Podcast Prawo dla Biznesu

To druga już część cyklu pod tytułem Prawo w marketingu, który dedykowany jest w szczególności agencjom reklamowym i influencerom, ale jeśli marketingiem w Twojej firmie zajmujesz się osobiście również możesz dowiedzieć się kilku istotnych rzeczy, o których będę w nim mówił. W tym odcinku porozmawiamy o:

  • prawnych aspektach tworzenia stron internetowych,
  • wykorzystywaniu zdjęć i muzyki
  • oraz wykorzystywaniu cudzego wizerunku.

To pierwszy taki cykl w podkaście, a żeby tego było mało to do każdego odcinka będzie dodatkowo PDF, gdzie znajdziesz jeszcze więcej wiedzy. Link do części drugiej PDF – https://bit.ly/2Cp7IOq

Prawo dla biznesu – podcast skierowany do wszystkich przedsiębiorców, którzy prowadząc firmę, chcą w łatwy sposób zrozumieć zasady działania prawa w biznesie. Każdy kolejny odcinek pozwoli Ci w prosty sposób dowiedzieć się jak wznieść biznes na wyższy poziom. Zaprasza radca prawny Piotr Kantorowski. 

Podcast nie jest poradą prawną ani nie stanowi opinii prawnej, ponieważ indywidualne rozwiązania powstają w konkretnych sytuacjach.

Cześć, z tej strony Piotr Kantorowski, a to kolejny odcinek podcastu Prawo dla biznesu. W tym odcinku kontynuujemy temat prawa w marketingu. To drugi odcinek z serii kilku. Nie jestem w stanie na ten moment stwierdzić ilu, dotyczących prawa w marketingu. Podcastu skierowanego zarówno do firm świadczących usługi marketingowe, jak i agencji kreatywnych, a ostatecznie też do tych wszystkich przedsiębiorców, którzy marketingiem w swojej firmie zajmują się samodzielnie. 

W poprzednim odcinku mówiłem przede wszystkim o tym:

  • jak wygląda kwestia konieczności zakładania działalności gospodarczej w przypadku kiedy chcemy, jako my, zajmować się kwestiami dotyczącymi marketingu. 
  • jak prawidłowo wykonać usługę naimingową i usługę brandingową. 

Pojawiły się tu tematy dotyczące:

  • przeniesienia majątkowych praw autorskich do usługi brandingowej, ale mówiąc wprost, do logotypu,
  • tego, gdzie sprawdzać, żeby ta nasza usługa nie była obarczona taką wadą, że jej wynik, czyli nazwa, firma naszego klienta czy logotyp, nie może być przez niego używany
  • oraz czy ze względu na to, że nie odróżnia się dostatecznie od innych firm działających na tym samym rynku, czy też z tego powodu, że wynik takiej usługi narusza cudze prawo ochronne do znaku towarowego. 

Natomiast dzisiaj zaczniemy od kwestii tworzenia stron internetowych, ale porozmawiamy też o wykorzystaniu zdjęć i muzyki oraz wizerunku. 

Chcę robić 30-minutowe odcinki. Jeśli starczy czasu to powiem też o prawie cytatu i domenie publicznej. Startujemy.

PRAWNE ASPEKTY TWORZENIA STRON INTERNETOWYCH

Jeżeli chodzi o stronę internetową, to głównym założeniem czy kwestią prawną jest to, że do niej najczęściej też będą mogły być przeniesione maątkowe prawa autorskie. Jeżeli oczywiście spełnia ona kryteria utworu. Czyli mówiąc krótko i może nie do końca prawnie, jest wynikiem indywidualnej pracy twórczej (bo jakby zawsze ma ona te pozostałe cechy dotyczące wyrażenia, utrwalenia tego utworu w jakichkolwiek sposób). 

Chociaż tu nie jestem tak biegły w technologiach, nie wyobrażam sobie, żeby strona internetowa nie była wynikiem pracy człowieka. O prawie autorskim czy o utworze mówimy, jeśli dany wytwór jest wynikiem pracy człowieka, a nie na przykład zwierzęcia. 

