133
0
IT

Copyleft, czyli jak stworzyć (nie) legalne oprogramowanie

133
0

Choć idea open content bynajmniej nie ogranicza się do oprogramowania open sources to jednak w znacznej mierze wolne licencje kojarzymy właśnie ze światem IT. Skojarzenie to choć nie w pełni precyzyjne to jednak jest bardzo prawidłowe i prawdziwe. Wynika to z tego, że wolne licencje w znacznej mierze rozwinęły się właśnie w świecie IT. Warto jednak wiedzieć, że wolne licencje to bynajmniej nie to samo co licencje umożliwiające zupełnie dowolne wykorzystywanie cudzych utworów w tym programów komputerowych, a z ich wykorzystywaniem wiążą się pewne określone reguły.

Porozmawiaj z ekspertem 🎯

Borykasz się z zagadnieniem, które tutaj poruszyłem? Skontaktuj się ze mną! Wspólnie znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla Twojego biznesu.

Copyright

Zacznijmy jednak od tego, że każdy utwór w rozumieniu prawa autorskiego, w tym także program komputerowy, jest objęty pełną ochroną prawa autorskiego. Innymi słowy, niezależnie w jaki sposób jego twórca, dla przykładu deweloper, dokona udostępnienia utworu, nie będzie można, co do zasady, wykorzystywać go bez naruszenia autorskich praw majątkowych. Defultowo mamy zawsze do czynienia z pełną ochroną twórcy na gruncie prawa autorskiego.

Jest to jednak, jak to w prawie najczęściej bywa, jedynie zasada od której rzecz jasna można spotkać wyjątki. Ich charakter może być czworaki. Przede wszystkim, dany utwór może wejść do domeny publicznej. Choć daje to największe możliwości na wykorzystanie go przez najszerszą grupę podmiotów, to jednak ze względu na fakt po ilu latach od rozpowszechnienia utwór wchodzi do domeny publicznej taka sytuacja nie ma w IT praktycznie żadnego znaczenia, przynajmniej na dzień pisania tego artykułu.

Druga kwestia to przepisy dotyczące użytku prywatnego oraz prawa cytatu. Tu również, na skutek wyłączenia znacznej części przepisów dotyczących tak zwanej licencji ustawowej, które dotyczą tej materii w stosunku do programów komputerowych rozwiązania te nie znajdą zbyt szerokiego zastosowania.

Rzecz jasna możemy mieć też do czynienia z przeniesieniem majątkowych praw autorskich. Sytuacja ta jest niezmiernie doniosła prawnie, ale realnie zmienia jedynie program uprawniony do wykorzystywania uprawnień związanych z tymi prawami. Ostatnią z możliwości, która pozwala na wykorzystywanie cudzych utworów, w tym cudzego oprogramowania, jest udzielenie licencji. Licencja może być wyłączna lub niewyłączna, jednak jeśli mówimy o oprogramowaniu open sources jedynie ta druga realnie wchodzi w grę. W interesującym nas przypadku sytuacja przedstawia się więc w ten sposób, że twórca, w tym deweloper, zrzeka się na określonych zasadach wszystkich lub niektórych przysługujących mu majątkowych praw autorskich.

Open sources, czyli wolne licencje

Trzeba wiedzieć, że  choć potocznie używa się jednego określenia open sources to rodzajów wolnych licencji jest na tyle dużo, że w tym miejscu nie będę nawet usiłował ich wymieniać. Różnią się one zakresem praw, których zrzeka się programista oraz sytuacjami, których to zrzeczenie dotyczy. Najprościej mówiąc, jeśli chcesz wiedzieć czego konkretnie zrzekł się deweloper w ramach udostępnienia w ramach open sources określonego kodu koniecznie powinieneś:

  • – ustalić na jakiej licencji go udostępnia,
    – a następnie zweryfikować konkretne postanowienia tej licencji.

To jednak niuanse, a są rzeczy jeszcze dalej idące przed szereg.

Copyleft

Jedna z największych pułapek stosowania open sources w trakcie programowania jest klauzula tak zwanego copyleft. Cytując za Wikipedią jest to rodzaj systemu licencjonowania praw autorskich, zezwalający na modyfikację pracy i jej dalszą redystrybucję na identycznych warunkach. Innymi słowy, jeśli korzystamy z kodu źródłowego, który został udostępniony w oparciu o copyleft to stworzony przez Ciebie program komputerowy nie będzie mógł być następnie dystrybuowany płatnie bez naruszenia licencji na wykorzystane w nim darmowe oprogramowanie. Co prawda, nie można wykluczyć, że istnieją także licencje mieszczące się w tym nurcie, a oparte na jeszcze innych założeniach. Jednak typowym dla klauzuli copyleft jest to, aby deweloper wykorzystujący oparte na niej oprogramowanie był zobowiązany do udostępnienia go dalej także za darmo i to jeszcze na tej samej licencji co ta, którą sam wykorzystał.

(nie) Legalny program

Możesz spytać co wyniknie z naruszenia takiej licencji. Otóż wówczas dojdzie do naruszenia praw autorskich do open sources, co nie tylko może spowodować wystąpienie przeciwko Tobie jako twórcy takiego oprogramowania, a dodatkowo doprowadzi do tego, iż stworzony przez Ciebie program komputerowy będzie po prostu nielegalny. Chodzi bowiem o to, że jeśli stworzysz program komputerowy, który korzysta z cudzych rozwiązań naruszasz prawa autorskie do nich. Działanie takie jest natomiast niezgodne z prawem i nielegalne mimo, że z pozoru twórca pierwotnego oprogramowania, czy kodu nie poniósł żadnej szkody. Dlatego też, tak ważnym jest aby weryfikować treść licencji i nie „wkomponowywać” w swój komercyjny program komputerowy utworów opartych na klauzuli copyleft.

Doceniasz tworzone przeze mnie treści?

Piotr Kantorowski
RADCA PRAWNY

Przedsiębiorcom służę pomocą w kwestiach związanych z prawem własności intelektualnej szczególnie w obszarze digital marketingu i IT. Tworzę też umowy tak, aby oddawały Twoje plany biznesowe i zabezpieczały firmę w najwyższym stopniu. Jeśli trzeba pomagam też poprowadzić spory korporacyjne lub z kontrahentami.

Skontaktuj się ze mną, chętnie odpowiem na Twoje pytania dotyczące naszej oferty i przedstawię rozwiązania dostosowane do Twojego biznesu.