to znaczy medytacja w dużej mierze polega na tym, żeby dać myślom płynąć, a nie płynąć za myślami. Oczywiście są te stany, które są osiągane przez buddyjskich mnichów, czyli że doprowadzasz się całkowicie do stanu braków myśli w głowie. Mi do tego dużo brakuje, szczególnie, że dość dynamicznie moje życie wygląda. 10-20 minut wygospodarowuję codziennie rano, by poczuć uwolnienie od konieczności gonienia za swoimi myślami. To się przydaje szczególnie w biznesie, przynajmniej takie jest moje zdanie. 

Często są sytuacje dość nerwowe. 

Pytanie czy my zareagujemy impulsywnie, czy nie pozwolimy na to i zareagujemy rozsądnie w sposób przemyślany. To jest syndrom czy się szybciej mówi czy się szybciej myśli. 

Czasem jak się szybciej mówi, to się powie to, czego później żałujemy. Gdy przemyślimy, jednak człowiek rzadziej powie coś, czego później mógłby żałować. U mnie w zawodzie słowa, które wypowiadam powinny być zawsze przemyślane. 

– Medytacja w tym pomaga. 

– Mi pomaga. Nie będę z siebie robił nauczyciela medytacji, bo za krótko medytuję, natomiast mi dużo pomogło. 

– Kończysz medytację. Ile mniej więcej u Ciebie trwa ta sesja medytacyjna?

– Tak między 10, a 20 minut. Raz próbowałem w weekend dłuższą, pół godzinną sesję. Na tygodniu 10-20 minut.

– Jak to wygląda? Masz jakąś aplikację do tego ? Siadasz i patrzysz w świeczkę? Jak to wygląda?

– Zdarzyło mi się usiąść i patrzeć na świeczkę, zdarzyło mi się korzystać z różnych nagrań, jednak normalnie korzystam z “intu”. 

– A intu, czyli idziesz za głosem prowadzącego. 

-Tak, mówię, nie będę robił z siebie buddyjskiego mnicha, to jest prowadzona medytacja. Natomiast nie zmienia to faktu, że czuję, że czegoś takiego obecnie potrzebuję. 

– Ja go słuchałem, ma fajny głos, tylko pytanie, czy wykupiłeś u niego jakieś medytacje, czy tą część bezpłatną wykorzystujesz?

-Medytuję od 3 miesięcy, myślę, że 7 nagrań w kółko bym nie wytrzymał. Także subskrybuję płatną wersję. 

– Kończysz medytować i co robisz dalej? 

– Później sam się przygotowuję do pracy, przygotowujemy z żoną dzieci do przedszkola, gdzieś mniej więcej około 6:30 wychodzimy z domu, odprowadzamy dzieci do przedszkola. 

Ostatnio akurat częściej Aga odprowadza dzieci, a ja już jadę do pracy. 

Od godziny 8:00 startuję w pracy, już tak nawykowo zaczynam od kawy.

Reszta czasu w pracy zależy od tego, co konkretnie mam zaplanowane na dany dzień. Zdarza się, że mam spotkanie z klientem, albo cały dzień spotkań, bo to że się da obsługiwać online, to nie znaczy, że nie ma spotkań z klientami, oczywiście są. 

Czasem zdarzają się wyjazdy do klientów czy na rozprawy. 

Czasem jest tak, że cały dzień siedzę i piszę pismo, umowę. Reguły ogólnej nie ma. Wraz ze wspólnikiem część dnia pracy poświęcamy na pracę nad firmą niż w firmie. Koncepcję rozwoju kancelarii, to są rzeczy o których warto podyskutować. To na pewno duża zaleta posiadania wspólnika, bo jesteśmy z Pawłem – moim wspólnikiem dosyć mocno różni, jeśli chodzi o podejście do świata i zderzenie naszych często odmiennych zdań fajnie z jednej strony pozwala wziąć feedback, a z drugiej czasem prowadzi do stworzenia zupełnie innej koncepcji niż każdy z nas miał na początku do danego działania. Pracujemy mniej więcej do 16:00/16:30, do 17:00 staram się być w domu, spędzić czas z rodziną. 

Kiedy robisz podcasty?

– Już zaraz do tego dojdziemy. Nasze dzieci są w wieku: Tymon – 2,5 roku, a Maja ma 5 lat. Chodzą spać powiedzmy koło 20:00, więc później się otwiera nowe okno na pracę, bo prowadzenie firmy usługowej dużo czasu pochłania, ale też właśnie na podcasty. 

Często nagrywam po 20:00, albo na weekendach. W trakcie pracy trudno jest wygospodarować czas. Dzisiaj nagrywamy akurat w takich godzinach, że normalnie w tej pracy bym był, ale gdy mam nagrywać solowe podcasty, to zazwyczaj robię to w domu. 

Zresztą Aga, moja żona też nagrywa podcast. Tutaj Radek pozwolę sobie, mam nadzieję, że się nie obrazisz. 