Powinniśmy tu się zastanowić, co jeśli strona internetowa jest w całości tworzona przez jakieś oprogramowanie? Czy już istnieją takie możliwości? Nie mówię tu o możliwości tworzenia stron przez aplikacje z dostępnych elementów, bloczków czy szablonów, tylko o zbudowaniu jej od samego początku przez program, a nie człowieka. 

Nie słyszałem, nie twierdzę, że nie ma, ale pewnie też większość osób z takich rozwiązań nie korzysta. Także pierwszą podstawową rzeczą to jest to, że strona internetowa może stanowić utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i praw pokrewnych. 

To oznacza, że jeśli jego twórca przeniesienie majątkowe prawa autorskie do tego utworu na swojego klienta, to tylko wtedy te majątkowe prawa autorskie też ma nasz klient. Dodam, że jeżeli nawet ich nie przeniesie, to sytuacja przedstawia się tak. Klient może korzystać ze stworzonej strony internetowej, ale nie ma tego poziomu wyłączności. 

Pewne elementy mogą być identyczne z inną stroną albo też będą stanowić plagiat lub naruszać jego majątkowe prawa autorskie do tego danego utworu. 

Jak to zrobić, żeby do strony internetowej przenieść majątkowe prawa autorskie? 

Powtórzę, bo zasady są identyczne jak przy logotypie, ale może nie wszyscy słuchali poprzedniego podcastu. Przede wszystkim trzeba zawrzeć pisemną umowę. Trzeba w tej umowie wskazać, że te majątkowe prawa autorskie są przenoszone. Należy ująć, na jakich pola eksploatacji i (chociaż to już bardziej dla bezpieczeństwa klienta niż agencji kreatywnej) trzeba wskazać wynagrodzenie za przeniesienie tych majątkowych praw autorskich do strony internetowej na każdym z pól eksploatacji. 

Można to określić nawet jedną globalną kwotą wynagrodzenia umownego. Trzeba wtedy wyraźnie napisać, że to jest zarówno za stworzenie tej strony internetowej, jak i za przeniesienie majątkowych praw autorskich na wszystkich polach eksploatacji, które w umowie ujmiemy. To są podstawowe kwestie z poziomu prawnej oceny sytuacji. 

Natomiast teraz wchodzimy w pewne niuanse, które warto w tej umowie zastrzec. Po pierwsze, większość stron internetowych jest jednak tworzona na szablonach, choćby WordPress. Tu powstaje problem, że do wybranego szablonu nawet jakbyśmy bardzo chcieli, to nie damy rady przenieść na naszego klienta majątkowych praw autorskich, ponieważ ich po prostu nie mamy. 

Co zrobić kiedy mamy jedynie licencję na wykorzystanie szablonu, czy to odpłatną, czy nieodpłatną, ale jednak tylko licencję. 

W umowie należy określić, do czego w usłudze stworzenia dla klienta strony internetowej my majątkowych praw autorskich nie przenosimy, a co zapewniamy, że będzie wykorzystane zgodnie z licencją producenta wybranego szablonu czy wtyczki. 

Może bardziej powinien powiedzieć, do czego w „finalnym wyniku wykonania przez nas umowy” przez dzieło, bo wykonanie strony internetowej to nie jest usługa. To jest z punktu widzenia prawnego umowa o dzieło. 

Kolejna kwestia jest taka, że na tej stronie internetowej najczęściej znajdują się teksty oraz zdjęcia. 

Co z tym materiałem zrobić? 

Niby nic szczególnego, no bo wszyscy wiedzą, że na tych stronach internetowych takie rzeczy się znajdują, ale z punktu widzenia umowy czy może bardziej z poziomu umowy bardzo istotne jest po pierwsze, żeby określić, kto to dostarcza. 

Czy dostarczamy to my jako agencja kreatywna, czy agencja marketingowa, czy też teksty i zdjęcia dostarcza klient. 

