1880
0

PDB #214 -Mario, Kirby i Donkey Kong w sądzie, czyli jak prawo zmienia gamedev

1880
0

Wizerunek i jego ochrona – co musisz wiedzieć, by działać legalnie?

Dziś wejdziemy w świat, w którym boss fight odbywa się nie na ekranie, ale w sądzie. Na całą sprawę spojrzymy z lotu ptaka, czyli z perspektywy studia gamedevowego. Jeśli nie wiecie jeszcze, jaki wycisk może dostać takie studio, wyobraźcie sobie najtrudniejszą walkę z bossem w Waszej ulubionej grze — i to będzie mniej więcej ten poziom.

Porozmawiamy o tym, jak prawo ukształtowało historię Nintendo i całą branżę gamedevową — będzie o Donkey Kongu, o Kirbym, a także o kilku innych sprawach. A na końcu tego odcinka czeka Was… reklama. Tak, dobrze słyszycie.

King Kong kontra Donkey Kong — czyli skąd się bierze spór o małpę

Wyobraźcie sobie, że jest rok 1981. Nintendo wypuszcza hit — Donkey Konga. Gra błyskawicznie zdobywa popularność i nagle BUM! Do drzwi puka Universal Pictures, oczywiście za pośrednictwem dużej kancelarii prawnej, i mówi mniej więcej tak:

„Ej, ale to przecież nasz King Kong. Poprosimy o odszkodowanie.”

Nintendo odpowiada krótko: nie.

Ich prawnik, John Kirby, wykazał, że Universal… sam wcześniej twierdził, że King Kong znajduje się w domenie publicznej. Kilkanaście, właściwie kilkadziesiąt lat wcześniej Universal procesował się z twórcami pierwszego filmu o King Kongu i wtedy przekonywał sąd, że prawa wygasły. Sąd to kupił — i to nawet z przyklaskiem.

Efekt? W starciu Donkey Kong vs. Universal to Universal wyszedł na hipokrytę, Nintendo wygrało, a firma tak polubiła swojego prawnika, że… podarowała mu jacht o nazwie Donkey Kong. Na jego cześć nazwano też jednego z najbardziej kultowych bohaterów gier — Kirby’ego. Tak, ta różowa kulka zawdzięcza imię prawnikowi.

Co prawda nie od początku tak miało być, ale finalnie właśnie tak wyszło.

Jaki płynie z tego morał?

W pozornie oczywistych sytuacjach mogą pojawić się zupełnie nieoczywiste spory i jeszcze bardziej zaskakujące zakończenia. Tym bardziej że w tamtych czasach Nintendo wcale nie było gigantem, a Universal — owszem. Chociaż, uczciwie mówiąc, mówimy tu głównie o Nintendo w Stanach. W Japonii firma stała już wtedy całkiem nieźle.

Krótka reklama

Jeżeli lubisz styk prawa z popkulturą, a jednocześnie kiedykolwiek grałeś w jakąkolwiek grę, zajrzyj do notatek do odcinka. Znajdziesz tam link do zakupu mojej książki „Pixel w paragrafie” — pełnej historii o tym, jak prawo spotkało gry i co z tego wynikło.

Nieskromnie powiem: to najlepsza książka o tej tematyce. I nie dlatego, że jest mojego autorstwa… tylko dlatego, że jest jedyną książką o tej tematyce. Choć to, że jest mojego autorstwa — jeśli śledzisz ten podcast — również może mieć znaczenie.

Ważna lekcja dla gamedevu

Kiedy podpisujesz umowę:

  • ustal, czy przenosisz prawa autorskie,
  • sprawdź, czy możesz wykonywać prawa zależne,
  • zastanów się, czy działa umowa B2B, zlecenie, dzieło czy umowa o pracę — bo prawnie każda z nich wygląda zupełnie inaczej.

A Donkey Kong? On też ma ciekawy twist fabularny

W sekrecie zdradzę Wam, że główny bohater Donkey Konga, znany jako Jumpman, z czasem stał się kimś Wam znacznie bliższym — Super Mario.

Nazwa powstała na cześć Mario Seagala, właściciela magazynu, który wynajmowało Nintendo. Postać ewoluowała (bardzo trudne słowo, ale staram się jak mogę!), stała się ikoną, znakiem towarowym i narzędziem globalnych sporów prawnych.

Co z tego wynika dla gamedevu i nie tylko?

Te historie pokazują, że:

  • Prawo to nie opcja.
    To gameplay, który działa w tle każdej gry — i każdego biznesu.
  • Jeśli tworzysz postać, mechanikę, grafikę — upewnij się, komu należą prawa.
  • Jeśli budujesz markę — zabezpiecz znak towarowy.
    I to nawet wtedy, gdy nie działasz w gamedevie.

Bo inaczej możesz obudzić się w sytuacji rodem z walki Super Mario vs. Super Mario. A w realnym świecie bez prawa możesz przegrać potyczkę nawet w… kostarykańskim supermarkecie.

Doceniasz tworzone przeze mnie treści?

Piotr Kantorowski
RADCA PRAWNY

Przedsiębiorcom służę pomocą w kwestiach związanych z prawem własności intelektualnej szczególnie w obszarze digital marketingu i IT. Tworzę też umowy tak, aby oddawały Twoje plany biznesowe i zabezpieczały firmę w najwyższym stopniu. Jeśli trzeba pomagam też poprowadzić spory korporacyjne lub z kontrahentami.

Skontaktuj się ze mną, chętnie odpowiem na Twoje pytania dotyczące naszej oferty i przedstawię rozwiązania dostosowane do Twojego biznesu.