Podcast “po co” – tak się nazywa. Stworzyliśmy sobie kącik, gdzie maksymalnie daje się wycisnąć z dźwięku tyle, ile w domowych warunkach bez wielkiego nakładu finansowego na sprzęt można i trzeba, gdy są możliwości. Nagrywanie odbywa się w domu. 

Miałem okres, gdy także weekendy poświęcałem na pracę. Obecnie staram się poświęcać go jak najmniej, za to jak najwięcej rodzinie. Ewentualnie zająć się troszkę kwestiami podcastów. 

Przy czym, z mojej perspektywy każde hobby wymaga czasu, więc gdy nagrywam podcasty, siłą rzeczy nie poświęcam tego czasu dla rodziny. Natomiast mi nagrywanie sprawia frajdę, więc to taka weekendowa rozrywka

– Jesteście chyba jedynym małżeństwem podcasterów, jakie znam.

– Z kręgu, jakich znasz to pewnie tak, ale jest jeszcze jedno małżeństwo podcasterów. 

– To ja w każdym razie nie miałem przyjemności. Piotrze, a o której idziesz spać?

– Staram się musztrować, żeby chodzić spać o 23:00. 

– I wstajesz o 05:00, czyli 6h snu. 

– Tu podkreślam, że staram się musztrować sam siebie. Jednak często przegrywam sam ze sobą. Są takie dni, że chodzę spać o 24:00. 

– Wow i mimo to, budzik budzi Cię o 05:00.

Jak wstaję i idę biegać, to mam na cały dzień energię. Słyszałem, że jednak godzin snu powinno być już nawet nie 8, ale przynajmniej 6. 

– Ja słyszałem, żeby było przynajmniej 7, ale to są różne szkoły.

– To jest taka dziedzina życia, że co mędrzec, to zdanie. 

– Dokładnie. Mam jeszcze pytanie, skąd Ty czerpiesz wiedzę? Masz czas na czytanie książek, czy tylko podcasty i audiobooki ? 

– Jeżeli chodzi o czytanie książek, to faktycznie zdecydowanie łatwiej mi je czytać w formie audiobooka, czyli krótko mówiąc słuchać. 

Ja zawsze lubiłem książki i powiem szczerze, że czasami już nie mogę wytrzymać i sobie coś kupię, a potem mam problem, żeby to przeczytać i tak nade mną to wisi i psuje mi humor, że mam książkę, a nie mam czasu, aby przeczytać. 

Teraz nie ukrywając pod Twoim wpływem zainteresowałem się stoicyzmem. 

Ostatnio właśnie nie wytrzymałem i kupiłem sobie książki Ryana Holiday’a. 

Przyszły do mnie w zeszłym tygodniu, ale akurat weekend miałem wyjazdowy, wczoraj zacząłem czytać “ego to Twój wróg”, o ile nie przekręciłem tytułu. Czuję, że będę miał potrzebę skończyć i to jeszcze jak najszybciej, bo czuję, że to coś dla mnie.

Jak stoicyzm wpływa na życie?

– Zbliżamy się już do końca. Na koniec takie pytanie, jaka jest Twoja filozofia życiowa. Czy rzeczywiście pasuje do tego stoicyzmu? 

– Jak lepiej zgłębię stoicyzm, to będę mógł Ci na to pytanie odpowiedzieć. Nie ukrywam, że do filozofii podszedłem z założeniem poszukiwania narzędzi i zrozumienia pewnych procesów. 

Nie będę w ogóle nawet stawiał tezy, że jestem stoikiem, bo na pewno nie jestem. Natomiast pod wpływem kilku Twoich podcastów, na temat stoicyzmu, zaintrygowało mnie to podejście do życia, w którym wcale nie chodzi o to, żeby być niewzruszonym, w tym znaczeniu, że co by się nie działo, to my na to nie zwracamy uwagi czy ignorujemy. 

W pewnym sensie robimy wszystko, by mieć władzę nad rzeczami, nad którymi panujemy, ale akceptujemy, że część świata jest od nas niezależna i z tym nie walczymy. Ta walka jest skazana na niepowodzenie, skoro na pewne rzeczy nie mamy wpływu. 

Świadome podejście do rzeczywistości mnie w tym zaintrygowało. 

– Czyli właściwie skupianie się na tym, by odróżnić te rzeczy na które mamy wpływ od rzeczy, na które nie mamy wpływu. To też jest ciężka praca, bo na tym etapie praca dopiero się zaczyna. 

Ja też podobnie jak Ty, bardzo chciałbym być stoikiem, nie uważam się za stoika, jednak to jest ciągła praktyka. To jest tak jak z myciem się, codziennie bierzesz prysznic żeby być czystym. Podobnie jest ze stoicyzmem, codziennie musisz to praktykować, ćwiczyć się i sprawdzać. 

– Tak właśnie to czuję. Czuję, że to jest początek wszystkiego, żeby w ogóle zacząć obserwować świat w ten sposób, który pozwala nam odróżnić, na co mamy wpływ, a na co go nie mamy. Przy czym zaobserwowanie tego, wcale nie powinno prowadzić do bierności czy apatii, tylko wręcz przeciwnie na odpowiednim ukierunkowaniu naszej energii w znaczeniu naszych działań. 