Jeśli dostarczamy to my (bo jeśli dostarcza klient, to powiedzmy, że to nas troszkę mniej interesuje), to powinniśmy (szczególnie w zakresie zdjęć) określić, czy są to zdjęcia tworzone tylko pod ten projekt, czy też możemy korzystać ze zdjęć „stokowych”. 

Jak tego nie zapiszemy, to ująłbym to w tych kategoriach, chociaż nie chcę dokonywać wykładni umów, których nie widzę. Przyjąłbym, że to nasza kwestia czy my to zrobimy tak, czy inaczej. 

Natomiast myślę, że nawet patrząc na to z poziomu relacji z klientem lepiej to uregulować. Tu uczulam też na to, że (w tym miejscu należy o tym najszerzej powiedzieć), nie możemy do budowania strony internetowej wykorzystywać zdjęć, które w szczególności znajdziemy na stronach naszej konkurencji. 

Te zdjęcia, nie zależnie na jakich prawach przez konkurencję były używane, to na pewno nie są one na wolnej licencji i nie można sobie z nich korzystać w dowolny sposób. 

Niestety tu szczególnie zwracam uwagę, że takich kwestii w przypadku sklepów internetowych jest bardzo dużo. Spotykam się z takimi przypadkami w mojej pracy codziennie, ale niestety kończy się to co najmniej wezwaniem do usunięcia zdjęć, które zostały wykorzystane bez zgody podmiotu, który posiada do nich prawa autorskie. 

Może to też dodatkowo wiązać się z wezwaniem do zapłaty odszkodowania w wysokości dwu krotności wartości czy ceny zakupu tych zdjęć. 

Nasz konkurent rynkowy lub inna firma, która ma prawa autorskie do zdjęć również może się do nas odezwać z takim wezwaniem. Na to szczególnie zwróćmy uwagę. 

Jest w tym wszystkim taki niuans, że zgodnie z literalnym brzmieniem przepisu, jeżeli wykorzystanie tych zdjęć jest zawinione, to może być nawet trzykrotność wynagrodzenia, które by twórca otrzymał. Przy czym w tym zakresie Trybunał Konstytucyjny uznał przepis za niezgodny z konstytucją. 

Natomiast przepis ten nie jest dalej uchylony. Może zostawmy już kwestię co wtedy, ale gdzieś tam z tyłu głowy miejmy świadomość, że istnieje jakieś ryzyko, że ze względu na brak uchylenia tego przepisu (i mimo stwierdzenia jego niezgodności z konstytucją) może się czasem zdarzyć, że ów przepis w tym zakresie dalej ma zastosowanie, ponieważ nie został on z prawa wyeliminowany. 

Także to jest kolejna kwestia, która jest istotna przy stronie internetowej. 

Następna rzecz, chociażby z punktu widzenia sytuacji prawnej (po wykonaniu usługi) może nie aż tak istotna dla Ciebie, jeśli działasz jako agencja kreatywna lub jako firma świadcząca usługi marketingowe. 

Wypadałoby umieścić w umowie przynajmniej jakieś podstawowe założenia do tego, jak ta strona internetowa ma finalnie wyglądać. Jeśli sobie napiszemy, że wykonawca (bo tak najczęściej jest określona strona wykonująca stroną internetową) ma po prostu wykonać stronę internetową, to już tak mówiąc kolokwialnie czego „nie dowiezie”, to zawsze będzie mieścił się w umowie. 

Z punktu widzenia prawa, stwarza Ci to daleko idący komfort, że jeżeli przekażesz nawet swojemu klientowi stronę, która już powinna znaleźć się w muzeum stron internetowych z lat 90, to i tak zmieścisz się przecież tym, co jest napisane w umowie. Ponieważ to wszystko jest przecież zgodnie z jej treścią. Strona internetowa to strona internetowa. 

