W tym odcinku podkastu Prawo dla Biznesu moim gościem będzie Piotr Piasecki – specjalista od spraw podatków z Biura Rachunkowego Piasecki Gągała w Warszawie! Z Piotrem będę rozmawiał jak kwestie prawne i podatkowe wyglądają z perspektywy małych i średnich przedsiębiorców w tym w szczególności startupów ! Dzięki praktycznej wiedzy Piotra dowiesz się na co zwrócić uwagę w kontaktach z Urzędem Skarbowym i ZUSem!

Cześć, z tej strony Piotr Kantorowski a to kolejny odcinek podcastu “Prawo dla biznesu”.

To kolejny odcinek, ale pewna niespodzianka specjalnie dla Was.

Tym razem porozmawiam z Piotrem Piaseckim z biura rachunkowego Piasecki-Gągała który opowie nam o tym jak wyglądają podatkowe i ZUSowskie rozliczenia w praktyce. Piotr ma bardzo szeroką wiedzę w tym zakresie, którą w tym odcinku podcastu się z Wami podzieli.

Poza tym Piotr, naprawdę czuje biznes bo podczas nagrywania tego odcinka, który trwa niecałe 45 minut tak mniej więcej 2 godziny spędziliśmy na rozmowie właśnie o biznesie. Tym bardziej więc zapraszam Cię do wysłuchania tego odcinka podcastu prawo dla biznesu.

– Cześć Piotr. My mieliśmy okazję się poznać, ale jakbyś mógł przedstawić się słuchaczom podcastu “Prawo dla biznesu” i powiedzieć kilka słów o sobie?

-Cześć Piotrze, nazywam się Piotr Piasecki , prowadzę biuro rachunkowe Piasecki-Gągała i na co dzień współpracuję głównie z mikro-przedsiębiorcami. Pomagam im zakładać biznesy i rozliczać się księgowo. Oferuję podstawowe wsparcie w zakresie podatkowym.

Czy małe przedsiębiorstwo poradzi sobie bez biura rachunkowego

– Właśnie o podatkach i kwestiach ZUSowskich chciałem z Tobą dzisiaj porozmawiać.Zacznę od takiego pytania, powiedzmy o charakterze ogólnym. Czy Twoim zdaniem obecnie, czyli w  chwili kiedy przepisy podatkowe są delikatnie mówiąc rozrośnięte i jeszcze dodatkowo bardzo często się zmieniają przedsiębiorca nawet taki działający w skali mikro jest w stanie sobie poradzić bez dobrego biura rachunkowego?

– Może nie intuicyjnie, ale powiem, że tak. Wbrew pozorom, tych przepisów nie ma aż tak dużo, które na co dzień dotyczą takich małych przedsiębiorców. Dopiero w miarę wzrastania skali prowadzenia biznesu, ilość tych problemów z którymi styka się przedsiębiorca wzrasta. Natomiast  do momentu, dopóki jesteśmy samodzielnym freelancerem to tak naprawdę jest to bardziej kwestia sporej czasochłonności niż jakiejś magicznej wiedzy którą posiadają księgowi bądź prawnicy.

W miarę jak te problemy nam się komplikują, nasz biznes wchodzi na kolejne poziomy wydaje mi się, że od pewnego momentu bardzo nieefektywne jest próbowanie samemu poradzić sobie z każdym problemem podatkowym, księgowym. Jest to po prostu zwyczajnie mówiąc strata czasu

– Ja mogę powiedzieć ze swojej strony, że jakoś tak już od samego początku prowadzenia firmy stwierdziłem, że no jednak wolałbym takie czynności wydelegować i skupić się na biznesie. Ja osobiście bardzo preferuję model jednak księgowości zewnętrznej, jest on moim zdaniem bardzo komfortowy. Wszystkim go mogę polecić.

Model B2B – wady i zalety

–  Natomiast chciałem z Tobą porozmawiać o podatkowych aspektach biznesu. Moją obserwacją jest to, że ostatnio coraz więcej osób zakłada firmy czy to w CEIDG czy to w KRS. Coraz popularniejszy staje się model współpracy B2B nawet już powiedziałbym odchodzi się od takiego stwierdzenia , że jest to samozatrudnienie, bo kiedyś się to tak określało. Teraz się mówi, że się współpracuje w modelu B2B i gdybym mógł Cię prosić jakbyś od strony podatkowej i ZUSowskiej przedstawił jakie są plusy a jakie minusy takiego modelu współpracy. Często mówi się o tych plusach od strony zleceniobiorcy, natomiast ja chciałbym Cię prosić aby skupić się też na zleceniodawcy czyli na tym podmiocie który już wcześniej prowadził działalność i nie zakłada jej dopiero. Przyjmijmy, że to będzie nasz zleceniodawca.