Gdy będziemy nawet bardzo intensywnie i bardzo długo próbować zmienić rzecz, na którą nie mamy wpływu, to finalnie, poza tym, że stracimy czas to nic nie zyskujemy. Warto byłoby tę energię i ten czas włożyć w rzecz, na którą mamy wpływ. Czasem po prostu potrzeba świadomości, że te rzeczy trzeba odróżnić. 

-Piotrze, bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Powiedz słuchaczom jeszcze raz, gdzie można Cię znaleźć, na jakich stronach. Jak nazywa się Twój podcast, na jakich platformach można go wysłuchać i gdzie można Cię zobaczyć lub posłuchać na żywo. 

Gdzie można znaleźć podcast “Prawo dla Biznesu”?

– Podcast nazywa się “Prawo dla Biznesu”. Można go znaleźć na stronie prawodlabiznesu.eu 

Można go znaleźć na stronie prawodlabiznesu.eu 

Tam od razu mówię, że na tej stronie są też usługi takie dedykowane bardziej do klienta online, do branży e – commerce, usługi kancelarii prawnej Kantorowski, Głąb i wspólnicy, której mam przyjemność być założycielem. To są takie podstawowe miejsca. 

Podcastu można słuchać, nie powiem, że na wszystkich aplikacjach, bo pewnie są takie na których go nie ma, ale na pewno na Spotify, na iTunes, na Speakerze, na YouTubie też jest podcast i są dodawane wszystkie kolejne odcinki, więc tam także można znaleźć mnie i podcast. 

Gdyby ktoś chciał bardziej od strony zawodowej, czyli tego, jakie usługi ja czy moja kancelaria możemy świadczyć dla jego firmy. To także strona kancelariakantorowski.pl, tam bym chętnie zaprosił wszystkich zainteresowanych. Na dzień dzisiejszy planujemy zrobić meet up w kancelarii, zaprosić zarówno słuchaczy podcastów, jak i osób zainteresowanych działalnością naszej kancelarii, ale nie zrobić prelekcję, tylko spotkać się z przedsiębiorcami i porozmawiać na temat prawnych aspektów marketingu, bo myślę że to są rzeczy istotne dla firm, które działają w marketingu. 

Także dla przedsiębiorców, którzy zaczynają i sami się promują. Warto wiedzieć na co zwrócić uwagę, w tym zakresie np. warto wiedzieć na co zwrócić uwagę, kiedy kupujemy logo od grafika, bo czasem może wyjść, że nie do końca kupiliśmy to logo

– Na pewno warto wejść na Twój fanpage, jeżeli masz, albo profil na Facebooku.

– Jasne, też jest fanpage na Facebooku “Prawo dla Biznesu” i myślę, że moje profile prywatne, zarówno na facebooku, jak i LinkedIn. Jest tam w większości content merytoryczny, podlinkowania do podcastu mojego, ale także zdarzają się polecenia innych podcastów. Także konferencji, o której wspominaliśmy w trakcie rozmowy. Jest zdjęcie zrobione podczas konferencji, gdzie prezentuje slajd, na którym są grafiki z obu Twoich podcastów z “lepiej teraz” i “po ludzku o pieniądzach”. 

– Piotrze, bardzo serdecznie Ci dziękuję za tę rozmowę, na odległość. 

Ty jesteś w Rzeszowie, ja jestem w Białymstoku akurat i mam nadzieję, że audycja i nasza rozmowa spodobała się słuchaczom. 

– Radku, bardzo Ci dziękuję za zaproszenie. Nie byłbym sobą, gdybym jeszcze raz nie powiedział, że bardzo mnie cieszy to, że miałem przyjemność wystąpić w “lepiej teraz”, bo mogę powiedzieć, że spełniło się jedno z moich marzeń. Co będę inaczej mówił, jak to jest prawda. 

– Super, bardzo Ci dziękuję, pozdrawiam serdecznie, trzymaj się. Cześć.

-Cześć.

Cóż, to już koniec mojej rozmowy z Radkiem, mam nadzieję, że Ci się podobała, a ja ze swojej strony chciałem już powiedzieć tyle, że bardzo zachęcam Cię do słuchania obu podcastów Radka, zarówno “lepiej teraz” jak i “po ludzku o pieniądzach”. Zarówno z jednego jak i z drugiego podcastu dowiesz się wielu ważnych rzeczy i na pewno będzie wiele takich momentów, kiedy kończąc słuchać poczujesz się naprawdę mega zainspirowany do podjęcia działań, które miałeś już wcześniej pewnie w głowie. 

Zachęcam Cię do słuchania podcastów Radka i to tyle.

Jeżeli rozmowa Ci się podobała podziel się nią na social mediach, podlinkuj do podcastu “Prawo dla Biznesu” i podcastu “lepiej teraz”. Wystaw, jeśli masz czas i ochotę – ocenę podcastu na iTunes, a ja żegnam się z Tobą i do usłyszenia za tydzień.