Natomiast może dla lepszych relacji z klientem, który przecież prawdopodobnie kiedyś do Ciebie wróci, albo cię poleci, proponowałbym jednak w jakimś stopniu opisać, co ta strona ma zawierać. Przynajmniej poprzez wskazanie funkcjonalności. 

Można się tu odwoływać do innych istniejących stron internetowych. W kontekście czy w konwencji odwoływania się do funkcjonalności tych stron, o ile nie są one chronione prawem. Czyli na przykład niestanowiące funkcjonalności jakiejś formy utworów w rozumieniu praw autorskich czy też, jeśli jakieś rozwiązanie jest na przykład opatentowane na rzecz waszej konkurencji (twojej konkurencji), to już wypada przeanalizować w każdej sytuacji indywidualnie. 

Dlatego odwołanie się do pewnych rozwiązań, które są gdzieś stosowane, jest jak najbardziej ok, tylko nie twórzmy później plagiatu. Tutaj też wrócę do tego, że jeżeli robimy stronę na szablonie WordPress’a to, krótko mówiąc, wykorzystanie tego szablonu nigdy nie doprowadzi do powstania plagiatu. Natomiast jeśli strona jest pisana na wymiar dla klienta, a dopuścimy się tego, że strona, którą stworzymy, będzie wręcz identyczna z inną, to już ten plagiat może zaistnieć. 

Tu jeszcze doprecyzuje, bo mogło to być sprzecznie zrozumiane z moją intencją. Jeśli strona tworzona jest na szablonie WordPress’a, a my też tworzymy na takim samym szablonie, to z samego tego faktu nie można przypisać plagiatu, ponieważ wykorzystujemy tutaj w ogóle prawa. Licencję do utworu jeszcze innej firmy, czyli dostawcy danego szablonu. 

Także to są kwestie pierwszorzędne z perspektywy tworzenia stron internetowych dla klienta. 

WYKORZYSTYWANIE ZDJĘĆ I MUZYKI NA STRONIE INTERNETOWEJ

Kolejnym tematem też z tym mocno powiązanym jest wykorzystywanie zdjęć i muzyki na stronie internetowej. 

O wykorzystywaniu zdjęć i muzyki, czy filmu, które są udostępniane w social mediach, pozwolę sobie powiedzieć odrębnie, bo ten temat wydaję mi się, że powinien być mocno wyartykułowany i powinno to być mocno podkreślone. 

Natomiast zasada ogólna dotycząca praw autorskich jest jedna. 

Ona też nie będzie tu w social mediach jakoś różna więc te wszystkie łańcuszki, które akurat, gdy to nagrywam, dosyć mocno na Facebooku się pojawiają (i dotyczą praw autorskich), są typowym łańcuszkiem, i nie mają związku z rzeczywistością. Ludzie w nie klikają, rozpowszechniają i potem na poziomie przekonań ogółu przybiera to formę „prawdy ludowej”. 

Czyli większość osób w to wierzy i żyje w takim przekonaniu, że to prawda. Ale to nie o prawdach ludowych chciałem mówić. 

Jeżeli wykonujemy zdjęciami dla naszego klienta, to tu też wchodzą w grę kwestie dotyczące majątkowych praw autorskich. Osobistych tak samo, ale te są nieprzenoszalne. Przede wszystkim powinniśmy zadbać o to, żebyśmy mogli jako agencja (jeśli te zdjęcia wykonuje dla nas ktoś inny niż my bezpośrednio) te majątkowe prawa autorskie na naszego klienta przenieść. 

Czyli żebyśmy je sami na siebie przenieśli w związku z umową, która będzie nas wiązała z fotografem. To jest kwestia pierwszorzędna. 

Jeżeli chodzi o muzykę, to sprawa wygląda w zasadzie analogicznie i tutaj nie ma co się na temat bardziej rozwodzić. Jakby na to nie patrzeć, muzyka to też jest utwór na równi ze zdjęciami, oczywiście pod warunkiem, że jest przejawem pracy twórczej, ale zakładamy, że tak właśnie jest. 