– Dobra. Przede wszystkim, tak naprawdę najczęściej rozchodzi się tutaj o pieniądze. Współpracując w modelu B2B z kontrahentem jesteśmy w  stanie koniec końców mieć do dyspozycji więcej środków po wszystkich podatkach, składkach , po kosztach księgowości niż mielibyśmy do dyspozycji współpracując w oparciu o umowę o pracę. Jest to prawdziwe od pewnego poziomu dochodów, powiedzmy mniej więcej od ok. 4 tysięcy na rękę możemy mówić, że bardziej opłaca nam się współpraca w modelu B2B. Oczywiście nie są to takie 2 modele które można tak swobodnie stosować sobie zamiennie. Nasza sytuacja jest zupełnie inna niż pracownika. Musimy liczyć się z tym, że przyjmujemy na siebie część obowiązków, które typowo, gdy pracujemy w oparciu o umowę o pracę bierze na siebie pracodawca. On za nas wylicza składki, wylicza podatki i generalnie przelewa nam tą kwotę która nam zostaje “na rękę”. Natomiast w przypadku działania jako przedsiębiorca otrzymujemy przelew na całość faktur które wystawiamy. To po naszej stronie jako przedsiębiorcy są wszystkie obowiązki. My musimy sami obliczyć sobie podatki, wpłacić odpowiednie składki i generalnie pilnować tego czy te pieniądze które mamy na koncie są tak naprawdę już nasze, czy jeszcze należne do urzędu skarbowego, czy ZUS. Księgowa jest dla nas kimś takim kto może za nas te wydatki policzyć iw  tym zakresie nas wesprzeć natomiast to jest zawsze po naszej stronie. Również po naszej stronie pozostaje dbanie o wszystkie interesy, również prawne. Tak jak tutaj, np. wkracza prawnik który nam może pomóc o to zadbać, natomiast pełna odpowiedzialność za wszystko co robimy jest po naszej stronie. Nie jest ona ograniczana tak jak przy umowie o pracę do trzykrotności wynagrodzenia. Musimy wziąć pełną odpowiedzialność za naszą sytuację finansową. To na takim bardzo dużym poziomie ogólności, nie wiem czy chcesz od razu przechodzić na bardziej szczegółowe kwestie dotyczące np. rozliczeń z ZUS?

B2B – zalety ze strony zleceniodawcy

– Może jeszcze nie. Może jeszcze poprosiłbym Cię o to, żebyś powiedział czy są tu jakieś plusy ze strony… zupełnie niepoprawnie to nazwę, ale ze strony tego pracodawcy, zleceniodawcy a nie osoby która jakby dopiero wchodzi w ten model B2B.

– Jak najbardziej. Z perspektywy pracodawcy, gdybyśmy jako mała firma chcieli zatrudnić pierwszego pracownika to musielibyśmy dokonywać wszystkich rozliczeń kadrowych takiej osoby. Prowadzić wyliczenia za nią, czyli jakby wziąć na siebie te obowiązki. Natomiast jeśli współpracujemy z kim kto również działa jako freelancer, który  współpracuje w tzw. modelu B2B to ta osoba po prostu wystawia nam fakturę. Jest dodatkowym kosztem i tak naprawdę wszystkie kwestie dotyczące jej rozliczeń ona bierze na siebie. Jako pracodawca nie bierzemy na siebie tych obowiązków, plus koszty pracy w Polsce na ten moment są bardzo wysokie w porównaniu do chociażby właśnie tego modelu B2B, czy nie do końca prawidłowo stosowanych umów o dzieło.

Przykładowo, żeby wypłacić pracownikowi w oparciu o umowę o pracę 3 tysiące na rękę , trzeba wydać ponad 5 tysięcy złotych. To jest Ponad 5070 złotych takiego sumarycznego kosztu pracodawcy na takiego pracownika. O czym się często zapomina, jest to, że kwota brutto na umowie o pracę to nie jest koszt pracodawcy. Do tego trzeba dołożyć jeszcze około 20 % dodatkowych kosztów składek które trzeba ponieść.

O ile w większych firmach to się bardziej rozkłada, o tyle dla małych firm pierwszy pracownik, drugi pracownik to są bardzo duże koszty. Trzeba obciąć te 5 tysięcy ze swojej pensji, żeby zapłacić 3 tysiące osobie która nam pomaga.