Natomiast i przy zdjęciach i przy muzyce trzeba powiedzieć kilka słów o możliwości wykorzystywania zdjęć czy muzyki stokowej. 

Nie będę tworzył jakiejś zasady ogólnej, bo tu sprawa wygląda dokładnie w ten sposób, że jak stanowi regulamin danej platformy tak przekłada się to na możliwość wykorzystywania materiałów z tej platformy. 

Natomiast koniecznie musimy sprawdzić w regulaminie danej strony, na jakich zasadach i do jakich celów możemy wykorzystać nabyte tam materiały. Przede wszystkim na stokach nie spodziewajmy się tego, że możemy nabyć majątkowe prawa autorskie do danego rozwiązania. 

To praktycznie zawsze będzie licencja niewyłączna, co oznacza mniej lub bardziej tyle, że my i kilka miliardów innych osób będzie mogło swobodnie na swojej stronie internetowej, na swoim fanpage na Facebooku, na Linkedin, na Instagramie czy gdziekolwiek indziej dokładnie te same zdjęcia, tę samą muzykę wykorzystać. 

Powinniśmy konkretnie sprawdzić, co dostajemy za jakie pieniądze. Często jest tak, że zdjęcia kupione za „ileś” można wykorzystać tylko dla celów prywatnych, a kupione „drożej” dla celów biznesowych. 

Na to też zwracajmy uwagę. Tutaj jeszcze uczulam na fakt, że gdy publikujemy na przykład z naszego prywatnego konta, to wcale nie znaczy, że to nie jest informacja o charakterze biznesowym. 

Jeśli dotyczy ona bezpośrednio naszej działalności, naszej firmy to ma ona dokładnie biznesowy charakter. Koniecznie zwróćmy na to uwagę. 

WYKORZYSTYWANIE WIZERUNKU NA STRONIE INTERNETOWEJ

Jak jesteśmy przy zdjęciach, to powstaje jeszcze temat wizerunku, a w zasadzie jego ochrony. Tutaj ujmę to w tych kategoriach, że jeśli my kupujemy zdjęcie na stoku, to ani tego nie sprawdzimy, ani mówiąc krótko, nie mamy jak nawet zweryfikować. 

Przyjmijmy, że w większości przypadków raczej będzie tak, że osoby, które są na zdjęciu, wyraziły zgodę na wykorzystanie ich wizerunku. Załóżmy, że robimy zdjęcia z jakiegoś eventu i chcemy je wykorzystać do promocji naszego klienta czy nawet do promocji swojej własnej firmy. Jak to się wtedy przedstawia? Co do zasady bez zgody osoby, która jest na zdjęciu, to nie możemy wykorzystać jej wizerunku. 

Dodam tutaj nawet jeszcze jedną informację, że wizerunek to nie jest koniecznie twarz. Jeśli da się po zdjęciu, rysunku czy jakiejś grafice stwierdzić kto na niej jest, to już jest wizerunek. Może być i tak (w przypadku niektórych osób faktycznie tak jest), że nagranie głosu będzie wizerunkiem, jeżeli ktoś ma na tyle charakterystyczny głos. Także to też powinniśmy wiedzieć, jeżeli mówimy o kwestiach dotyczących wizerunku. 

Jeśli chodzi o zgodę na wykorzystanie wizerunku, to ona nie musi przybrać jakiejś szczególnej, wyszukanej formy. Może być nawet wyrażona w sposób dorozumiany. To znaczy, że ktoś w zasadzie nam nie powiedział, że „możesz wykorzystać mój wizerunek drogi przedsiębiorco, droga agencjo kreatywna czy droga firmo świadcząca usługi marketingowe starczy”, ale na przykład kontekst sytuacyjny będzie tego typu, że ta osoba powie, że „jeszcze chce mieć zdjęcie na tle czegoś, żeby to potem było w Internecie”. 