B2B czy umowa o pracę a ZUS

– Myślę, że te liczby tutaj dają do myślenia. Tak jakoś i Ty i jak cały czas gdzieś tutaj przeplatamy słowo pracodawca no i to jest właśnie kolejna kwestia o której chciałem porozmawiać, żeby pewną rzecz wyjaśnić słuchaczom. To jak my nazwiemy umowę to nie ma kluczowego znaczenia, czy nazwiemy ją umową o działo, czy umową o pracę czy umową zlecenia, bardziej istotne  jest jak ta umowa funkcjonuje w realiach i czy zgodnie z tym jak jest wykonywana kwalifikuje się na przepisy dotyczące umowy o pracę, umowy zlecenia czy umowy o dzieło. Moje pytanie jest takie czy spotykasz się z kwestionowaniem tego modelu B2B i twierdzeniem, że w rzeczywistości jest to umowa o pracę? Chodzi mi tu głównie o kwestionowanie tego przez urzędy skarbowe czy przez ZUSy.

– Tutaj kwestia kwestionowania jest bardziej po stronie ZUS i rzeczywiście nie są to umowy które można tak swobodnie stosować zamiennie. Nie można mówić o współpracy jako przedsiębiorca, jeżeli mamy do czynienia z osobą która przychodzi do zakładu pracy od 8 do 17 pracuje pod nadzorem, wykonuje określone obowiązki, ma takie same przywileje jak pracownicy. To w ogóle nie jest to o czym rozmawiamy. Nie można moim zdaniem jakby jako przedsiębiorca stać na kasie w sklepie czy chociażby montować jakieś rzeczy na taśmie przybijając kartę czasu pracy. Gdy mówimy o umowie B2B mam na myśli  bardziej osoby które działają jako freelancerzy, czyli jest to forma o której mogą myśleć bardziej osoby które nie pracują pod takim ścisłym nadzorem. Mogą o tym myśleć programiści, prawnicy, bardziej osoby o wolnych zawodach. W sytuacji w której pracodawca próbuje na siłę stworzyć z pracowników takich taśmowych przedsiębiorców to nie ma racji bytu.

ZUS na pierwszej kontroli kwestionuje taki rodzaj współpracy i twierdzi, że mamy do czynienia z umową o pracę.Tak naprawdę te wszystkie rozważania która forma jest korzystniejsza, nie ma tutaj znaczenia bo ten rodzaj współpracy i tak zostanie uznany za umowę o pracę.

Kontrola ZUS – możliwe konsekwencje

– OK, w pełni się z Tobą zgadzam, tylko tak dla uświadomienia naszym słuchaczom powiedz jakie wtedy są reperkusje dla każdej ze stron w kontekście czy podatkowym, czy zusowskim.Myślę, że może to dać pełniejszy obraz osobom które rozważałyby takie właśnie tworzenie fikcji współpracy w modelu B2B kiedy faktycznie, tu przykład osoby stojącej za kasą jako osoby na model B2B, no trudno to sobie wyobrazić, ale mogłaby przynajmniej do pierwszej kontroli wystawiać fakturę na takie czynności. Co wtedy jeżeli ZUS czy urząd skarbowy prowadząc kontrole podda w wątpliwość i podważy finalnie, że tutaj był model B2B?

Opłacenie składek wstecz

Najczęstszy przypadek wygląda tak, że ZUS przy kontroli podważając ten model każe po prostu danemu podmiotowi zapłacić składki wstecz, za okres trwania tej umowy tak jak byłaby to umowa o pracę. Co ciekawe ostatnio słyszałem o ciekawym przypadku w którym to współpracownik, pracując w oparciu o działalność podnosił przed sądem, że była to de facto umowa o pracę i ostatecznie, jakby udało  mu się zmienić kwalifikację tego stosunku, natomiast ZUS stwierdził wtedy, że w porządku, pracodawca musi zapłacić swoją część składek natomiast nowy pracownik musi odprowadzić swoją część składek. Otrzymywał kwotę netto wyższą niż otrzymywałby gdyby była w pełni oskładkowana więc w tamtym przypadku obie strony były mocno, finansowo stratne ale to tylko był typowy przykład, że nie zawsze konflikt jest czymś dobrym dla którejś ze stron, najczęściej obie strony wychodzą poszkodowane.

Działalność nierejestrowana – jak dokumentować przychody

– Tu też się muszę z Tobą zgodzić bo najczęściej właśnie jeżeli się zaczynają takie sytuacje konfliktowe, że ktoś pierwotnie nawet godząc się na dane rozwiązanie, z chwilą zaczęcia się konfliktu zaczyna kwestionować to, koniec końców obie strony wychodzą na tym nie tak jak chciały i nie tak jak liczyły się z tym pierwotnie, kosztowo. Mówimy dużo o tym ZUSie i ostatnio też w kontekście ZUSu dość dużo zmian zaszło. Czy mógłbyś tak, może nie tyle od strony ZUSu co od strony podatków powiedzieć coś więcej na temat działalności nierejestrowanej? Szczególnie interesowałaby mnie kwestia tego w jaki sposób tutaj powinniśmy dokumentować przychody które osiągamy czy da się w jakiś sposób ująć nasze wydatki jako koszty?