Jest już tutaj w jakiś sposób wyrażona zgoda na rozpowszechnianie jej wizerunku. Natomiast jeśli chcemy być trochę bardziej sformalizowani, to weźmy co najmniej oświadczenie o wyrażeniu zgody na to, żeby ten wizerunek móc publikować. Ta zgoda najlepiej też powinna zawierać wskazanie, gdzie możemy publikować ten wizerunek. 

Warto też wiedzieć, że jeżeli za pozowanie zapłaciliśmy komuś, to jest w to już wpisana zgoda na publikowanie później jego wizerunku. Tylko zwrócę uwagę na rzeczy, które oczywiście się nigdy nie dzieją, ale jakby się miało kiedyś wydarzyć to lepiej o nich powiedzieć. 

Utrwalmy fakt, że zostało zapłacone wynagrodzenie. Czyli jeśli z pieniędzy (niekoniecznie firmowych) płacimy i nie jest to na rachunek bankowy czy na fakturę (oczywiście w ogóle takiego modelu nie biorę pod uwagę. Słyszałem, że istnieje) to miejmy, chociaż gdzieś jakieś oświadczenie o pokwitowaniu. 

Z drugiej strony, jeżeli chcemy to zdjęcie szerzej wykorzystywać, to powiem wprost, jeżeli to ma być akcja marketingowa na dużą skalę, to absolutnie nie kończyłbym na tym, że będzie to tylko oświadczenie. Koniecznie zawarłbym umowę. 

Co, jeśli nasz model, czy uczestnik eventu, którego chcieliśmy szczególnie jakoś bardzo pokazać, będzie chciał swoją zgodę odwoływać? 

Nie przesądzam co wtedy, ale istnieje możliwość, że odwoła ją skutecznie. Więc jeśli chcemy to wykorzystywać na dużą skalę (skasowane zdjęcia z fanpage są do przeżycia, ale co jak wydrukujemy bilbordy ze zdjęciem tej osoby?!), a mamy tylko oświadczenie, które jeszcze ta osoba skutecznie odwoła, to może już być finansowy problem i wyzwanie. 

Wtedy koniecznie podpiszmy umowę, która będzie nas chronić. W umowie zastrzeżmy, że zgoda jest nieodwołalna. Uregulujmy kwestie, gdzie może się pojawiać zdjęcie, bo zgoda na publikację dotyczy jakiegoś kontekstu, więc nie możemy tego zdjęcia potem użyć w kompletnie odmiennym kontekście. Przynajmniej co do zasady nie możemy go tak użyć. 

To są rzeczy, o których musimy pamiętać. Powinniśmy wiedzieć o tym, że są wyjątki od możliwości, w zasadzie konieczności pozyskania zgody na publikowanie wizerunku. Te odrębności, te wyjątki dotyczą osób powszechnie znanych. 

Po pierwsze osoba powszechnie znana to nie osoba znana wszystkim na świecie. Wystarczy, że jest to osoba znana w jakimś kręgu. Oczywiście, jeżeli ten krąg to nie są tylko jej najbliżsi znajomi. 

Chodzi tu jednak o osoby, które same gdzieś się pokazują w tego czy innego rodzaju mediach. Wtedy ich zgody nie musimy pozyskiwać, ale pod jednym warunkiem. To zdjęcie dotyczy wykonywania przez tę osobę funkcji, z którymi się wiąże to, że ona jest powszechnie znana. 

Czyli na przykład, jeżeli chcielibyśmy zrobić zdjęcie znanego piłkarza podczas jego treningu, to możemy je potem opublikować. Tylko gdy chcemy opublikować zdjęcie tego samego piłkarza podczas jego romantycznej kolacji, to absolutnie nie mieścimy się to w wyjątku, który dotyczy możliwości publikowania wizerunku osób powszechnie znanych. 