– Tak. Obecnie wytyczne Ministerstwa na temat tego jak rozliczać taką działalność nierejestrową są takie, że działalność nierejestrowa powinna prowadzić ewidencje sprzedaży nierejestrowej, powinna również wystawiać rachunki dla swoich kontrahentów, a także jeżeli zostanie o to poproszona, wystawiać faktury.

Nie jest obowiązana do tego, żeby rozliczać się z miesiąca na miesiąc, wpłacać zaliczki na podatek dochodowy tak jak działalność natomiast jest zobowiązana do tego, żeby swoje przychody z tej działalności nierejestrowej rozliczać w rozliczeniu rocznym. W tym samym rozliczeniu rocznym ma również prawo do tego, żeby wskazać koszty związane z tymi przychodami. W praktyce, w tej chwili powinno wyglądać to na tej zasadzie, że na bieżąco prowadzimy ewidencję przychodów które uzyskujemy tą drogą , zbieramy koszty które ponosimy w związku z tą nierejestrowaną działalnością i w rozliczeniu rocznym rozpoznajemy zarówno te przychody, jak i koszty razem z innymi dochodami z innych źródeł.

Dokumentowanie kosztów z działalności nierejestrowej – faktura czy paragon

– Ok, ja tu jeszcze o jedną rzecz dopytam, chociaż  jakby biorąc pod uwagę to od kiedy jest działalność nierejestrowa to trudno tu mówić o jakiejś już praktyce utrwalonej bo jeszcze rozliczenia rocznego nie było w związku z taką działalnością, natomiast jak dokumentować te koszty? Czy brać faktury imienne, czy wystarczą paragony, czy trudno powiedzieć, okaże się jak będą ewentualne kontrole po tych rozliczeniach.

-Twardych wytycznych tutaj nie ma, natomiast zalecałbym brać faktury imienne. Imię i nazwisko, oraz jeżeli ktoś posiada to swój NIP. Jeżeli nie posiada  to można o ten NIP próbować wystąpić. Wprawdzie wniosek o nadanie NIP-u nie przewiduje wprost, nie ma rubryczki na nierejestrowaną działalność gospodarczą, ale wskazując jeden z podobnych przypadków czyli właśnie chęć prowadzenia działalności, powinna być opcja, żeby ten NIP urząd nam nadał i wtedy możemy brać faktury podając swoje imię, nazwisko, adres zamieszkania NIP i taka faktura powinna bardzo dobrze dokumentować poniesione koszty bo będzie to jednoznaczne, że to my je zakupiliśmy na użytek naszej nierejestrowej działalności i będzie dużo mniejsze ryzyko, że taki koszt zostanie nam podważony. Oczywiście te koszty powinny również być zgodne z ogólną zasadą dotyczącą kosztów, czyli mieć jakiś związek z tymi uzyskanymi przychodami lub chociaż zachowaniem ich źródła. Czyli powinniśmy móc umieć wyprowadzić taki związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy poniesieniem danego kosztu a tym przychodem. Przykładowo jeżeli tworzymy podcast na którym chcielibyśmy zarabiać, to kosz serwera byłby tutaj naturalnym, uzasadnionym wydatkiem natomiast koszt jedzenia nie byłby tak łatwy do powiązania z nasza działalnością.

– Jakby ten temat był już gdzieś poddany ostrzałowi, bo z tego co się orientuję była taka moda przez pewien czas, że blogerzy czy vlogerzy lifestyle’owi czy jacyś kulinarni, jakby rozszerzali zakres tych rzeczy które chcieli ujmować jako koszt uzyskania przychodu, mniej więcej do wszystkiego co wiązało się z ich bieżącym utrzymaniem. Przynajmniej o takich przypadkach idących w tą stronę mnie słuch doleciał, także to też bardzo cenna uwaga. Rozumiem, że jak tylko możemy wziąć fakturę imienną to ją weźmy, raczej nie ryzykujmy dokumentowania paragonami, przynajmniej dopóki się nie pojawi jakaś wypracowana praktyka w tym zakresie. Czy tak powinienem Cię rozumieć?