Jest jeszcze drugi wyjątek. Dotyczy on publikowania wizerunku osób, jeśli stanowi on tylko element większej całości. Czyli jeżeli chcemy zrobić zdjęcie widowni na danym wydarzeniu to mamy możliwość opublikowania takiego zdjęcia i wykorzystania go później. Przy czym tutaj podkreślam jedną ważną kwestię. Jeżeli na zdjęciu widowni będzie taki układ, że dwie osoby są na pierwszym planie, a wszyscy inny są rozmyci i zamazani przez odpowiednie zabiegi fotograficzne, to to nie jest zdjęcie, gdzie ten wizerunek stanowi jedynie element większej całości. Powinniśmy o tym bezwzględnie pamiętać.

To najważniejsze kwestie dotyczące tematów, które chciałem dzisiaj umówić. Chciałem wymienić ich znacznie więcej, bo są jeszcze sprawy dotyczące prawa cytatu i domeny publicznej, ale cóż. 

Rzekło się, że docinki podcastów będą trwały do 30 minut i tego się trzymam. Po prostu kwestie prawa cytatu i domeny publicznej omówię w kolejnym odcinku podcastu Prawo dla biznesu. 

Tych rzeczy, które w nim omówię, będzie, mam nadzieję kilka więcej, bo jeszcze chciałbym porozmawiać z Tobą o pozyskiwaniu leadów. Także co najmniej jeszcze ten temat, a jak się uda, to znaczy, jeżeli będę mówił szybko, to może jeszcze porozmawiamy o kwestii konkursów. 

Jeśli nie robiłeś notatek, to nic się nie dzieje. Jeżeli jesteś już zapisany do Akademii Prawa dla biznesu na stronie prawodlabiznesu.eu to dostaniesz plik pdf, który zawiera wszystkie informacje, o których dzisiaj mówiłem. 

Jeżeli nie, a chciałbyś takiego pdf’a otrzymać, a także dostać informacje o istotnych kwestiach prawnych, to zrób to klikając poniżej:

Od razu ostrzegam i przestrzegam. Może się zdarzyć tak, że w jakiejś wiadomości e-mail, którą dostaniesz od nas, mam na myśli Kancelarię Prawną Kantorowski, Głąb i Wspólnicy, pojawi się oferta skorzystania z naszych usług w tym czy innym zakresie. 

W tym momencie mogę powiedzieć, że umowy dotyczące wykorzystywania wizerunku czy wykonania nagrań do podcastu, czy na YouTube możesz od nas nabyć i nie jest to nic strasznego. 

Po prostu zachęcam Cię do skorzystania z naszych usług prawnych. 

Możesz oczywiście zdobywać wiedzę za pośrednictwem podcastu, ale jeśli chcesz działać aktywnie i już się tu oprzeć na profesjonalnym wykonawcy takich umów, które będą Ci potrzebne, to zapraszam do naszej Kancelarii Prawnej – Kantorowski, Głąb i wspólnicy. 

Jeśli ten podcast dał Ci wiedzę, to zapraszam Cię też do jego zasubskrybowania. Jest dostępny w wielu miejscach. Na Speakerze, iTunes czy YouTubie. Możesz go zasubskrybować tam, gdzie Ci wygodnie. 

Na dzisiaj to już wszystko. Mówiłem o tym, jakie zagadnienia są istotne z punktu widzenia prawa przy tworzeniu stron internetowych, wykorzystywaniu zdjęć i muzyki oraz wizerunku. Myślę, że dzisiejszy content na pewno Ci się przyda, jeśli prowadzisz agencję kreatywną albo świadczysz usługi marketingowe. Żegnam Cię na dzisiaj. Zapraszam za dwa tygodnie. 

Dziękuje Ci za spędzenie ze mną prawie 34 minut. 

Do usłyszenia. 

Piotr Kantorowski.

Odcinki Prawa dla marketerów i agencji kreatywnych

Prawo w marketingu – odcinek 1

Prawo w marketingu – odcinek 2

Prawo w marketingu – odcinek 3

Prawo w marketingu – odcinek 4

Prawo w marketingu – odcinek 5

Prawo w marketingu – odcinek 6

Prawo w marketingu – odcinek 7