– Tak bym zalecał. Gdzie się da, brać fakturę. Prowadząc działalność pewne koszty można rozliczać również nie posiadając faktury, na potrzeby samego podatku dochodowego, o tyle w nierejestrowej działalności to jednak zachowałbym pewien konserwatyzm jeżeli chodzi o to jakiego rodzaju koszty rozpoznajemy.

Działalność nierejestrowana a NIP

– Jeszcze jedna kwestia. Tak wyszło, że powinniśmy wystąpić o NIP chociaż w samym wniosku nie bardzo jest rubryczka która nas uwzględni jeżeli chcemy działać na tej działalności nierejestrowej. Rozumiem, że faktury które byśmy tu ewentualnie wystawiali także powinny zawierać NIP czyli jakby w każdą stronę spotkamy się z koniecznością wystąpienia o NIP choćby ze względu na wiek, bo to już tak można trochę powiedzieć, nie mamy z automatu nadanego.

– Tak, natomiast wydaje mi się, że po prostu słyszałem o przypadku w którym ktoś chciał uzyskać NIP na działalność nierejestrowaną i pani w okienku odmówiła przyjęcia wniosku, dlatego, że sam wniosek nie zawiera stosownej rubryki i trzeba po prostu podpiąć się pod jedną z pozostałych rubryk, czyli zadeklarować, że nie dotyczy to nierejestrowej działalności tylko jednej z 2 innych przypadków. Musiałbym sprawdzić pozostałe rubryczki w tym NIP-ie, w tej chwili nie pamiętam, natomiast patrząc na niego mam pewną metodę co należy podać w tym żeby dostać NIP, natomiast w tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomnieć, musiałbym spojrzeć na ten formularz.

ZUS – ulga na start

– OK, dobra to działalność nierejestrową tutaj już uznajmy, że chyba wyczerpaliśmy temat, przynajmniej na kanwie najważniejszych informacji. Jest kolejna preferencja dla przedsiębiorców: Ulga na start. Jeszcze dobrze nie zaczęła obowiązywać, a już pojawiły się daleko idące problemy w związku z interpretacja podatkową, interpretacją oddziału ZUS, interpretacja indywidualną w której zostało wskazane, że co prawda ten nasz przedsiębiorca który korzysta z ulgi na start nie musi płacić składki społecznej, ale już jego kontrahent jeżeli dana transakcja w ogóle podlega ozusowaniu, powinien odprowadzić za niego tę składkę tak jak od normalnego zlecenia. Tu znowu pojawiły się komunikaty ministerstwa i ZUS , że ta interpretacja jest nieprawidłowa, natomiast z jednej strony chciałem Cię spytać jakie jest Twoje zdanie na ten temat co do rozliczenia składki społecznej przy uldze na start.

– Tak, ta sprawa była bardzo głośna i do dzisiaj mam żal do osób które jako pierwsze komentowały tą sprawę gdyż ta interpretacja ZUS-u przede wszystkim została wydana dla jednego konkretnego przypadku, w którym chodziło o to , że ktoś zapytał o możliwość de facto zatrudnienia pracowników którzy będą działali w formie nierejestrowej działalności gospodarczej. To był taki bardzo jednoznaczny przykład sytuacji pod którą ta działalność nie została stworzona. W odpowiedzi na to zapytanie które dotyczyło nierejestrowej działalności gospodarczej ZUS trochę ekstrapolował swoją odpowiedź również na ulgę na ZUS. Bo w odpowiedzi wskazał, że zarówno do nierejestrowej działalności jak i przy uldze na ZUS powinny w tym przypadku znaleźć zastosowanie przepisy które nakazują oskładkować tak umowę zlecenie. No i powstało bardzo duże zamieszanie z którego później Ministerstwo już zaczęło się wycofywać, że w przypadku ulgi na ZUS nie powinno to być w ten sposób traktowane. Zwłaszcza w kontekście tego, że ta interpretacja i wszystkie odpowiedzi które nastąpiły później skupiły się na tej warstwie teoretycznej tego, że tam powinny powstać składki, natomiast całkowicie nie było żadnych praktycznych wytycznych w jaki sposób te składki  miałyby być w jakikolwiek sposób zastosowane do ulgi na zus. Nie było żadnej możliwości tego, żeby w praktyce dało się w ogóle oskładkować taką działalność. Jeżeli mówimy o działalności gospodarczej, która wystawiła nam fakturę to teraz żeby potraktować jako to umowę zlecenie, to teraz nagle trzeba by policzyć od tego składki, nie było powiedziane nawet w tej interpretacji ani w żadnych artykułach od jakiej podstawy miałaby być ona liczona, czy od netto czy od brutto.. w jaki sposób wtedy sądy zapatrywałyby się na taką fakturę która nie jest opłacona w całości tylko opłacona np. w 2/3 a od pozostałej części zostały potrącone składki. Polskie prawo w ogóle nie przewidywało takiej sytuacji. Nigdzie systemowo wcześniej nie mówiliśmy o to, żeby była faktura z VATem, a jednocześnie były odprowadzane składki po stronie płacącego. Ta interpretacja ZUS była zupełnie niesystemowa. Nie pasowała w żaden sposób do tego jak do tej pory się rozliczano. W praktyce nie dało się jej zastosować. W praktyce nikt się do niej nie zastosował z wyjątkiem takich sytuacji gdzie przedsiębiorcy przerażeni tymi artykułami albo wyrejestrowywali się z ulgi na ZUS co było bardzo pochopnym działaniem i zgłaszali się na tzw. mały ZUS od początku swojego istnienia, albo np. wymagali od swoich kontrahentów oświadczeń, że np. oni z tej ulgi na ZUS nie korzystali. To było działanie bardzo pochopne moim zdaniem, bardzo formalistyczne i trochę wywołane przez księgowych którzy bardzo bojaźliwie podeszli do tego tematu i zaczęli zawczasu dostosowywać się do sytuacji która jeszcze nie miała w praktyce miejsca, ale ZUS w praktyce jeszcze nie podjął jakichś działań żeby ją urzeczywistniać. A wręcz pierwsze 2 tygodnie po tym jak ta interpretacja się pojawiła, nikt o niej w samym ZUSie nie słyszał, ona dopiero wypłynęła na fali artykułu jednego stowarzyszenia które bardzo mocno nagłośniło sprawę która została potem podchwycona przez liczne portale i dopiero wtedy stała się głośna i dopiero wtedy ZUS i ministerstwo zaczęły pracować nad stanowiskiem które na ten moment jest bardzo ubogie, bo mamy do czynienia jedynie z krótkimi artykułami informacyjnymi na stronach Ministerstwa i ZUS wiec ciężko tutaj mówić o jakimś oficjalnym stanowisku. Bardziej myślę, że to było policzone na pewne wygaszenie tej sprawy  a teraz pracuje się nad jakimiś bardziej szczegółowymi wytycznymi, chociażby ma się pojawić interpelacja poselska. Tzn. była złożona interpelacja poselska ale jeszcze nie ma odpowiedzi w tej sprawie.

– Co do tego nazwijmy to larum to tak w zasadzie trudno się dziwić. Nagle tyle się mówi o uldze a tutaj pierwsza interpretacja która się pojawia indywidualna, a w zasadzie pierwsza o której można coś usłyszeć kompletnie  sens tej ulgi wywraca o 180 stopni. Z mojej perspektywy ta reakcja ZUSu była trochę zbyt słaba. Żeby załagodzić ten temat to myślę, że jakaś interpretacja ogólna byłaby chyba lepsza niż komunikat ministerstwa odsyłał co do jakichkolwiek zapatrywań czy poglądów do komunikatu prezesa ZUS który też nie napisał na ten temat przesadnie wiele, tylko, że nie podziela poglądu wyrażonego w tamtej interpretacji. Jednak gdzieś tutaj tak wczuwając się w przedsiębiorców którym niby dano coś więcej , dano ulgę to ten strach który powstał i być może, tak jak powiedziałeś pochopne działania nie powinny dziwić, a dziwi w ogóle cała sytuacja, że do niej doszło, bo tak jak powiedziałeś, kompletnie to nie miało żadnego przełożenia systemowego.Cieszy mnie to, że nie spotkałeś się z żadnymi innymi przypadkami poza tym jednym , tak bardzo medialnie nagłośnionym.

– W praktyce ta sprawa nie znalazła jeszcze finału. Przydałyby się bardziej rozbudowane wyjaśnienia ze strony chociażby ministerstwa przedsiębiorczości lub ZUSu z powołaniem się na konkretne przepisy bo brakuje jeszcze w tej chwili wyraźnego poparcia w przepisach zarówno tej wcześniejszej, uznanej za błędna interpretacji jak i tej nowej która tłumaczyłaby w jaki sposób urzędy interpretują ten przepis. Obecnie przedsiębiorcy muszą polegać na tych lakonicznych komunikatach ministerstwa i zusu i nie mają takiego poczucia bezpieczeństwa prawnego, że ta pierwotna interpretacja nie wróci nagle jak grom z jasnego nieba za 2 lata.Przedsiębiorcy potrzebują teraz czegoś więcej, bardziej rozbudowanej interpretacji ogólnej która by tutaj coś więcej wyjaśniła, albo jakiejś głośnej sprawy która dotarłaby na etap sądowy, ale nie chciałbym być tym pierwszym który przeciera szlaki.

Preferencyjny ZUS

– Dobra, jest jeszcze jedna tutaj nowość w ZUSie i to jest ten preferencyjny ZUS dla przedsiębiorców którzy osiągają przychód o nieznacznym rozmiarze. Ja może spytam tak trochę pod włos: czy tu widzisz jakieś ryzyka, czy na ile analizowałeś przepisy jesteś w stanie zdiagnozować, że tutaj też może być za chwilę jakiś chochlik, jakaś interpretacja indywidualna która powie nam zupełnie co innego niż  to czego byśmy się mogli spodziewać?

– Nie, wydaje mi się, że przepisy są w miarę jasne. Nawet wstępnie kalkulowałem możliwość liczenia tego proporcjonalnego ZUS-u na bazie statystycznych danych z tego roku i jest to opcja ciekawa, natomiast jej główną wadą jest to, jak niewielu przedsiębiorców będzie mogło w praktyce z niej skorzystać. Upraszczając sprawę, mamy do czynienia z takim czwartym sposobem opłacania składek po uldze na ZUS, małym ZUS-ie, pełnym ZUS-ie który jest gdzieś pomiędzy tym małym i pełnym ZUS-em, i dotyczy tylko i wyłącznie tych przedsiębiorców którzy średnio w danym miesiącu nie osiągają przychodu na poziomie dwu krotności płacy minimalnej, mówimy tu o kwocie niewiele więcej niż 5 tysięcy złotych. Przedsiębiorcy w większości muszą osiągać więcej żeby być w stanie chociażby na ten ZUS zarobić więc to rozwiązanie będzie stosowane tylko i wyłącznie dla jakichś takich drobnych biznesów. Im może się przydać, natomiast w skali kraju nie jest to jakieś rozwiązanie które istotnie przemodeluje obecny system opłacania składek.

Jednoosobowa działalność czy spółka z.o.o – co jest bardziej korzystne?

– Ok. Zbliżamy się już do końca. Tak zacznę od podzielenia się z Tobą  taką moją refleksją odnośnie tych wszystkich zmian a potem będą miał pytanie jak Ty to widzisz. Moim zdaniem wszystkie te zmiany dotyczące ozusowania to idą w kierunku takiej marchewki, zachęty dla ludzi którzy do tej pory korzystali ze spółek z.o.o i wypłacali sobie bez ZUSu wynagrodzenie na podstawie uchwał wspólników. Teraz moje pytanie jest takie, czy Twoim zdaniem w obecnej sytuacji prawnej bardziej opłacalne, w kontekście podatkowo-zusowskim jest zakładanie spółki zoo i dokonywanie wypłat wynagrodzenia na podstawie uchwał wspólników, czy jednak działalność podlegająca wpisowi do CEIDG.  Kwestię odpowiedzialności za zobowiązania firmy tutaj zostawmy jakby na boku, tak bardziej jak to się przekłada na finalnie zostająca nam w kieszeni kwotę.

–  Aktualnie wydaje mi się, że obecne rozwiązania ZUS zwłaszcza ta ulga na ZUS sprawiają, że warto zawsze rozpoczynać jednak od jednoosobowej działalności gospodarczej. Jest ona na początku najtańsza i najprostsza do tego, żeby ją założyć iw  przypadku ewentualnego niepowodzenia biznesu na wczesnym etapie żeby ją zamknąć, zlikwidować. Spółka z.o.o najczęściej staje się opłacalna dopiero w sytuacji w której przy jednoosobowej działalności opłacamy już pełne składki. Wtedy można rozważać działalność w oparciu o spółkę z.o.o i wypłacanie sobie wynagrodzenia w ramach tej spółki, co jest podstawową metodą do tego, żeby nie płacić tego mitycznego, tzw. podwójnego opodatkowania. Wszyscy mówią, że podstawową wadą spółki jest to, że najpierw dywidendę…tzn, dywidenda jest wypłacana z zysku który jest opodatkowany CIT-em i potem jest dalej opodatkowana. Tylko, że w praktyce tak się nie działa. W praktyce, operując jako mikro-przedsiębiorca w formie spółki z.o.o wypłacamy sobie pensję która jest kosztem spółki i jest to dobre rozwiązanie dla biznesów w miarę przewidywalnych, ułożonych, na trochę późniejszym etapie, tam które są w stanie tą pensję w miarę przewidzieć i w odpowiedni sposób ustrukturyzować gdyż problemem większości spółek z.o.o zwłaszcza tych małych, obserwując jako księgowy jest trochę chaos z tym co chcemy zrobić , ile chcemy sobie wypłacać, ile w zasadzie środków w tej spółce zarabiamy. Natomiast sama forma wypłaty jest ciągle bardzo korzystna, gdyż wynagrodzenie członków zarządu nie jest oskładkowane, płacimy jedynie podatek dochodowy od tego wynagrodzenia. Natomiast to nie jest rodzaj pensji który możemy bardzo aktywnie zmieniać z dnia na dzień. W przypadku raczej zalecane jest podejście takie, gdzie umowa powołania jest czymś w miarę stałym na co najmniej pół roku, gdyż powyżej tego poziomu zdarza się, że całe to powołanie po prostu nie spełnia swojej funkcji. Przechodzenie cały czas tej drogi zwoływania zgromadzenia może być bardzo uciążliwe jeżeli mówimy o jakimś większym podmiocie. Jest to coś co jest korzystne dla małego podmiotu , ale też takiego który najczęściej nie ..członków zarządu którzy nie przekraczają pierwszego progu podatkowego, bo później już pewne inne rozwiązania stają się korzystniejsze.

Sposoby na optymalizację podatków

– Ok, dobra. To tak na sam koniec takie pytanie. Mówi się, że pewna jest tylko śmierć i podatki. Co do śmierci wiem, że nie wiemy kiedy umrzemy, natomiast chciałem spytać czy pewna jest też wysokość płacenia podatków, w tym sensie, czy zawsze musimy je płacić w maxymalnej wysokości czy są też jakieś metody na optymalizację podatkową, jeśli może chciałbyś to możesz się podzielić  jedna wybraną dla mikroprzedsiębiorców, którą byś polecał do stosowania.

– Oczywiście te podatki są pewne, ale do pewnego stopnia są również niezbędne w działalności. Trochę negatywnie patrzę na sytuację w której przedsiębiorca skupia się tylko na tym żeby zapłacić jak najmniej, niemalże zerowe podatki a w mniejszym stopniu na tym żeby rozwinąć swój biznes, bo w momencie gdy pojawiają się podatki to są one oznaką też, że biznes idzie do przodu. Natomiast pewnym elementem żeby te podatki były możliwie najmniejsze jest pewne planowanie podatkowe, zawczasu przemyślenie wyboru formy opodatkowania i formy prawnej w  jakiej działamy.

Spółka z.o.o i spółka komandytowa- ostrzeżenie

– Zamiast podać konkretną metodę chciałbym przestrzec przed jedna metodą. Bardzo często spotykam się z tym, że ktoś zaczynając biznes od początku idzie po bardzo rozbudowane struktury w stylu bardzo popularnej spółki z.o.o + spółki komandytowej. Słyszy opowieści o tym, że jest to bardzo fajna forma z uwagi na to, że całą odpowiedzialność bierze na siebie spółka a komandytariusze płacą tylko podatek dochodowy, tymczasem nie ma przemyślanej kwestii ZUSu i od samego początku płaci pełny ZUS podczas gdy nie jest to konieczne. Czasami ta taka najbardziej oczywista droga, czyli rozpoczęcie od założenia jednoosobowej działalności gospodarczej naprawdę najczęściej jest najtańszą i najprostszą metodą a te bardziej rozbudowane struktury, naprawde mają sens dopiero w większych przedsiębiorstwach. Wiele start upów mogłoby dużo dłużej prowadzić swoją działalność w formie jednoosobowej gdyż tak naprawde dopóki nie otrzymają solidnego finansowania nie jest im potrzebna forma spółki z.o.o do tego żeby rozliczać się z kontrahentami. Pewne optymalizacje zostawiłbym na późniejsze etapy gdy mówimy już o większych obrotach w spółkach.

– Piotr bardzo Ci dziękuję za tę mase bardzo przydatnych informacji i takiej wiedzy z pierwszej linii frontu, day problem jest tylko eskalowany w  internecie bo najczęściej tam przedsiębiorcy informacje zdobywają czy tez jest to realny problem z którym spotykasz się u co drugiego klienta przy jego rozliczeniach czy to z urzędem skarbowym czy z ZUSem. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

– Bardzo dziękuję za zaproszenie.

To już niestety koniec mojej rozmowy z Piotrem a w zasadzie koniec podcastu ponieważ nasza rozmowa trwała jeszcze sporo ponad godzinę. Rozmawialiśmy nie tylko o prawie i podatkach ale także o prowadzeniu biznesu prawniczego i księgowego. naprawde cieszę się, że miałem okazję Piotra poznać. Mam nadzieję, że Tobie również podobał się ten odcinek podcastu prawo dla biznesu i zapraszam Cię na kolejny odcinek podcastu już za 2 tygodnie.